Zabiła syna, bo znęcał się nad nią partner. "Odebrał mi wszystko, łącznie z duszą"

Ciało chłopca znaleziono w domu w mieście Wythenshawe na południe od Manchesteru
Ciało chłopca znaleziono w domu w mieście Wythenshawe na południe od Manchesteru
Ciało chłopca znaleziono w domu w mieście Wythenshawe na południe od Manchesteru

W Wielkiej Brytanii skazano na półtora roku więzienia ojca chłopca, który został zamordowany dwa lata temu przez swoją matkę. Mężczyzna miał znęcać się nad partnerką i doprowadzić do jej załamania nerwowego. Kobieta odsiaduje wyrok 15 lat pozbawienia wolności. - To była jedna z najbardziej druzgocących i skomplikowanych spraw, z jakimi miałem do czynienia - powiedział kierujący śledztwem inspektor Richard Eales.

27 sierpnia 2017 roku policja otrzymała zgłoszenie o przemocy domowej w jednym z domów w mieście Wythenshawe na południe od Manchesteru. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, w wannie znaleźli ciało 23-miesięcznego dziecka. Chłopiec miał liczne rany kłute, które okazały się przyczyną jego śmierci.

Matka dwuletniego Jamesa - Magdalena L., według BBC obywatelka Polski - opuściła mieszkanie przed przyjazdem policji i razem z ojcem dziecka, Peterem, udała się do szpitala. Tam udzielono jej pomocy w związku z licznymi ranami kłutymi, które sama sobie zadała. W następnych dniach kobieta została aresztowana, ale pozostawała w szpitalu pod nadzorem policji do czasu, aż wydobrzała. Polka przyznała się do zabójstwa syna. W czerwcu 2018 rok sąd skazał ją na 15 lat więzienia. Wyrok nie był najsurowszy, bo uwzględniono okoliczności łagodzące - załamanie nerwowe.

W czwartek zapadł wyrok w sprawie ojca dziecka. Brytyjczyk został skazany na 18 miesięcy więzienia za znęcanie się nad partnerką. Jego proces trwał pięć tygodni.

Magdalena L. i Peter Ch. Greater Manchester Police

Dzieciobójczyni i ofiara przemocy domowej

W trakcie dochodzenia w sprawie zabójstwa chłopca, śledczy ustalili, że Magdalena L. była ofiarą systematycznego znęcania się ze strony swojego partnera i ojca jej dziecka. Peter Ch. - pilot popularnych linii lotniczych - i Magdalena L. poznali się w pracy. Para była razem od 2010 roku. Jak podają brytyjskie media, ich związek nie był jednak idealny. Od 2014 roku Brytyjczyk zdradzał kobietę z inną członkinią załogi - jego obecną partnerką i matką dwójki jego córek.

Gdy Polka dowiedziała się o romansie, chciała odejść. Ch. jednak wielokrotnie groził, że jeżeli spróbuje wyprowadzić się z synem, zabije ją. Jak pisze BBC, między grudniem 2015 roku a sierpniem 2017 roku Ch. m.in. stosował lub groził kobiecie przemocą fizyczną, zmuszał ją do poniżających aktów seksualnych oraz izolował ją od znajomych.

W trakcie procesu na sali sądowej odtworzono 33-minutową rozmowę telefoniczną, która miała miejsce dzień przed zabójstwem małego Jamesa. Na nagraniu słychać, jak Ch. przeklina i ostrzega Magdalenę L. że nie ma ona wystarczających środków finansowych, by wygrać proces o opiekę nad ich synem. Jak ustalono w trakcie dochodzenia, w dniach poprzedzających śmierć Jamesa, Magdalena L. wpisała w wyszukiwarkę internetową hasło "zabójstwo w obronie własnej". Kontaktowała się także z organizacją Women's Aid, pomagającą kobietom, które padły ofiarą przemocy domowej. Sąd przyjął argumenty obony, która wskazywała, że kobieta zabiła syna w następstwie załamania nerwowego, wywołanego przez "umyślne, bezlitosne i przytłaczające cierpienie psychiczne", które zadawał jej ojciec dziecka. Obrona stwierdziła, że mężczyzna przedstawił partnerce "obraz nędzy, w jakiej się znajdzie, jeżeli nie zastosuje się do jego żądań". - Mam nadzieję, że on [Peter Ch. - przyp. red.] zdaje sobie sprawę, że nie musiał doprowadzać do mojego załamania w taki sposób, jak to zrobił. Odebrał mi wszystko, łącznie z moją duszą - mówiła w trakcie procesu Magdalena L.

"Druzgocąca i skomplikowana sprawa"

- To była jedna z najbardziej druzgocących i skomplikowanych spraw, z jakimi miałem do czynienia - powiedział kierujący śledztwem inspektor Richard Eales. Jak stwierdził, śmierć małego Jamesa wstrząsnęła całą społecznością. - Wiem, że wszyscy, którzy go znali i kochali, odczuli tragiczną stratę - dodał. Inspektor zaapelował do ofiar przemocy domowej, by zgłaszały się do instytucji, które oferują im wsparcie i pomoc. - Dzisiejszy wyrok sprawił, że sprawiedliwość stanęła po stronie osoby, która jest tutaj najważniejsza - Jamesa - powiedział Eales w czwartek.

Autor: momo//kg / Źródło: BBC, Guardian, Greater Manchester Police