tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Papież Franciszek

"Historyczne porozumienie", "krok Franciszka w stronę Chin"

zobacz więcej wideo »
"Historyczne porozumienie", 
"krok Franciszka w stronę Chin"
  • Audiencja generalna w RzymieAudiencja generalna w Rzymie
  • Papież Franciszek podczas mszy w Środę PopielcowąPapież Franciszek podczas mszy w Środę Popielcową
  • Papież Franciszek odwiedza Birmę, jeden z najbiedniejszych krajów na świeciePapież Franciszek odwiedza Birmę, jeden z najbiedniejszych...
  • Papież o uporczywej terapii: to nie jest spowodowanie śmierci; tu akceptuje się to, że nie można jej zapobiecPapież o uporczywej terapii: to nie jest spowodowanie śmierci;...
Foto: Maurizio Brambatti / PAP/EPA/ | Video: Reuters TV Papież Franciszek na audiencji generalnej w Rzymie

Według nieoficjalnych doniesień papież Franciszek zatwierdził legalność siedmiu ekskomunikowanych wcześniej biskupów katolickich, wskazanych przez władze w Pekinie. Watykan na razie nie skomentował tych informacji.

O przełomie w relacjach Stolicy Apostolskiej z Chinami poinformował dziennik "Wall Street Journal", powołując się na osobę z kręgu uczestników trwających od dawna rozmów na temat normalizacji wzajemnych stosunków.

(Nie)legalni biskupi

Kluczową kwestią w nich jest praktyka mianowania biskupów tak zwanego chińskiego kościoła patriotycznego, podległego rządowi ChRL. Watykan nie uznawał tych święceń i uważał je za nielegalne, bo dokonane wbrew woli kolejnych papieży.

Sprawa ta dotyczy chińskiej wspólnoty katolickiej, liczącej około 12 milionów osób. Wspólnota ta podzielona jest na wiernych Watykanowi i praktykujących swą wiarę często nielegalnie oraz członków tak zwanego Katolickiego Stowarzyszenia Patriotycznego, kontrolowanego przez rząd w Pekinie.

Jak oceniają komentatorzy, zatwierdzenie legalności mianowania siedmiu ordynariuszy i udzielenie im przez papieża przebaczenia w odpowiedzi na uznanie przez nich jego władzy należy interpretować jako ustępstwo Stolicy Apostolskiej. Ma ona nadzieję, że dzięki temu chiński rząd uzna władzę papieża nad Kościołem katolickim, co dałoby szansę na zakończenie długich rozmów i przełom we wzajemnych relacjach.

"Watykan sprzedaje Kościół"

Watykaniści twierdzą, że decyzja ta została zakomunikowana emerytowanemu biskupowi Hongkongu kardynałowi Josephowi Zen Ze-Kiun, wezwanemu w tych dniach do Watykanu. On zaś opublikował po swych rozmowach z papieżem otwarty list, w którym ujawnił, że podzielił się z nimi swym poważnym zaniepokojeniem.

86-letni hierarcha, odnosząc się do szans na porozumienie w sprawie nominacji biskupich, wyraził opinię, że "Watykan sprzedaje Kościół katolicki w Chinach".

Watykański rzecznik Greg Burke wyraził "zdziwienie i rozgoryczenie" tymi słowami, które w jego ocenie "wywołują zamęt i polemikę".

Zarzuty te odrzucił też sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin, który wyjaśnił, że prowadzone z Pekinem rozmowy mają charakter wyłącznie duszpasterski i kościelny.

W opinii komentatorów przełom w rozmowach i porozumienie może radykalnie zmienić sytuację podzielonych chińskich katolików. O jej poprawę zabiegał wcześniej Benedykt XVI, który w 2007 roku wystosował list do wiernych w Chinach.

Według nieoficjalnych doniesień sytuacja może zmienić się w najbliższych miesiącach, gdy wejdzie w życie przygotowane już porozumienie, które ma umożliwić Watykanowi wyrażenie opinii na temat nominacji chińskich biskupów.

Oficjalnie Watykan nie komentuje doniesień prasowych.

Włoski dziennik "Il Sole-24" przytoczył zdanie zza Spiżowej Bramy na temat sytuacji Kościoła w Chinach: "Wciąż czujemy się jak ptaki w klatce, ale ta klatka może stać się trochę większa".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Papież Franciszek

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje