Syria odcięta od świata. Nie działa lotnisko, telefony, internet


- Syria została odcięta od internetu - poinformowały dwie firmy informatyczne z USA śledzące ruch w sieci. Całkowicie zablokowano też ruch na lotnisku w Damaszku. Austriackie ministerstwo obrony poinformowało, że w pobliżu lotniska ostrzelano konwój żołnierzy sił pokojowych.

Jak podała na swoim blogu firma Renesys, "Syria została faktycznie odcięta od sieci". Żaden z 84 syryjskich adresów IP nie jest dostępny - dodała. Z kolei firma Akamai, która monitoruje globalny ruch internautów, poinformowała, że 77 syryjskich sieci przestało funkcjonować dokładnie o 12.26 czasu lokalnego.

Może to oznaczać, że reżim prezydenta Baszara-al-Asada odciął wszystkie sieci, tak by nie mogli korzystać z nich rebelianci. Na zakłócenia w działaniu internetu aktywiści skarżyli się już wcześniej. Z problemami działał nawet serwis informacyjny oficjalnej agencji prasowej, SANA. Zdaniem aktywistów, przerwy w dostawie internetu występują zwykle przed większymi operacjami wojskowymi.

Syryjski minister informacji odpiera te zarzuty, twierdząc, że za blokadę internetu opowiedzialni są "terroryści" (tak nazywają władze rebeliantów), a nie państwo. - To nieprawda, że rząd odcina internet - powiedział w wywiadzie dla telewizji al-Ikhbariya. Państwowa telewizja zacytowała z kolei ministra telekomunikacji, który zapewnił, że inżynierowie pracują nad usunięciem awarii.

Lotnisko stanęło Odcięte jest także lotnisko w Damaszku. Loty odwołały m.in. linie EgyptAir i Emirates. Jeden z egipskich urzędników powiedział, że linie otrzymały w tej sprawie komunikat. - Polecono nam odwołać wszystkie piątkowe loty z powodu pogarszającej się sytuacji. Egypt Air wykonuje codzienne rejsy z Kairu do Damaszku, kilka razy w tygodniu lata też do Aleppo.

Jak donosi jeden z rebeliantów, cytowany przez Reutera, pasy startowe na lotnisku zostały zablokowane przez partyzantów; nieprzejezdne są też drogi dojazdowe. Inny rozmówca Reutera, używający imienia Abu Omar bojownik brygady Dżund Allah, powiedział, że nie może potwierdzić informacji i obecności rebeliantów na płycie lotniska, ale przyznał, że część pasów jest uszkodzona przez ostrzał z moździerzy. - Nikt nie może wyjechać z lotniska, ani do niego dojechać - powiedział. Informacji tych nie można było w sposób niezależny zweryfikować. Rzecznik rebeliantów Moataz al-Qanawati powiedział, że nie ma informacji o atakach na port lotniczy, ale walki toczą się w tym rejonie. Z kolei austriackie ministerstwo obrony podało, że dwóch żołnierzy sił pokojowych zostało rannych, gdy ich konwój został ostrzelany w pobliżu lotniska. - Zostali już bezpiecznie przetransportowani na lotnisko - poinformowało ministerstwo. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Autor: jk\mtom / Źródło: Reuters

Raporty: