Rosjanie mogą zostać wydani USA. Sądy w Hiszpanii i Grecji zdecydowały


Sąd w Madrycie wydał we wtorek zgodę na ekstradycję do USA rosyjskiego informatyka Piotra Lewaszowa. Mężczyzna jest oskarżony między innymi o działania hakerskie w czasie kampanii przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi w 2016 r. Jednocześnie w środę na ekstradycję do USA innego rosyjskiego hakera zgodziła się Grecja.

W trakcie prowadzonego śledztwa ustalono, że Lewaszow miał kontrolować za pośrednictwem przygotowanego przez siebie złośliwego oprogramowania setki tysięcy komputerów na całym świecie. Dzięki temu wykradał osobiste informacje innych użytkowników internetu i rozsyłał im tzw. spam, czyli niechciane wiadomości elektroniczne, infekując kolejne urządzenia. Nielegalne praktyki, polegające też m.in. na finansowym szantażowaniu właścicieli komputerów, Rosjanin prowadził od co najmniej 10 lat.

Ekstradycja do USA

Według dziennika "El Confidencial", Lewaszow prosił hiszpański sąd o odrzucenie amerykańskiego wniosku o ekstradycję, twierdząc, że w USA "czekają go tortury i niehumanitarne traktowanie".

Piotr Lewaszow został zatrzymany przez hiszpańską policję oraz agentów FBI w kwietniu w jednym z mieszkań w Barcelonie podczas urlopu, który spędzał z żoną i synem. Niebawem Stany Zjednoczone złożyły do hiszpańskiego sądu wniosek o ekstradycję rosyjskiego informatyka.

Kilka tygodni później strona amerykańska przedstawiła hiszpańskiemu wymiarowi sprawiedliwości szczegółowe uzasadnienie wniosku. Głównym zarzutem wobec informatyka jest działalność hakerska w czasie ostatniej kampanii wyborczej w USA.

Pochodzący z Sankt Petersburga 36-letni Lewaszow nie jest jedynym Rosjaninem zatrzymanym w tym roku w stolicy Katalonii w związku z aktywnością hakerską. W styczniu na lotnisku El Prat został ujęty inny poszukiwany przez USA rosyjski informatyk Stanisław Lisow.

Hakerzy "polityczni"

Hiszpańskie media twierdzą, że rosyjscy hakerzy byli aktywni nie tylko podczas amerykańskiej kampanii wyborczej, ale również w okresie poprzedzającym niedzielne referendum niepodległościowe w Katalonii. Przypominają, że wiele stron online dotyczących plebiscytu, spośród 140 zamkniętych przez rząd w Madrycie, zostało ponownie uruchomionych na innych serwerach w Rosji lub w "krajach znajdujących się w orbicie Moskwy".

W niedzielę madrycki dziennik "El Pais" ujawnił, że osoby i instytucje powiązane z Kremlem w ostatnich 48 godzinach przed plebiscytem zwiększyły liczbę publikowanych na komunikatorze Twitter informacji o katalońskim referendum aż o 2000 proc.

"Rosyjska machina zwiększyła swoją pracę w godzinach poprzedzających referendum w celu pogłębiania podziałów w Hiszpanii i dzielenia Unii Europejskiej", napisała madrycka gazeta.

Z kolei w przededniu katalońskiego plebiscytu "El Pais" opublikował artykuł dotyczący Jewgienija Kaspierskiego, szefa pochodzącej z Rosji spółki Kaspersky Lab, producenta oprogramowania antywirusowego. Gazeta odnotowała, że urodzony w ZSRR ekspert ds. bezpieczeństwa informatycznego został w tym roku oskarżony przez USA o przekazywanie informacji agentom rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Pranie pieniędzy na ogromną skalę

Tymczasem w środę grecki sąd zgodził się na ekstradycję do Stanów Zjednoczonych jeszcze innego rosyjskiego hakera Aleksandra Winnika, podejrzanego o pranie pieniędzy na ogromną skalę za pośrednictwem cyfrowego biznesu.

37-letni Winnik został aresztowany w lipcu, kiedy spędzał wakacje w północnej Grecji. Także Rosja domaga się jego ekstradycji, podejrzewając go o różne oszustwa.

Winnikowi przysługuje obecnie odwołanie do greckiego Sądu Najwyższego.

Adwokaci Rosjanina poinformowali, że o ile nie zgadza się on na ekstradycję do USA, to nie będzie się sprzeciwiał ekstradycji do Rosji. Także rosyjskim wnioskiem ma się zająć grecki sąd, ale terminu rozprawy jeszcze nie ustalono.

W USA zarzuca się Winnikowi udział w praniu brudnych pieniędzy - ok. czterech miliardów dolarów - za pośrednictwem BTC-e - giełdy kryptowaluty bitcoin. Giełda ta została zamknięta przez FBI. Rosjanin nie przyznaje się do winy. Wielokrotnie zapewniał, że nie prowadził giełdy BTC-e. Twierdzi, że był tylko technikiem, a BTC-e należała do jego klientów.

Autor: mm/adso / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: