tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Imigracyjny kryzys w Europie

Orban: znamy się na ochronie granicy lepiej niż ktokolwiek w Brukseli

Orban: znamy się na ochronie granicy lepiej niż ktokolwiek w Brukseli
Foto: Shutterstock Węgry są w sporze z instytucjami unijnymi (materiał magazynu "Polska i Świat" z 13.09)

- Węgry nie dadzą sobie odebrać prawa do ochrony granicy - oświadczył w poniedziałek w węgierskim parlamencie premier Viktor Orban. Nawiązał do sugestii kanclerz Niemiec Angeli Merkel, by nadać większe kompetencje Frontexowi - europejskiej agencji strzegącej granic Unii Europejskiej.

- Chyba nikt nie może kwestionować faktu, że znamy się na ochronie granicy lepiej niż ktokolwiek w Brukseli albo jakakolwiek instytucja międzynarodowa. Dlatego nie zrezygnujemy z prawa do ochrony granicy i nie pozwolimy, by odebrano nam choćby jego odrobinę. Odpowiednio do tego będę reprezentować Węgry na unijnym szczycie w tym tygodniu - zapowiedział Viktor Orban.

Kanclerz Angela Merkel opowiedziała się w środę 12 września za tym, by państwa, których granica jest granicą zewnętrzną UE, przekazały część swych kompetencji narodowych Frontexowi, aby agencja mogła bez przeszkód działać na ich terytorium.

Orban: nasza ojczyzna nie jest przechodnim domem

Premier Węgier odpowiedział na słowa Angeli Merkel. - To dobrze, że zamiast kwot Unia Europejska wreszcie zwróciła uwagę na ochronę granic. Nie jest jednak właściwe, by pozbawiać nas prawa ochrony granic, bo Bruksela chce przejąć część kompetencji - zastrzegł.

Zaznaczył, że w Brukseli nadal nie mówi się o tym, iż trzeba wszelkimi sposobami chronić granice UE, a tylko chce się stworzyć "służbę portierską" i chodzi nie o to, by "powstrzymać imigrację, tylko nią zarządzać".

Według Orbana "chce się Węgrom odebrać prawo ochrony granicy, aby umożliwić migrację". - Nasza ojczyzna nie jest przechodnim domem - oświadczył.

Brexit "historycznym błędem"

Historycznym błędem Orban nazwał to, że elita europejska nie zdołała utrzymać Brytyjczyków w UE i powstrzymać migracji, a państwa walczące z imigracją są poddawane ciągłym atakom, czego przykładem może być przyjęcie przez PE rezolucji w sprawie uruchomienia art. 7 wobec Węgier.

Według niego atakują też "globalne elity", które chcą "wymiany ludności na kontynencie, aby osłabić państwa narodowe i partie stojące na gruncie chrześcijaństwa". - W ten sposób globalna elita będzie mogła przejąć kierownictwo nad Unią Europejską, a przez to nad europejskimi narodami – argumentował.

W tym kontekście powiedział, że Polskę i Węgry próbuje się osłabić karnymi działaniami nazywanymi procedurą w sprawie praworządności, a we Włoszech chce się doprowadzić do odejścia ministra spraw wewnętrznych Matteo Salviniego.

- Jeśli będziemy chcieli się mieszać z innymi kulturami i cywilizacjami, to sami przeprowadzimy na ten temat konsultacje i podejmiemy decyzję, ale zniechęcałbym Węgrów do tego pomysłu – powiedział.

Ocenił, że od czasu kryzysu imigracyjnego spada bezpieczeństwo publiczne w Europie, gdzie doszło do zamachów terrorystycznych, w których zginęło 347 osób. - Ci sprawcy weszli do Europy. W przyszłości też będą chcieli wejść - powiedział premier Węgier.

Austria wspiera Orbana

Parlament Europejski wyraził w środę 12 września zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Za tą decyzją opowiedziało się 448 eurodeputowanych, przeciw było 197, a 48 wstrzymało się od głosu.  Orban oświadczył, że spodziewa się "poważnego sporu prawnego" na temat rezolucji PE, a wynik głosowania określił jako "oczywiste złamanie prawa". Rząd Węgier uznaje, że PE nie przyjął rezolucji niezbędną większością 2/3 głosów, gdyż przy jej obliczaniu nie uwzględnił głosów wstrzymujących się.

W poniedziałek Wolnościowa Partia Austrii (FPOe), której przedstawicielką jest minister spraw zagranicznych Karin Kneissl, wyraziła wątpliwości w sprawie decyzji europarlamentu. Dziennik "Die Presse" napisał, że o zwrócenie się do Rady UE o ocenę prawną głosowania w tej sprawie poprosił przewodniczący FPOe, wicekanclerz Heinz-Christian Strache.

Krok taki, który oznacza występowanie jednej instytucji unijnej (Rady UE, której pracom Austriacy przewodzą) przeciwko innej instytucji (Parlamentowi Europejskiemu), zdarza się bardzo rzadko. - Normalnie służby prawne jednej instytucji nie ingerują wzajemnie w swoje opinie - powiedział jeden z urzędników Rady UE.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Imigracyjny kryzys w Europie

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
sceptyk1944

Orban: znamy się na ochronie granicy lepiej niż ktokolwiek w Brukseli

To potrafi każdy bramkarz i żołdak...

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje