tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Brytyjczycy wybrali Brexit

Sprawdzają wpływ Rosji na Brexit. "Śledztwo może być wybuchowe"

Sprawdzają wpływ Rosji na Brexit. "Śledztwo może być wybuchowe"
Foto: Ilovetheeu / Wikipedia CC BY-SA 4.0 Brytyjczycy podzieleni po referendum w sprawie brexitu. Nagranie archiwalne, czerwiec 2016 r.

"Jeśli Rosja realnie wpłynęła na wynik referendum, to czy powinniśmy je unieważnić? Zagłosować ponownie? Przemyśleć na nowo brexit?" - zastanawia się na łamach dziennika "The Times" publicysta Edward Lucas. Brytyjska komisja wyborcza przeprowadzi śledztwo dotyczące wpływu Rosji na kampanię wyborczą przed głosowaniem o wyjściu z Unii Europejskiej.

W środę brytyjska Komisja Wyborcza (Electoral Commission) poinformowała, że zbada udział Rosji w kampanii wyborczej przed ubiegłorocznym referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, a także przyjrzy się finansowaniu jednej z kampanii za wyjściem z UE, którą wspierał multimilioner Arron Banks.

Urodzona w Rosji żona i wysokie darowizny

Przedmiotem postępowania jest ustalenie źródła ośmiu milionów funtów, które Banks przekazał w formie pożyczek i dotacji na rzecz organizacji Leave.EU, i upewnienie się, że były to środki pochodzące z dopuszczalnych przez prawo źródeł.

W komentarzu w "Timesie" Lucas napisał, że pytania dotyczące Banksa będą należały do kluczowych i powinny skupić się na źródle jego fortuny oraz relacjach z Rosją. Jak zaznaczył, jego urodzona w Rosji żona Katja, "jeżdżąc Range Roverem z numerem rejestracyjnym X MI5 SPY ("X Szpieg MI5"), gra na nosie brytyjskim władzom", które prowadziły w przeszłości śledztwo w jej sprawie.

"Przypadkowa inwestycja w kopalnię diamentów"

Dziennikarz zaznaczył, że "Banks był w stanie złożyć największą darowiznę w brytyjskiej historii politycznej po latach, w których wydawało się, że jego kariera biznesowa znalazła się w tarapatach". Niedawne śledztwo grupy OpenDemocracy wykazało zaś, że zmiana nastąpiła dopiero po przypadkowej inwestycji w kopalnię diamentów w Afryce.

"W ciemniejszych zakątkach Whitehall i Westminsteru szepcze się o tym, że łatwo można sprawdzić tezę o tym, czy Rosja - duży producent diamentów - miała coś wspólnego z tą zmianą sytuacji. Jedna z prostszych dróg wymagałaby zażądania od menedżerów i pracowników kopalni szczegółów dotyczących tego, jak odkryto te diamenty. Ekspertom łatwo będzie ocenić, czy ta historia jest wiarygodna" - napisał Lucas.

"Ignorowaliśmy ostrzeżenia"

Publicysta, który w przeszłości wielokrotnie ostrzegał przed zagrożeniem ze strony Rosji i jest autorem wielu książek na ten temat, dodał, że "podobnie łatwo powinno dać się ustalić źródło niepowiązanej (z Banksem), ale równie tajemniczej darowizny w wysokości 435 tysięcy funtów na rzecz kampanii za wyjściem z Unii Europejskiej od raczej nieznanej Rady Badań Konstytucjonalnych w Glasgow".

Jednocześnie podkreślił, że "przy współpracy z gigantami medialnymi jak Twitter i Facebook powinno być łatwo sprawdzić, czy ktokolwiek z zewnątrz płacił za reklamy powiązane z brexitem - a nawet ich zidentyfikować".

Jak ocenił ekspert, "od blisko trzech dekad ignorowaliśmy ostrzeżenia, przegapialiśmy prowokacje i rozbrajaliśmy swoje przygotowanie eksperckie, przedkładając krótkoterminowe dyplomatyczne i gospodarcze zyski nad interes narodowy" w relacjach z Rosją.

"Na początku tego roku Rosja została uznana za zagrożenie najwyższego stopnia dla bezpieczeństwa narodowego, ale dobrych kilka miesięcy trwało, zanim Cabinet Office (kancelaria rządu) i Foreign Office (MSZ) rozstrzygnęły spór o to, kto powinien się tym zajmować" - nie krył irytacji dziennikarz.

Co, jeśli Rosja wpłynęła?

"Dla (brytyjskiego) rządu poważne śledztwo w tej sprawie stanowi potężny polityczny problem. Jeśli Rosja realnie wpłynęła na wynik referendum, to czy powinniśmy je unieważnić? Zagłosować ponownie? Przemyśleć na nowo brexit?" - pytał Lucas.

Jednocześnie skrytykował brytyjskie władze za ociąganie się w udzieleniu pomocy prawnej amerykańskiemu śledztwu prowadzonemu przez Roberta Muellera pomimo tego, że ujawniono rolę brytyjskich pośredników - między innymi rezydującego w Londynie profesora Josepha Mifsuda - w kontaktach pomiędzy otoczeniem prezydenta Donalda Trumpa a Kremlem.

"(Rząd) bardziej obawia się wściekłości Trumpa, niż przejmuje się tym, że Putin atakuje naszą demokrację" - ocenił Lucas.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Brytyjczycy wybrali Brexit

Pozostałe informacje