tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Oszukała lekarzy i wycięli jej zdrowy żołądek. Będzie miała za to proces

zobacz więcej wideo »
Oszukała lekarzy i wycięli jej zdrowy żołądek. Będzie miała za to proces
Foto: Shutterstock | Video: TVN 24 Młodej kobiecie wycięli zdrowy żołądek

Marta żyje bez żołądka. Chirurg wyciął jej ten narząd na podstawie badań, pod którymi podpisani byli inni lekarze. Okazało się, że nie istnieją. Marta sfałszowała wyniki. Wymyśliła raka. Żołądek miała zdrowy. Cierpi z powodu choroby psychicznej. Sąd zdecydował w poniedziałek, że stanie przed sądem za podrobienie dokumentacji medycznej.

Marta M. - lat 24, z Pyskowic pod Gliwicami - jest podejrzana o dwa oszustwa.

Pierwsze dotyczy podrobienia własnej dokumentacji medycznej. Kobieta sfałszowała wyniki gastroskopii i badań histopatologicznych, symulując nowotwór, co doprowadziło do operacji w szpitalu w Bełchatowie i wycięcia jej zdrowego żołądka.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wniosła do sądu rejonowego o warunkowe umorzenie sprawy i nakaz leczenia ambulatoryjnego, ponieważ psychiatrzy zdiagnozowali u Marty zaburzenie psychiczne - zespół Münchhausena.

Decyzja zapadła dzisiaj.

- Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku prokuratury i skierować sprawę na rozprawę z powodu wątpliwości co do winy podejrzanej - mówi Agata Dybek-Zdyń, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Szczegółów nie ujawnia ze względu na wyłączenie jawności procesu.

Na decyzję sądu mogło mieć wpływ drugie śledztwo przeciwko Marcie, o którym gliwicka prokuratura dowiedziała się już po złożeniu wniosku o umorzenie. Toczy się ono w prokuraturze w Krakowie i nie ma nic wspólnego z powszechnie znaną definicją zespołu Münchhausena, czyli uzależnieniem od leczenia.

Dotyczy podrobienia podpisu prokuratora na pełnomocnictwie, upoważniającym Martę do reprezentowania 16-letniego Mateusza z domu dziecka.

Mateusz był zmyślony, tak samo jak rak żołądka.

Marta przyznała się do obu oszustw. Jednego i drugiego dokonała mniej więcej w tym samym czasie, w 2016 roku.

Dwa pierwsze lata życia

Marta została adoptowana w wieku dwóch lat. Nie wiadomo, co się z nią działo po urodzeniu. Została odebrana rodzicom, gdy miała trzy miesiące. Przed domem dziecka pół roku leżała w szpitalu. Cierpiała na celiakię, miała zniszczone jelita. Jej nowi rodzice pamiętają, że cały czas płakała.

Zdaniem psychiatry i prawnika Magdaleny Łabędzkiej brak matki w pierwszym okresie życia mógł przyczynić się do zaburzenia psychicznego.

- Do drugiego, trzeciego roku życia człowiek czuje się tak, jakby był częścią matki. W szpitalu, w domu dziecka będzie nakarmiony, umyty, uspokojony, ale nie będzie miał nikogo na wyłączność. Kiedy matki nie ma, niemożliwy jest prawidłowy rozwój psychofizyczny człowieka. I jeśli zapamięta, że lekarze się nim interesowali, że pielęgniarki wokół niego "biegały", że salowe były miłe, kiedy miał problemy ze zdrowiem, to w chwili samotności może wykształcić sobie właśnie taki mechanizm radzenia z trudnościami - zespół Münchhausena - mówiła portalowi.

Łabędzka w rozmowie z nami nie wykluczała, że druga mistyfikacja Marty, związana z chłopcem z domu dziecka, też mogła mieć podłoże w zespole Münchhausena.

Psychiatra zajmowała się przypadkiem innej kobiety w Polsce, która z powodu tego zaburzenia przeszła szesnaście operacji chirurgicznych. Marta przeszła jedną, ale radykalną.

Dwa fałszywe wyniki

Operacja odbyła się w szpitalu w Bełchatowie. Martę skierował tam prywatny onkolog z Gliwic. Obaj lekarze oparli się na czterech wynikach badań.

Dwa były autentyczne: wyniki tomografii komputerowej i markerów nowotworowych.

Wyniki gastroskopii i badań histopatologicznych okazały się fałszywe.

Sprawa wydała się dopiero po resekcji żołądka.

Źródło: TVN 24 / Bartosz Żurawicz Szpital w Bełchatowie

Najpierw rodzice Marty dowiedzieli się z anonimowego listu, wysłanego z Bełchatowa, że córce wycięto zdrowe narządy. Zawiadomili prokuraturę.

Tymczasem w bełchatowskim szpitalu odkryto, że wycięty żołądek nie nie miał żadnych zmian nowotworowych, potem, że ich pacjentka nie miała przed operacją badań gastroskopowych ani histopatologicznych, a lekarze podpisani po wynikami badań w ogóle nie istnieją albo mają inne specjalizacje.

Szpital również zawiadomił prokuraturę.

Drugie śledztwo

W Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach toczy się również śledztwo przeciwko lekarzom, dotyczące nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy sprawdzają, czy proces diagnostyczny i leczniczy przebiegał prawidłowo, czy lekarze mogli oprzeć się wyłącznie na dokumentacji, czy też powinni wcześniej dokonać samodzielnej weryfikacji przedłożonych badań i rozpoznania - mówi Joanna Smorczewska, rzeczniczka gliwickiej prokuratury.

Jak powiedziała portalowi, Marta zrobiła sobie wyniki badań na komputerze w powszechnie dostępnym programie edytorskim, posiłkując się informacjami z podobnej dokumentacji, publikowanej przez chorych w internecie. Fałszywe dokumenty na pierwszy rzut oka różniły się od tych autentycznych, wydrukowanych na specjalnym formularzu, które ma wiele ośrodków medycznych. Zawierały literówki.

Matka Marty w rozmowie z nami twierdziła, że prosiła lekarzy z Gliwic i Bełchatowa o powtórzenie gastroskopii u córki. Od diagnozy do terminu operacji, czyli przez dwa miesiące próbowała leczyć Martę metodami niekonwencjonalnymi i miała nadzieję, że odniosły skutek.

Żaden z lekarzy nie zlecił dodatkowych badań.

Źródło: TVN 24 / Bartosz Żurawicz Szpital w Bełchatowie

Matka Marty wzięła ją prywatnie na markery nowotworowe, które wyszły negatywnie, tzn. wykluczyły nowotwór. Jednak lekarze uznali, że to nie są wiarygodne badania.

Śledztwo przeciwko lekarzom zostało zawieszone z powodu powołania biegłych. Opinia ma powstać do końca roku.

- Nie zdarzyło się w historii tego kraju, żeby ktoś sfałszował dokumentację medyczną po to, by dać się okaleczyć. Wobec takich przypadków jestem zupełnie bezradny. Trudno mi sobie wyobrazić, żebym każdego pacjenta poddawał najpierw obserwacji psychiatrycznej, czy sobie nie wymyśla choroby. Ja muszę wierzyć pacjentowi, że mnie nie oszukuje, a pacjent musi wierzyć mi, że chcę mu pomóc. Pacjentka potwierdziła, że od dwóch lat skarży się na bóle brzucha. Nie zanegowała wyników badań. Podpisała formularz zgody na operację. Miała kilka dni na zapoznanie się z ewentualnymi powikłaniami po zabiegu - powiedział nam Piotr Trzeciak, chirurg który operował Martę.

Wyciął Marcie żołądek, mimo że po otwarciu brzucha nie dostrzegł ani nie wyczuł dotykiem zmian nowotworowych.

Źródło: TVN 24 / Bartosz Żurawicz Szpital w Bełchatowie

 

To może stać się jeszcze raz

Marta nie wyjaśniła śledczym powodów zachowania. Nam też nie potrafiła wyjaśnić. - Gdybym wiedziała dlaczego, tobym powiedziała, dla świętego spokoju. Robiąc tę dokumentację, nie sądziłam, że ktoś w to uwierzy. Nie przygotowywałam się do tego. To się stało w jeden dzień, nie pamiętam tego dnia. Noc przed operacją miałam kryzys, ale było za późno, żeby się wycofać. Nie jestem szczęśliwa, budząc się rano z tym, co zrobiłam - mówiła.

Gdy matka pytała ją dlaczego, Marta z początku milczała. Potem zaczęła odpowiadać: - Bo nie było cię w domu, bo nie chciałam, żebyś wyjeżdżała.

Odkąd skończyła 12 lat, matka wyjeżdża do pracy w Niemczech.

- Myślę, że psychiatrzy jej to podsunęli - twierdzi matka. - Marta bardzo chce być samodzielna, a z drugiej strony jest bardzo nieśmiała, nieporadna i skryta. Jej starsi bracia się wyprowadzili, pracują, pozakładali rodziny, a ona ma sobie nie poradzić? Ta presja dorosłości spowodowała, że uderzyła we własny żołądek, bo podświadomie chciała schować się pod moją spódnicą.

Psychiatrzy napisali w diagnozie Marty, że to może się powtórzyć. Matka: - Boję się. Marta wróciła do pracy, znowu mieszka sama w innym mieście. Nie chcę jej ubezwłasnowolnić, trzymać na kanapie i prowadzić za rękę. A jeśli poczuje się samotna i znowu coś wymyśli, żebym się nią zaopiekowała? Ten strach mnie nie opuszcza. Myślałam, że mamy fajną relację. Słowo zaufanie straciło rację bytu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje