Wyciek ropy na Morzu Północnym. Shell walczy


Gigant paliwowy Shell walczy z wyciekiem ropy naftowej na Morzu Północnym, ok. 180 km od szkockiego Aberdeen. Władze spółki twierdzą, że wyciek nie jest poważny, ale nie chcą podać informacji o tym, ile ropy wydostało się do morza.

Brytyjsko-holenderska firma walczy z awarią od nocy. To wtedy zauważono gęstniejącą wokół platformy Gannet Alpha plamę ropy. Jeden odwiert został zamknięty, ale nie wiadomo, czy produkcja jest w związku z tym ograniczona.

Łódź i samolot patrolują teren

Ministerstwo energetyki i zmian klimatycznych Wielkiej Brytanii, które poinformowało o wycieku zapewniło, że jest w kontakcie z koncernem i bada okoliczności wypadku. Również Shell traktuje sprawę "poważnie". - Nad ranem wysłaliśmy na platformę specjalną jednostkę, która zajmuje się usuwaniem zanieczyszczeń. Poza tym cały czas nad tym miejscem lata nasz samolot i obserwuje rozprzestrzenianie się plamy - powiedział rzecznik brytyjsko-holenderskiego koncernu.

Shell twierdzi, że wyciek jest już prawie w całości opanowany, ale nie podaje żadnych szczegółowych informacji na jego temat.

"Każdy wyciek jest poważny"

Przy okazji wycieku szkocka gałąź organizacji ekologicznej Przyjaciele Ziemi oświadczyła, że "każdy wyciek, niezależnie od jego skali, powinien być sygnałem ostrzegawczym zachęcającym do poszukiwania czystych, odnawialnych źródeł energii".

Według BBC platforma Gannet Alpha od stycznia do kwietnia tego roku produkowała ok. 13,5 tys. baryłek ropy naftowej dziennie.

Źródło: PAP