tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Relacja z wyprawy Marcina Gienieczko

Marcin Gienieczko rusza na spotkanie z piratami

Marcin Gienieczko rusza na spotkanie z piratami
Foto: TVN 24 / Energa Solo Amazon Expedition / TVN 24 / Energa Solo Amazon Expedition | Video: tvn 24 / TVN 24 Marcin Gienieczko pokonał kontrolowaną przez kartele strefę i rusza na pirackie wody

Marcin Gienieczko w ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition pokonał w swoim canoe 936 km, przepływając między innymi przez legendarną "czerwoną strefę" Amazonki kontrolowaną przez narkotykowe kartele. Po krótkim odpoczynku podróżnik ruszy na kontrolowane przez peruwiańskich piratów wody.

- Dotarłem do Pucallpy, w ciągu 7 dni pokonując 530 km które dzieli miejscowość Pucallpy od Atalaya - relacjonował Marcin Gienieczko, który o własnych siłach próbuje przemierzyć 7 tys. kilometrów, podróżując od zachodniego do wschodniego wybrzeża Ameryki Południowej, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę świata, Amazonkę.

"Aby nie dać się zabić"

- To dość dobry wynik, a rzeka była spokojna. Piotr Chmieliński ten sam odcinek pokonał górskim kajakiem w 12 dni, ale nie to jest najważniejsze. Ważne, aby nie dać się zabić w czasie tej wyprawy - podkreślił podróżnik.

W sumie podróżnik pokonał w swoim canoe 936 km, przepływając między innymi przez legendarną "czerwoną strefę" Amazonki, kontrolowaną przez narkotykowe kartele. Ostatni odcinek, liczący 530 km od miejscowości San Francisco poprzez Atalaya do Pucallpy, udało mu się przepłynąć w 7 dni.

"Czerwona strefa"

Wyprawa Energa Solo Amazon Expedition z zasady nie jest ani łatwa, ani bezstresowa, jednak najgroźniejszy jej etap Gienieczko ma już za sobą. - Przepłynąłem legendarną "czerwoną strefę", gdzie w okolicy miejscowości Atalaya w 2011 roku zostali zamordowani polscy kajakarze - wspominał

Gienieczko. - Miałem duże obawy; płynąłem blisko, około 5 km od wioski, w której dokonano tej zbrodni - przyznał.

Od świtu do zmierzchu

- W trakcie tej wyprawy liczy się świt i zmierzch. Po wschodzie przez 10 godzin wiosłuję robiąc 25 minut przerwy miedzy godz. 12:00 a 13:00 miejscowego czasu. - Płynę sportowo: 100 pociągnięć pagajem, 1 minuta odpoczynku i tak przez 10 godzin non stop... - relacjonował podróżnik. Wysyłam wtedy potwierdzenie pokonywanej trasy z drugiego nadajnika spota, który leży na pokładzie canoe, co 10 minut przekazując aktualną lokalizację - precyzuje Gienieczko.

Ten drugi spot jest ważniejszy - w przypadku wywrotki na wirze lub na fali, gdyby moje canoe odpłynęło z pierwszym nadajnikiem, to nadal byłbym w stanie przekazywać informację, że wszystko jest OK wysyłając hasło "Marcin napieraj".

Czujne oczy

W tej wyprawie z daleka, bo z miejscowości Cusco, Gienieczkę logistycznie wspiera Mirosław Rajter. Bliżej jest Gadiel Sanchez Rivera, który z Edy'm Staffordem szedł wzdłuż brzegów Amazonki pieszo przez 2 lata. - Spotkamy się w wiosce Contamana - relacjonował podróżnik. - Wsparcie i czujne oko

Rivery będzie mnie obserwować do Francisco de Orellana - zapowiada. Potem Rivera wraca do Pucallpy i Limy, do której przyjeżdża ekipa „Discovery” z Edy Starffordem, której będzie asystował.

Kilkadziesiąt km dziennie

- W trakcie tego odcinka dziennie pokonywałem około 80-100 km - wspominał Gienieczko. - Jestem bardzo zmęczony. W Pucallpie będę przez 3 noce. Muszę odpocząć, doprowadzić sprzęt i ekwipunek do gotowości, bo czeka mnie morderczy wysiłek: przez 16-17 dni będę płynął sam w canoe przez dżunglę do miejscowości Iquitos - podkreślił.

Krew, ból i talk

Podróż nie jest w żadnym stopniu łatwa. - Mam problemy z kręgosłupem, a moja prawa stopa jest obtarta i krwawi. Co gorsza w tym klimacie i warunkach prawie niemożliwe jest ją wysuszyć - przyznaje podróżnik. - Na noc posypuję całą stopę talkiem, smaruję wazeliną, zakładam bandaż... Wszystko po to, aby rana nie zrobiła się większa. Kiedy Borge Ousland dokonywał trawersu Antarktydy to właśnie rany na stopach uniemożliwiły mu dokończenie wyprawy, bo musiał się wycofać - wspominał, podkreślając, że

'sprawy nie bagatelizuje". - Cieszę się, że mam 3 dni odpoczynku, więc mogę stopę trochę "naprawić" - dodał. W międzyczasie odpoczynku Gienieczki "odpoczywa" także jego canoe, które znajduje się na statku Marynarki Wojennej Peru.

Piach i szczypawki w uchu

Jak jest w dżungli? Komary cię zagryzają, masz piach w oczach, w nosie, w kubkach, w głowie, słowem: wszędzie - stwierdza wprost. - Chcesz zasnąć i raptownie wchodzi ci szczypawka do ucha. Ja jedną zdążyłem wyjąć pincetą, co jak można sobie wyobrazić, i tak nie jest przyjemne - dodał. - Walczysz z myślami: czasami jest fajnie, ale czasami jest tragicznie - przyznał szczerze.

Na pirackiej wodzie

- Od Iquitos czekają na mnie piraci, więc rozkładam wszędzie pieniądze i sprzęt na wypadek napadu - relacjonuje. - Projekt jest bardzo ciężki. Tylko 12 osobom na świecie udało się ją pokonać, ale nikt tego nie dokonał w canoe - dodał Gienieczko. - Plan jest taki, żeby tam dotrzeć. jednak jestem przesądny i kiedy mam jakiś plan nie przedstawiam go. Tylko mój kartograf Adam Wasilewski go zna - przyznał

podróżnik.

Też możesz pomóc!

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

- Kochani: wspierajcie dzieci, bo każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł - zachęca nieustannie podróżnik. Za każdy pokonany przez Gienieczkę kilometr zainteresowani mogą wpłacić pieniądze na Pomorskie Hospicjum dla Dzieci.

Śledź na bieżąco!

Postępy Marcina Gienieczki krok po kroku można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz w transmisjach w radiu Kolor w każdą sobotę i w programie TVN24 "Wstajesz i weekend".

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:

TVN24.pl
www.gienieczko.pl
www.soloamazon.info
https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Relacja z wyprawy Marcina Gienieczko

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje