tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Nie ma takiej osoby, której byśmy nie znaleźli". Tak "łowcy głów" dorwali "Hossa"

"Nie ma takiej osoby, której byśmy nie znaleźli". Tak "łowcy głów" dorwali "Hossa"
Foto: policja | Video: tvn24 "Hossa" zatrzymano w czwartek

- Nie widzieliśmy jego twarzy, nie mieliśmy stuprocentowej pewności, że to on - mówi o zatrzymaniu Arkadiusza Ł., dowódca Zespołu Poszukiwań Celowych, nazywanego "łowcami głów". Jak udało się namierzyć i zatrzymać poszukiwanego listem gończym "Hossa"? O kulisach ich pracy, z dwoma członkami tej grupy, rozmawiała reporterka TVN24 Małgorzata Mielcarek.

Arkadiusza Ł. zatrzymano na początku lutego na warszawskiej Woli. Według śledczych, mężczyzna jest pomysłodawcą jednej z najpopularniejszych metod oszustw - na tzw. wnuczka i liderem jednej z największych i najprężniej działających grup zajmujących się tym procederem. Jej członkowie - jak wynika ze śledztwa - mają na swoich kontach wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

Sąd popełnił błąd

"Hoss" usłyszał zarzuty popełnienia, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, czterech oszustw metodą "na wnuczka" na łączną kwotę ponad 1,4 mln złotych. Sąd dość niespodziewanie nie zastosował wobec niego aresztu. Arkadiusz Ł. miał jedynie stawiać się pięć razy w tygodniu na komisariacie policji. Stawił się zaledwie raz. W międzyczasie sąd II instancji przychylił się do argumentów prokuratury, która wskazywała, że "Hoss" powinien zostać aresztowany. Wtedy okazało się, że mężczyzna "zapadł się pod ziemię".

Za Arkadiuszem Ł. wydano list gończy a 20 lutego w jego poszukiwania włączyli się policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych w Poznaniu.

- Sytuacja była na tyle specyficzna, że miał czas, by się ukryć po wyjściu z aresztu. Mieliśmy ponad dwa tygodnie straty do niego - przyznaje dowódca grupy.

Krok po kroku

Pierwsze dni ich pracy to próby odtworzenia tego, co się zdarzyło przez te kilkanaście dni oraz rozpoznanie rodziny "Hossa".

- To co ustaliliśmy, to to, że po podpisaniu dozoru w Poznaniu pozostał tutaj do 17 lutego, po czym został przeniesiony pod Poznań, do jednej z mniejszych miejscowości, gdzie ukrywał się przez kilka kolejnych dni, po czym został przewieziony do Wrocławia. W tym momencie, odtwarzając to wszystko, podjęliśmy decyzję, że nie będziemy się ścigać w taki sposób, tylko wykonamy inne czynności. Udało nam się ustalić to mieszkanie, w którym ostatecznie został zatrzymany. Uznaliśmy, że poczekamy na niego - mówi funkcjonariusz.

"Hoss" do mieszkania na warszawskim Żoliborzu trafił 13 marca w nocy i od tego czasu go ani razu nie opuścił. Wszedł do niego w przebraniu, w stroju pracownika budowlanego. - Wejście odbyło się w sposób totalnie zakamuflowany. Stworzenie takiego kamuflażu w nocy praktycznie całkowicie uniemożliwia identyfikację. Nie widzieliśmy jego twarzy, nie mieliśmy stuprocentowej pewności, że to on. Do samego końca była nutka niepewności czy to na pewno on - przyznaje policjant.

Oglądaj
Tak "łowcy głów" dorwali autora metody "na wnuczka"
Wideo: tvn24 Tak "łowcy głów" dorwali autora metody "na wnuczka"

 

- Zastosował dużą pomysłowość przebierając się za pracownika budowlanego. Nie zmienił jednej charakterystycznej rzeczy, która nas upewniała, że to ta osoba, której szukamy - nie zmienił swojego chodu - mówi drugi z funkcjonariuszy.

Środki ostrożności zachowywała też rodzina "Hossa". Jego syn przynosił mu posiłki w nocy, także w kamuflażu.

Bessa "Hossa"

Do zatrzymania Arkadiusza Ł. doszło w czwartek. - Mężczyzna nie stawiał oporu. Był zaskoczony. Wejście do mieszkania odbyło się w sposób siłowy - musieliśmy sforsować drzwi. Wykorzystaliśmy grupę realizacyjną CBŚP, która wykonała to profesjonalnie i dobrze - mówi jeden z "łowców głów"

W środku, oprócz "Hossa" zastali jego żonę. - Wiedzieliśmy, że sam sobie nie poradzi. To osoba, która nie potrafi sama funkcjonować, potrzebuje opiekuna. To nie jest człowiek, który mógłby żyć w samotności, wyjechać od swojego otoczenia - tłumaczy policjant.

Jak przyznają "łowcy głów", "Hoss" był trudnym i ciekawym rywalem. - Była to fajna praca, która dała na końcu dużo satysfakcji i daje wiele doświadczenia w kolejnych poszukiwaniach. Myślę, że każdy z nas z tej sprawy coś dobrego na przyszłość wyniesie - podkreśla oficer operacyjny.

Zatrzymanie "Hossa" to kolejny sukces "łowców głów". Wcześniej dzięki nim załapano m.in. Kajetana P. - Nie ma takiej osoby, której byśmy nie znaleźli. To tylko kwestia czasu - podkreśla dowódca akcji.

Oglądaj
Tak pracują łowcy głów
Wideo: TVN 24 Tak pracują łowcy głów

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (4)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
mmer

Poważnie - nie ma to jak dobre samopoczucie...

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      2
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      callass

      Cieszę się, że są ludzie z takimi umiejętnościami. I, że działają na korzyść obywateli. .... Może wiedzą także gdzie jest premier i prezydent tego kraju?...

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          8
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            1
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          aso77

          Są Policjanci i policjanci :) cieszę sie ze jest grupa funkcjonariuszy którzy robią swoja pracę a nie udają ze pracują

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                3
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              kubat
              kubat

              Idź tam i zatrudnij się. Nic nie będziesz robił, kasiorę co miesiąc zgarniał, no tylko może na koniec dadzą Ci tylko połowę należnej emerytury. Ale jest to ryzyko zawodowe przy obecnych władcach.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  2
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    2
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                  Pozostałe informacje