tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Wybory prezydenckie w Kirgistanie. Prowadzi były premier Dżeenbekow

W niedzielnych wyborach prezydenckich w Kirgistanie prowadzi zdecydowanie Sooronbaj Dżeenbekow, który w sierpniu podał się do dymisji ze stanowiska premiera, by móc walczyć o fotel prezydencki.

Sooronbaj Dżeenbekow już przed głosowaniem był uważany za jedengo z dwóch głównych kandydatów. Drugim był kandydat opozycji Omurbek Babanow, także były premier.

Prowadzi Dżeenbekow

Według wstępnych danych udostępnionych przez krajową komisję wyborczą Dżeenbekow, który jest uznawany za protegowanego odchodzącego prezydenta Ałmazbeka Atambajewa, zdobył ponad 50 procent głosów.

Ałmazbek Atambajew to pierwszy prezydent Kirgistanu, który odchodzi ze stanowiska ze względu na kończącą się kadencję. Dwóch poprzednich szefów państwa usunięto ze stanowiska w wyniku przewrotów (2005 r. i 2010 r.).

Spór między Kazachstanem o Babanowa

Kandydujący z ramienia opozycyjnej partii Respublika-Ata Dżurt 47-letni Omurbek Babanow, piastujący urząd premiera w 2012 r., jest uznawany za jednego z najbogatszych ludzi Kirgistanu. Podczas kampanii wyborczej zapowiedział walkę z korupcją, reformę konstytucji oraz skuteczniejszą politykę zagraniczną. We wrześniu jeden ze zwolenników Babanowa został zatrzymany przez władze pod zarzutem planowania zamieszek podczas wyborów. Władze oskarżyły też kilku członków kampanii Babanowa o to, że planowali przekupić wyborców.

Babanow spotkał się we wrześniu z prezydentem Kazachstanu Nursułtanem Nazarbajewem. Wizyta w Kazachstanie stała się przyczyną sporu na linii Biszkek-Astana. MSZ Kirgistanu oskarżyło Kazachstan o ingerowanie w wybory prezydenckie. Nazarbajew, jak podano w komunikacie kirgiskiego MSZ, wyraził gotowość współpracy "z nowym prezydentem, któremu zaufa naród kirgiski". Strona kazachska odrzuciła te zarzuty.

Dżenbekow - protegowany prezydenta

Główny konkurent Babanowa to 58-letni Sooronbaj Dżeenbekow, który w sierpniu podał się do dymisji ze stanowiska premiera, by móc walczyć o fotel prezydencki i jest uznawany za protegowanego Atambajewa. Kandydaturę Dżeenbekowa wysunęła rządząca Socjaldemokratyczna Partia Kirgistanu. On sam uważa, że przyszły prezydent "powinien potrafić kontynuować politykę Atambajewa", który publicznie nazwał Dżeenbekowa "przyjacielem".

Dwaj główni kandydaci reprezentują rywalizujące ze sobą grupy interesów i klany walczące o dostęp do władzy i zasobów Kirgistanu. Obaj zapewniają, że kraj utrzyma silne stosunki z Moskwą.

W Kirgistanie bez zmian

Żaden z kandydatów zdaniem obserwatorów najprawdopodobniej nie zmieni geopolitycznego kursu Kirgistanu. Kraj ten znajduje się w orbicie Moskwy i należy do Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, a zarobki setek tysięcy kirgiskich migrantów ekonomicznych pracujących w Rosji stanowią istotne źródło dochodów walutowych Kirgistanu.

Kirgistan ma bliskie polityczne relacje z Kremlem, jednak, jak ocenia AFP, poszukuje żywotnego wsparcia gospodarczego ze strony Chin. Deirdre Tynan, dyrektor ds. Azji Środkowej centrum badań Międzynarodowej Grupy Kryzysowej (ICG) podkreśla, że system wyborczy Kirgistanu jest oparty na kampaniach polegających na oczernianiu kontrkandydatów, kupowaniu głosów, wymuszeniach, wykorzystywaniu źródeł państwowych na rzecz faworyzowania danego kandydata.

Zgodnie z konstytucją przyjętą w referendum z 2010 r. szef państwa jest wybierany w wyborach powszechnych na jedną sześcioletnią kadencję. Zdaniem agencji Reutera najprawdopodobniej w niedzielnych wyborach żaden z kandydatów nie otrzyma wymaganych 50 proc. głosów. Konieczne będzie wtedy rozpisanie drugiej tury

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje