tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Zobaczyłem ją, jak była już na masce. Nie zatrzymałem się, bo nie miałem prawa jazdy"

"Zobaczyłem ją, jak była już na masce. Nie zatrzymałem się, bo nie miałem prawa jazdy"
Foto: TVN24 Łódź, Radio Łódź | Video: TVN24 Łódź Mężczyzna jest obecnie przesłuchiwany

- Mignęli mi ludzie po lewej stronie, ale ją zobaczyłem dopiero, jak była już na masce - powiedział śledczym 27-latek podejrzany o śmiertelne potrącenie 55-letniej kobiety na przejściu dla pieszych w Zgierzu (woj. łódzkie). Podejrzany nie zatrzymał się, bo jak zeznał, nie miał prawa jazdy. Dwa dni przed wypadkiem usłyszał zarzuty jazdy po alkoholu. Wcześniej był karany m.in. za rozboje.

W piątek wieczorem, 3 marca jeździł co najmniej przez godzinę po zgierskich ulicach. W końcu znalazł się na ul. Długiej, gdzie uderzył 55-latkę. Sprawca uciekł i przez 10 dni był nieuchwytny. Portal tvn24.pl dowiedział się, co mężczyzna zeznał podczas przesłuchania.

- Widziałem, że mnie szukają. Czułem, że niedługo po mnie przyjdzie policja. Samochód stał przed domem - miał mówić 27-letni kierowca chwilę po tym, jak prokuratorzy przedstawili mu zarzuty.

- Zarzuciliśmy mu przestępstwo polegające na spowodowaniu śmiertelnego wypadku na przejściu dla pieszych na ul. Długiej w Łodzi oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia bez udzielenia pomocy - informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Prokuratorzy wystąpili o tymczasowy areszt dla podejrzanego. Czy do niego trafi zdecyduje sąd.

Bez prawa jazdy, z zarzutami

27-latek w czasie przesłuchania nie okazał skruchy. Jak mówi nam prokurator Kopania, podejrzany tłumaczył, że nie zatrzymał się po wypadku, bo bał się konsekwencji tego, że jeździł bez prawa  jazdy.

- Dwa dni przed wypadkiem mężczyzna był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego o przestępstwo jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości - informuje tvn24.pl Kopania. Usłyszał zarzuty.

Śledczy informują, że kamery miejskiego monitoringu nagrały hondę 27-latka kilka chwil przed wypadkiem. W pojeździe były łącznie cztery osoby. Śledczy chcą ustalić, kim byli pasażerowie. Sam podejrzany zeznał, że w momencie wypadku był w samochodzie sam.

Jak się dowiedzieliśmy, mężczyzna był dobrze znany wymiarowi sprawiedliwości. Wcześniej był karany za inne przestępstwa, m.in. rozboje.

Zniszczony samochód

Policja zatrzymała 27-latka w poniedziałek. Śledczy przyznają, że udało się to m.in. dzięki nagłośnieniu sprawy przez media.

Tego samego dnia zabezpieczyli też jego srebrną hondę. Samochód ma uszkodzony zderzak, wybitą szybę.

- Pojazd jest mocno uszkodzony. To pokazuje, z jak dużą siłą pojazd uderzył w przechodzącą przez przejście dla pieszych kobietę - podkreśla mł. asp. Magdalena Czarnecka ze zgierskiej policji.

Wszystko wydarzyło się późnym wieczorem. 55-letnia mieszkanka Zgierza wracała z kina. Wysiadła z autobusu przy ul. Długiej i wraz z koleżankami weszła na pasy. Przeszła niemal przez całą jezdnię. Kiedy była metr od krawędzi drogi, uderzył w nią samochód.

- W momencie wypadku tuż za kobietą na przejściu znajdowały się jeszcze dwie osoby. Nic im się nie stało - informuje Krzysztof Kopania.

Huk, śmierć i pościg

Uderzona 55-latka zmarła na miejscu. Świadkiem tragedii był pan Piotr Puchała ze Zgierza. Tak mówił o wypadku:

- Usłyszałem huk, odwróciłem się. Zobaczyłem, że na przejściu leży kobieta. Samochód, który w nią wjechał, nawet nie zwolnił. Niemal zderzył się z innym pojazdem – mówił.

Świadkowie wspominają, że za oddalającym się autem w pościg ruszył jeden z kierowców, który przejeżdżał w pobliżu miejsca wypadku.

- Po kilku minutach wrócił i przyznał, że go zgubił – kończy Piotr Puchała.

Oglądaj
Sprawcy może grozić 12 lat więzienia
Wideo: TVN24 Łódź Sprawcy może grozić 12 lat więzienia

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Trwa cisza referendalna, która zakończy się w niedzielę o godz. 21. W tym czasie forum będzie wyłączone.

Pozostałe informacje