tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Warszawa - stolica polskich narkotyków

Warszawa - stolica polskich narkotyków
Foto: tvn24 | Video: tvn24 Sukcesy są, ale zawsze ktoś będzie próbował zaspokajać popyt

Dzień w dzień na ulicach Warszawy sprzedaje się kilogramy narkotyków. Grube ryby tego światka, jak same mówią, w życiu obróciły tonami narkotyków. Codziennie walczy z nimi policja. Doświadczeni funkcjonariusze, jak komisarz Jacek Wrona, mają na koncie tysiące aresztowań. Nie odstrasza to jednak następnych chętnych do zostania dilerem. Ciągną ich pieniądze. - Moi szefowie zarabiali np. po dwie reklamówki pieniędzy dziennie - mówi reporterowi "Czarno na Białym" doświadczony diler.

W Warszawie pełno jest osób, które chętnie skorzystają z oferty sprzedawców narkotyków. Ich żądza nakręca wielki biznes, który daje zajęcie całemu przestępczemu półświatkowi. - To jest rynek naprawdę gigantyczny. W czasie weekendów sprzedawane są dziesiątki kilogramów narkotyków - mówi anonimowy agent CBŚ.

Biznes masowy

Przed laty sprzedażą zajmowały się członkowie zorganizowanych gangów. Po serii udanych akcji policji, ich wpływy znacznie osłabły i do biznesu dostały się liczne drobne grupy "amatorów". W mieście są nawet kamienice, których wszyscy mieszkańcy żyją z dilerki. Nielegalnym biznesem potrafią zajmować się całe rodziny.

- Tata, mama i trzech synów. Z czego dwóch chodzących do szkoły. W czasie kiedy oni byli w szkole, dilerką zajmował się tatuś z dorosłym już synem. Natomiast jak młodsi wracali ze szkoły, to tata z starszym synem brali sobie "wolne", a do późnego wieczora dilowali ci, którzy przyszli ze szkoły. Cała rodzina utrzymywała się tylko z tego procederu - mówi anonimowy oficer operacyjny Komendy Stołecznej Policji.

Wyglądało to jak mała firma. Byli zatrudnieni ludzie, którzy sprzedawali narkotyki. Im więcej ludzi, tym więcej sprzedanych narkotyków. Im więcej sprzedanych narkotyków tym większe zyski.

anonimowy handlarz narkotyków

Czasem policjantom udaje się rozbić większą fabrykę narkotyków, albo grupę dilerów, na co dzień łapią jednak konsumentów i drobnych sprzedawców. Pomimo żmudności tej pracy i mało widocznych efektów, policjanci zapewniają, że warto. - Uratowanie chociaż jednego człowieka powoduje, że warto to robić - mówi oficer CBŚ.

Brudne pieniądze

Po drugiej stronie barykady, dla wielu dilerów sprzedawanie narkotyków to po prostu praca. - Sam handel wciąga bardziej niż branie narkotyków - mówi jedna z niegdyś "grubych ryb" warszawskiego półświatka. - Wyglądało to jak mała firma. Byli zatrudnieni ludzie, którzy sprzedawali narkotyki. Im więcej ludzi, tym więcej sprzedanych narkotyków. Im więcej sprzedanych narkotyków tym większe zyski - tłumaczy.

Właśnie zyski są tym, co głównie przyciąga do tego nielegalnego procederu. - Sto tysięcy złotych dziennie. Moi szefowie zarabiali na przykład dwie reklamówki pieniędzy dziennie - mówi przestępca.  Część tych pieniędzy idzie na próby kupienia policjantów. - Największa łapówka jaką mi proponowano to milion dolarów na dwóch - mówi oficer CBŚ.

Ryzyko wpadki jest spore. Najgorsze może być wtedy nie więzienie, ale konfiskata towaru. - Nie jest tak, że człowieka się zabija, bo inaczej będą straty finansowe. On musi odrobić te pieniądze - klaruje diler.

Czy potencjalnie wielki zarobek daje szczęście? - Nikt nigdy mi nie powiedział, że jest szczęśliwy. Ci na niskim poziomie, oni zawsze są uzależnieni, oni zawsze nie mają pieniędzy. Oni zawsze się boją i żyją we frustracji - mówi diler. - Ci wyżej może troszkę inaczej, ale te pieniądze też im szczęścia nie dają. Maja świetne fury, czasami baseny, czasami pół świata zwiedzili, ale na końcu i tak mówili, że przegrali swoje życie.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje