Premier: Reparacje należą się Polsce. Jesteśmy gotowi się o nie upominać

Kaczyński: nie zmieniamy stanowiska w sprawie reparacji
Kaczyński: nie zmieniamy stanowiska w sprawie reparacji
Źródło: tvn24
Polskie państwo ma prawo się upominać o reparacje wojenne. Jesteśmy gotowi do tego, żeby takie postępowanie prowadzić - zadeklarowała w czwartek premier Beata Szydło.

Szefowa rządu zaznaczyła w RMF FM, że oficjalne stanowisko rządu w tej sprawie będzie wyrażone wtedy, gdy zostanie podjęta "decyzja polityczna, że będziemy występować o reparacje".

- W moim przekonaniu Polsce się to należy. Polskie państwo ma prawo upominać się i jesteśmy przygotowani do tego, żeby takie postępowanie prowadzić - zadeklarowała szefowa rządu

Jak mówiła, teraz w tej sprawie "trwają prace na poziomie parlamentarnym". Dodała, że "dyskusja o ważnych tematach, zawsze rozpoczyna się na poziomie politycznym".

"Polska musi nadrabiać zaległości"

Premier przypomniała, że Polska była ofiarą II wojny światowej, a po jej zakończeniu - jak mówiła - za zgodą państw Europy Zachodniej "została oddana pod reżim systemu komunistycznego". - Z tego powodu jesteśmy dzisiaj państwem, które musi nadrabiać te zaległości - zauważyła szefowa rządu.

- Chcemy móc rozmawiać o sprawiedliwości, która się polskiemu państwu należy - oświadczyła premier

Szef PiS Jarosław Kaczyński podczas lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy wyraził opinię, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne szkody wojenne, których "tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś". W sierpniu poseł PiS Arkadiusz Mularczyk poinformował, że wystąpił do Biura Analiz Sejmowych o przygotowanie informacji dotyczącej możliwości domagania się przez Polskę odszkodowań za straty wojenne od Niemiec.

"Projekty powinny być skonsultowane z ministrem sprawiedliwości"

Premier odniosła się także do przygotowywanych w Kancelarii Prezydenta projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Prezydentowi doradza m.in. wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL prof. Michał Królikowski.

- Pan prezydent podjął decyzję o zawetowaniu projektów ustaw przygotowanych przez rząd, miał do tego prawo. Jednocześnie zadeklarował, że w związku z tym, że podjął decyzję o wecie, przygotuje własne projekty i teraz to się dzieje - powiedziała.

- Rzeczą naturalną jest to, że by móc na ten temat rozmawiać, pracować nad tymi projektami, one muszą być gotowe. Rozumiem, że w tej chwili trwa ten moment przygotowywania (projektów ustaw - red.) i kiedy one powstaną, to będzie ten czas, kiedy minister sprawiedliwości, klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości, który będzie miał decydujący głos w przyjęciu tych ustaw w parlamencie, będzie nad tymi projektami pracował - powiedziała Beata Szydło.

- Dla mnie rzeczą oczywistą jest, że te ustawy powinny być skonsultowane z ministrem sprawiedliwości, bo to on odpowiada w Polsce za wymiar sprawiedliwości - podkreśliła Szydło. Jak dodała, powinny być one "skonsultowane zanim będą uchwalone".

Premier dodała, że "ma nadzieję, że to będą projekty, które będą prowadziły gruntowną reformę sądownictwa, bo to jest dzisiaj w Polsce potrzebne". Zapytana, czy dopóki nie będzie projektów, to nie będzie kontaktów między rządem a Pałacem Prezydenckim w tej sprawie, premier odpowiedziała, że teraz to "pan prezydent jest dysponentem tego tematu".

Weta prezydenta

Prezydent Andrzej Duda 24 lipca poinformował, że nie podpisze ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Datowane na 31 lipca wnioski prezydenta do Sejmu o ponowne rozpatrzenie ustawy o SN oraz noweli ustawy o KRS stwierdzają m.in., że reformę wymiaru sprawiedliwości, w tym SN, uważa on za niezbędną, ale wskazuje na zastrzeżenia wobec obu regulacji.

W ustawie o Sądzie Najwyższym prezydent zakwestionował "dyskwalifikującą wadę", jaką jest sprzeczność co do liczby kandydatów na I prezesa SN (w jednym artykule jest mowa o trzech, a w innym o pięciu kandydatach). Ponadto za "iluzoryczny" uznał jej zapis przewidujący udział prezydenta we wskazywaniu sędziów SN, którzy mieliby pozostać w stanie czynnym, gdyż jedynym uprawnieniem prezydenta byłoby zatwierdzenie lub odmowa sędziów wskazanych przez ministra sprawiedliwości. Dodał, że przyjęcie ustawy nie było poprzedzone upowszechnieniem tekstu projektu i konsultacjami.

Co do noweli o Krajowej Radzie Sądownictwa, Duda powołał się m.in. na brak kryteriów, jakimi powinno się kierować Prezydium Sejmu lub grupa posłów przy ostatecznym wyborze kandydatów do KRS, a także na zbyt krótki czas na wyrażenie przez Radę sprzeciwu, aby asesor sądowy, powołany wcześniej przez ministra sprawiedliwości, mógł pełnić obowiązki sędziego.

Autor: js//plw / Źródło: PAP

Czytaj także: