tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pucz w Zimbabwe

Koniec rządów Mugabego. Tysiące wiwatują na ulicach

Koniec rządów Mugabego. 
Tysiące wiwatują na ulicach
Foto: Kim Ludbrook/EPA/PAP Odejścia Roberta Mugabego po 37 latach rządów chciały tysiące ludzi

"Ja, Robert Gabriel Mugabe, składam formalnie natychmiastową rezygnację z funkcji prezydenta Zimbabwe" - to zdanie z listu przejdzie do historii byłej angielskiej kolonii. Po 37 latach rządów we wtorek po południu przewodniczący parlamentu w Harare, niedługo po rozpoczęciu procedury impeachmentu Mugabego, poinformował o decyzji 93-letniego despoty.

Mugabe zrezygnował z funkcji, pisząc krótki list. Informację o rezygnacji przekazał prowadzący obrady Jacob Mudenda.

Odczytaniu tych słów towarzyszyły "okrzyki dzikiej radości" deputowanych, podczas gdy poza parlamentem w Harare rozległy się klaksony samochodów, a tysiące ludzie wyszły na ulice, by świętować rezygnację niepopularnego prezydenta - relacjonuje agencja Reutera.

Niektórzy trzymali portrety dowódcy sił zbrojnych generała Constantino Chiwengi oraz zdymisjonowanego przez Mugabego wiceprezydenta Emmersona Mnangagwy, którego dymisja skłoniła wojsko do interwencji oraz objęcia Mugabego i jego żony aresztem domowym.

"Moja decyzja jest dobrowolna"

"Ja, Robert Gabriel Mugabe, składam formalnie natychmiastową rezygnację z funkcji prezydenta Zimbabwe" - zaczął rządzący od 1980 r. w tym kraju despota.

93-letni Mugabe zwlekał z decyzją, która wydawała się być przesądzona, tydzień - od momentu, w którym władzę w kraju przejęło wojsko.

"Moja decyzja, by zrezygnować jest dobrowolna. Zrezygnowałem, by pozwolić na płynne oddanie władzy. Przekażcie uprzejmie opinii publicznej informację o mojej decyzji tak szybko jak tylko możliwe" - dodał.

 

Agencja Reutera zauważa, że Mugabe nie wskazuje w swym liście, komu przekazuje władzę. Mudenda powiedział, że pracuje już nad kwestiami prawnymi, by nowy przywódca objął władzę do środy wieczór.

Rządząca w Zimbabwe partia ZANU-PF poinformowała, że obowiązki szefa państwa przejmie w ciągu 48 godzin Mnangagwa. Wysoki rangą przedstawiciel ZANU-PF Lovemore Matuke powiedział, że Mnangagwa, który po swej dymisji uciekł z kraju, "przebywa niedaleko".

Rezygnacja Mugabego to zwieńczenie niezwykłego tygodnia w historii Zimbabwe, zapoczątkowanego przez bezkrwawy wojskowy zamach stanu - podkreśla AP.

Zarzuty wobec Mugabego i jego żony

Wcześniej we wtorek rozpoczęła się procedura impeachmentu 93-letniego prezydenta. Wniosek o jego odwołanie złożyła rządząca partia ZANU-PF i został on poparty przez opozycyjny Ruch na rzecz Zmian Demokratycznych (MDC).

Głównym zarzutem, jaki prezydencka partia postawiła swemu byłemu przewodniczącemu, jest nieprzestrzeganie konstytucji oraz "pozwolenie, by jego żona uzurpowała sobie władzę". Według źródeł w rządzącej partii do głosowania w sprawie impeachmentu może dojść już w środę - poinformowała agencja AP.

Wspólną sesję Zgromadzenia Narodowego oraz Senatu, na której odbywa się debata w sprawie odwołania prezydenta, przeniesiono do Rainbow Towers Hotel w Harare. Sala plenarna w gmachu parlamentu była za mała dla przedstawicieli dwóch izb.

Faworyt do przejęcia władzy

Do natychmiastowego ustąpienia ze stanowiska wezwał w środę Mugabego były wiceprezydent kraju Emmerson Mnangagwa. Polityk, nazywany "krokodylem", został na początku listopada odwołany z urzędu wiceprezydenta przez Mugabego i przebywa obecnie poza granicami kraju. Jak wskazują eksperci, Mnangagwa jest jednym z faworytów do przejęcia władzy w Harare.

Mieszkańcy Zimbabwe w masowych protestach wzywają Mugabego do ustąpienia ze stanowiska; przed gmachem parlamentu zebrały się tysiące ludzi. W mediach społecznościowych upubliczniane są filmy, na których przeciwnicy prezydenta tańczą, wymachując flagami narodowymi.

Lider MDC Morgan Tsvangirai powiedział tłumowi zebranemu przed parlamentem, że demokratyczne Zimbabwe "nie może zostać utworzone podczas niedemokratycznego procesu". Wezwał do przeprowadzenia uczciwych wyborów.

Do Zimbabwe w środę udadzą się prezydenci RPA oraz Angoli, Jacob Zuma oraz Joao Lourenco.

W niedzielę Komitet Centralny rządzącej ZANU-PF na nadzwyczajnym posiedzeniu pozbawił prezydenta funkcji szefa partii. Przekazano mu również, że jeśli do południa w poniedziałek nie zrezygnuje z urzędu prezydenta, we wtorek parlament rozpocznie wobec niego procedurę impeachmentu. Z ZANU-PF wyrzucono także żonę prezydenta, Grace, przygotowywaną przez przywódcę na jego następczynię, oraz grupę lojalnych wobec niej wpływowych członków ugrupowania.

93-letni Mugabe to najstarszy szef państwa na świecie. Jest oskarżany przez Zachód o zrujnowanie gospodarki Zimbabwe oraz łamanie praw człowieka.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Pucz w Zimbabwe

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Konik___Garbusek

W ciągu paru tygodni/miesięcy wojna domowa i tysiace ofiar.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      draco_volantus

      szacuneczek za bezkrwawość

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            1
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          johnny75

          To pewnie wstęp do "demokracji na wzór afrykański" czyli teraz będzie walka o władzę, wruch pójda maczety i będziemy widzieć w tv dzieciaki z kałachami czyli Rwanda 2.0....Standard.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              2
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                1
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje