tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Potężny wstrząs, huk, ciemność i wdzierająca się woda. Statek uderzył prosto w kajuty

zobacz więcej wideo »
Potężny wstrząs, huk, ciemność i wdzierająca się woda. Statek uderzył prosto w kajuty
  • Uszkodzony USS Fitzgerald zawija do portuUszkodzony USS Fitzgerald zawija do portu
  • Tak wygląda walka z wodą zalewającą okrętTak wygląda walka z wodą zalewającą okręt
Foto: US Navy | Video: US Navy Uszkodzony USS Fitzgerald zawija do portu

Dobę po wypadku było już jasne, że siódemka zaginionych marynarzy z niszczyciela USS Fitzgerald nie żyje. Ich ciała znaleziono w jednym z kilku zalanych przedziałów. Podczas zderzenia z filipińskim kontenerowcem jego gruszka dziobowa uderzyła między innymi w kajutę, w której spali marynarze. Wyrwani ze snu nie zdążyli uciec na czas.

Na zdjęciach uszkodzonego w wypadku amerykańskiego niszczyciela widać tylko wielką wyrwę w jego nadbudówce dziobowej. Spowodował ją dziób filipińskiego kontenerowca AXC Crystal. Tam była między innymi kajuta kapitana, który też spał w momencie zderzenia. Został poważnie ranny i na ląd zabrał go śmigłowiec.

Jednak widoczne na zdjęciach uszkodzenia są tymi mniej poważnymi. Znacznie groźniejsze dla okrętu i załogi były te, które znajdują się kilka metrów niżej, pod powierzchnią wody.

Współczesny taran

Wszystkiemu winna jest tak zwana gruszka dziobowa cywilnego statku. To specjalnie ukształtowany element dziobu, wystający kilka metrów naprzód tuż pod powierzchnią wody. Jego zadaniem jest zmiana dynamiki wody opływającej kadłub statku. Efektem jest ograniczenie oporów hydrodynamicznych i umożliwienie płynięcia w sposób ekonomiczny z większymi prędkościami.

Gruszka dziobowa w obecnej postaci rozpowszechniła się w ciągu ostatniego pół wieku, kiedy udało się ostatecznie zoptymalizować jej kształt. Ma ją większość budowanych współcześnie statków cywilnych. Podczas gdy na co dzień czyni je bardziej ekonomicznymi, to podczas kolizji staje się niebezpiecznym podwodnym taranem. Podobnym do czegoś, co stosowano na okrętach w starożytności i XIX wieku.

Podczas uderzenia w burtę gruszka dziobowa trafia w najbardziej newralgiczną część każdej jednostki pływającej - tą zanurzoną pod wodą. Tak właśnie było w wypadku kolizji u wybrzeży Japonii. Wystający nad wodę dziób zdemolował nadbudówkę, która nie jest jednak krytyczna dla zachowania pływalności i przeżycia całego okrętu. Uderzenie gruszki dziobowej w burtę pod wodą było znacznie groźniejsze.

Źródło: domena publiczna/wikipedia / Bernard Spragg Przykład gruszki dziobowej statku pozbawionego ładunku. Kiedy jednostka jest załadowana, to gruszka znajduje się tuż pod powierzchnią wody

Potężna wyrwa w kadłubie

US Navy nie ujawniło na razie szczegółów katastrofy. Więcej będzie wiadomo, jeśli zostaną pokazane zdjęcia z doku, dokąd niechybnie niedługo trafi niszczyciel. Wiadomo jednak, że gruszka dziobowa wybiła wielką dziurę w burcie okrętu. Prawdopodobnie ma ona wiele metrów kwadratowych powierzchni.

- Zniszczenia są poważne. To nie była lekka kolizja. Jest wielkie przebicie, wielka wyrwa pod linią wodną. Trzy przedziały zostały poważnie uszkodzone - powiedział na konferencji prasowej zastępca dowódcy 7. Floty US Navy admirał Joseph Aucoin.

Trzy zalane przedziały to dwie kajuty i bliżej nieokreślona część przedniej maszynowni okrętu. Wnioskując z listy ofiar, na której znajdują się sami specjaliści od obsługi uzbrojenia, to w ich pomieszczenie znajdujące się kilka metrów pod powierzchnią wody przed ścianą maszynowni, musiała trafić gruszka dziobowa. Do kolizji doszło około godziny drugiej w nocy, więc najpewniej spali przed oczekiwanym na następny dzień rano zawinięciem do bazy Yokosuka.

Zderzeniu musiał towarzyszyć potężny huk i wstrząs. Najpewniej wyłączyło się normalne oświetlenie i zostało to awaryjne, utrzymując wnętrze okrętu w półmroku. Do przedziałów natychmiast zaczęła się wdzierać woda. W trzech dużych dziobowych kajutach dla marynarzy mieszka ich ponad stu, więc większości udało się otrząsnąć z snu, szoku i zdołać uciec.

Siódemka nie miała szczęścia. Nie wiadomo, czy zabiło ich uderzenie, czy utopili się nie mogąc znaleźć wyjścia ze zdemolowanej kajuty. Nurkowie znaleźli ich ciała w zalanym przedziale już po powrocie okrętu do portu.

Źródło: US Navy Kajuta marynarzy na niszczycielu typu Alreigh Burke. To ciasne pomieszczenia

Okręt uratowany, okoliczności niejasne

Ze zdjęć uszkodzonego niszczyciela widać wyraźnie, że do wnętrza kadłuba dostała się znaczna ilość wody. Jednostka jest przechylona na uszkodzoną prawą burtę i przegłębiona na dziób. - Heroiczne wysiłki załogi zapobiegły katastrofie. Powstrzymali rozprzestrzenianie się wody w kadłubie, co mogło doprowadzić do zatonięcia okrętu lub osadzenia go na dnie - stwierdził admirał Aucoin.

Ostatecznie USS Fitzgerald zdołał dotrzeć do nieodległej bazy Yokosuka o własnych siłach po 16 godzinach akcji ratunkowej.

Radzenie sobie z takimi sytuacjami jest jednym z najważniejszych zadań marynarzy na okrętach wojennych. Amerykanie słyną z bardzo dobrze zorganizowanych grup awaryjnych, odpowiedzialnych za walkę z uszkodzeniami oraz z przemyślanej konstrukcji okrętów. Dało to o sobie znać już podczas II wojny światowej, kiedy jednostki US Navy utrzymywano na wodzie pomimo rozległych uszkodzeń, które zatopiłyby okręty przeciwników. Walkę z ogniem czy wdzierającą się wodą trenuje się do upadłego i nieustannie.

Admirał Aucoin zapewnił, że wyniki śledztwa zostaną ujawnione opinii publicznej. Pozostaje niejasne w jaki sposób mogło dojść do kolizji nowoczesnego okrętu wojennego wyposażonego w różne systemy obserwacji, na pokładzie którego musiała czuwać wachta, z dużym i stosunkowo powolnym oraz mało zwrotnym statkiem cywilnym.

Jest pewne, że do zdarzenia doszło na bardzo ruchliwym torze wodnym i w ciemności. Nagrania z satelitarnych systemów śledzenia ruchów statków cywilnych pokazują, że AXC Crystal niedługo przed kolizją wykonał gwałtowny manewr. Nie są znane jego przyczyny i czy to sprawiło, że uderzył w niszczyciel.

Źródło: US Navy USS Fitzgerald zmierzający do portu. Widać jak bardzo jest przechylony w wyniku zalania części przedziałów

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (6)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Tom2013

Te amerykańskie niszczyciele to, take tekturowe...???

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      2
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        3
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      jawotr
      jawotr

      Take są prawa fizyki, kontenerowiec miał ponad trzykrotnie większy tonaż, a poza tym przeczytaj artykuł.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            2
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Kurumii
          Kurumii

          Polski by pękł jak słoik.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                2
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              marcin_burczy

              ślepi jak sowa:)) gdzie radary? spali sobie smacznie z hamburgerami :P a tu statek ich taranuję .chyba że był niewidzialny haha, nom to na ping-pongu wywrze wrażenie

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    1
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  rafael_remza

                  Jak to możliwe, iż niszczyciel dopuścił by inny statek tak blisko podpłynął by doszło do kolizji. Co robiła załoga? Czemu nie ogłoszono alarmu choćby chwilę przed kolizją - przecież na ekranie widać wektory ruchu.... Ale co by nie mówić - trafiony w śródokręcie - przebity kadłub a i tak sam popłynął do portu

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      2
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      andre_valenducq

                      Mam nadzieje ze maja wazne OC ?????????????

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          2
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            1
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Zasady forum
                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                          Pozostałe informacje