tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Wybory po 12 dniach kampanii. W Japonii zwyciężyła prawicowa koalicja

Wybory po 12 dniach kampanii. W Japonii zwyciężyła prawicowa koalicja
Foto: PAP/EPA/KIMIMASA MAYAMA | Video: Reuters Wzrosło poparcie dla bezkompromisowej postawy Abe w stosunku do Korei Północnej. Na nagraniu, Japończycy głosują

Prawicowa koalicja premiera Japonii Shinzo Abe zwyciężyła w niedzielnych, przedterminowych wyborach parlamentarnych i najpewniej zdobędzie co najmniej 311 spośród 465 mandatów w izbie niższej - wynika z sondaży exit polls i obliczeń prywatnej telewizji TBS.

W Japonii odbyły się przedterminowe wybory do izby niższej parlamentu. Przedwyborcze sondaże wskazywały, że koalicja prawicowej Partii Liberalno-Demokratycznej (PLD) i partii Komeito zachowa większość w Izbie Reprezentantów a Abe pozostanie premierem na kolejne cztery lata.

Koalicja zwyciężyła i najpewniej zdobędzie co najmniej 311 spośród 465 mandatów w izbie niższej - wynika z sondaży exit polls i obliczeń prywatnej telewizji TBS.

Z kolei według obliczeń publicznej telewizji NHK, koalicja może uzyskać od 250 do 300 mandatów.

Przed wyborami koalicja dysponowała 318 mandatami w niższej izbie parlamentu, ale powtarzające się skandale stwarzały ryzyko porażki w wyborach zaplanowanych za rok. Przedterminowe wybory rozpisano pod koniec września, aby uzyskać społeczne poparcie dla polityki rządu wobec Korei Północnej, a w kontekście krajowym - by uzyskać poparcie dla reform podatkowych.

Największym rywalem rządzących ugrupowań jest nowa siła na japońskiej scenie politycznej, kierowana przez gubernator Tokio Yuriko Koike, konserwatywna Partia Nadziei.

- Sytuacja na świecie nie jest stabilna w wielu aspektach i uważam, że PLD jest jedyną stroną, na którą możemy polegać - powiedziała Kyoko Ichida, prezydent Tokio po głosowaniu.

Krótka kampania wyborcza

Kampania przed tymi wyborami była wyjątkowo krótka, trwała zaledwie 12 dni. Abe był w nich wyraźnym faworytem. Choć poparcie dla niego samego pozostaje niskie, aprobata jego bezkompromisowej postawy wobec Korei Północnej wzrosła po niedawnym wysłaniu przez reżim dwóch rakiet balistycznych, które przeleciały nad japońską wyspą Hokkaido.

Do godz. 14 czasu lokalnego frekwencja wyniosła 21,83 proc, o 0,83 pkt procentowe mniej niż w 2014 roku, kiedy ogólna liczba głosujących spadła do historycznego minimum 52,6 proc.

Na frekwencję wyborczą miała wpływ pogoda w związku z potężnym tajfunem Lan, zbliżającym się do głównej wyspy japońskiego archipelagu. W kilku prowincjach zalecono ewakuację ludności, m.in. w prefekturze Osaka w pobliżu wybrzeża i rzek z powodu zagrożenia tsunami, powodziami i osunięciami ziemi. Chodzi o ponad 70 tys. gospodarstw domowych. W niektórych miejscach lokale wyborcze otwarto z opóźnieniem, a niektóre zamknięto wcześniej.

W Japonii jest możliwe głosowanie kilka dni wcześniej przed wyznaczoną datą i na około 106 mln wyborców skorzystała z tego rekordowa liczba 21,4 mln osób.

Dziesiątki tysięcy gospodarstw zagrożonych tajfunem

Ulewne deszcze i silny wiatr nawiedzają Japonię, do której zbliża się tajfun Lan. Władze zaleciły dziesiątkom tysięcy ludzi ewakuację, odwołano setki lotów, są zakłócenia w kursowaniu pociągów.

Tajfun Lan, opisywany przez Japońską Agencję Meteorologiczną (JMA) jako "bardzo potężny i obszerny" zbliża się do Japonii z południowego zachodu z prędkością 40 kilometrów na godzinę. Podmuchy wiatru sięgają 216 kilometrów na godzinę.

Lan uderzy najpewniej w okolice Tokio w poniedziałek rano. Meteorolodzy prognozują, że wówczas w środkowej i wschodniej Japonii podmuchy wiatru mogą sięgać 162 kilometrów na godzinę. Jednak już w niedzielę żywioł spowodował zakłócenia. Odwołano ponad 380 lotów, na zachodzie kraju nie kursują niektóre pociągi i promy.

Lokalne władze, między innymi prefektury Osaka, zaleciły ewakuację osobom, które mieszkają blisko wybrzeża i rzek z powodu zagrożenia tsunami, powodziami i osunięciami ziemi. Chodzi o ponad 70 tysięcy gospodarstw domowych.

Pogoda miała wpływ na frekwencję

Premier Shinzo Abe zwrócił się do ministra stanu do spraw zarządzania w czasie klęsk żywiołowych, by był gotów na ewentualną mobilizację ekip ratunkowych, w tym sił samoobrony.

O godzinie 14 lokalnego czasu (godzina 7 czasu polskiego) frekwencja wyniosła około 22 procent, czyli była nieco niższa niż w poprzednim głosowaniu z grudnia 2014 roku, gdy była na rekordowo niskim poziomie. Agencja AFP przypomina jednak, że dane te dotyczą tylko głosów oddanych w niedzielę, podczas gdy można było głosować z wyprzedzeniem, kilka dni wcześniej. Apelował o to premier Abe w związku ze złymi warunkami pogodowymi, jakich spodziewano się w niedzielę.

Taki sposób głosowania wybrało aż 15,64 milionów Japończyków spośród 100 milionów uprawnionych, co według rządu było rekordową liczbą.

Na niektórych niewielkich i odległych wyspach, na południowym wschodzie kraju, głosowanie zostało przełożone na sobotę, aby jeszcze przed nadejściem tajfunu karty wyborcze mogły zostać przetransportowane drogą morską do ośrodków przeliczania głosów. Niektóre lokalne komisje wyborcze ogłosiły w niedzielę, że z powodu zakłóceń w transporcie i problemów z dostarczaniem wypełnionych kart, liczenie głosów najpewniej rozpocznie się dopiero w poniedziałek.

Według obserwatorów, niższa niż zwykle frekwencja mogła zadziałać na korzyść koalicji Abego, która mogła liczyć na swoich wiernych wyborców, podczas gdy osoby niezdecydowane mogły nie pójść do urn z powodu złej pogody.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy dokuczy ci dziś smog

Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

INFORMACJE SPORTOWE »

Pożar w filiżance, czyli naprawdę gorąca kawa

To już nie jest tylko zabawa dla baristów, to pirotechniczne show. ZOBACZ TOTERAZ

Prezydent Francji Emmanuel Macron wita premier Beatę Szydło, Pałac Elizejski w Paryżu. (Fot: Ian Langsdon/PAP/EPA) czytaj dalej »