tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Wojna może być bliżej, niż myślisz"

"Wojna może być bliżej, niż myślisz"
Foto: mil.ru | Video: Reuters TV Rosjanie prowadzą operację między innymi w Syrii

Konflikt na skalę, która nie była widziana od II wojny światowej, jest ponownie prawdopodobny - stwierdza brytyjski tygodnik "The Economist" w analizie pod tytułem "Następna wojna". Zwraca uwagę na zagrożenie ze strony Korei Północnej, Chin i Rosji. "Świat nie jest gotowy" - stwierdza.

W ubiegłym tygodniu Pentagon opublikował nową strategię bezpieczeństwa narodowego, w której na liście zagrożeń przed walką z dżihadem umieścił Chiny i Rosję. Kilka dni temu z kolei szef sztabu generalnego brytyjskiej armii generał Nick Carter przestrzegał przed atakiem ze strony Moskwy. "Ameryka i Korea Północna są niebezpiecznie konfliktu, który grozi wciągnięciem Chin lub eskalowaniem w katastrofę nuklearną" - pisze "The Economist".

"Potężne, długofalowe zmiany geopolityczne i rozprzestrzenianie się nowych technologii niszczą nadzwyczajną dominację militarną, z której korzystała Ameryka i jej sojusznicy. Konflikt na skalę i moc, które nie były widziane od II wojny światowej, jest ponownie prawdopodobny. Świat nie jest gotowy" - stwierdza brytyjski tygodnik.

Korea Północna

"The Economist" pisze o rosnącym zagrożeniu wybuchem wojny na Półwyspie Koreańskim. Zauważa, że Pentagon wśród planów awaryjnych rozważa atak wyprzedzający i zniszczenie obiektów nuklearnych Pjongjangu. Tygodnik zwraca uwagę, że takie rozwiązanie raczej nie zapewni sukcesu.

Zauważa jednocześnie, że ostrzał sąsiada przez Koreę Północną może wywołać wojnę. Powołuje się na ekspertów, którzy twierdzą, że artyleria Pjongjangu jest w stanie zbombardować Seul, wystrzeliwując 10 tysięcy pocisków na minutę.

Za pomocą dronów czy miniaturowych okrętów podwodnych można by "rozmieścić biologiczną, chemiczną, a nawet nuklearną" - piszą dziennikarze. "Zginęłyby dziesiątki tysięcy ludzi. Więcej, niż gdyby użyto broni atomowej" - dodają.

Zdaniem tygodnika, Trump i jego doradcy mogą dojść do wniosku, że lepiej "dzisiaj zaryzykować wojnę na Półwyspie Koreańskim niż atak na amerykańskie miasto w przyszłości".

Chiny i Rosja

"The Economist" pisze, że nawet jeśli Chiny nie wezmą udziału w ewentualnej wojnie na Półwyspie Koreańskim, to i tak wraz z Rosją ponownie włączają się w rywalizację z Zachodem o wpływy. Redakcja zauważa, że w Pekinie sukces gospodarczy i udana reforma wojska sprawiły, iż przywódcy sądzą, że nadszedł moment Chin. Z kolei Rosji potrzeba sukcesu ze względu na postępującą od lat utratę znaczenia. Władze Rosji "chcą zaryzykować, by udowodnić, że zasługują na szacunek i miejsce przy stole".

"The Economist" pisze, że oba kraje, Chiny i Rosja, chcą podważyć status quo i dominować w swoich regionach, które widzą jako strefy wpływów. "Dla Chin oznacza to Azję Wschodnią, dla Rosji - Europę Wschodnią" - napisał tygodnik.

"Ani Chiny, ani Rosja nie chcą bezpośredniej konfrontacji wojskowej z Ameryką, którą z pewnością by przegrały" - zauważają autorzy analizy. Dodają jednak, że korzystając w różnych technik oba kraje działają w "szarej strefie" - na przykład Rosja na Ukrainie, a Chiny zajmując wyspy na spornych morzach - nie ryzykując starcia z Zachodem.

"Jeśli Ameryka pozwoli Chinom i Rosji stać się regionalnymi hegemonami, zarówno świadomie, jak i dlatego, że jej polityka stanie się zbyt dysfunkcyjna, by odpowiedzieć, to da im zielone światło dla narzucenia swoich interesów brutalną siłą" - zauważa "The Economist". Dodaje, że ostatnio gdy zaistniała taka sytuacja, doszło do I wojny światowej.

Pismo zawraca uwagę, że broń atomowa, która do tej pory była źródłem stabilizacji, "może stać się dodatkowym zagrożeniem" ze względu na możliwość zhakowania systemów lub wyłączenia satelitów, od których zależą.

Zadanie dla USA

Zdaniem "The Economist", miękką siłę "cierpliwej i konsekwentnej dyplomacji" trzeba wesprzeć twardą ręką, czyli siłą, którą Chiny i Rosja będą szanować.

Brytyjski tygodnik twierdzi, że "najlepszym gwarantem światowego pokoju jest silna Ameryka" ze swoimi "bogatymi i gotowymi sojusznikami, wciąż ze zdecydowanie najsilniejszymi siłami zbrojnymi, mająca niezrównane doświadczenie wojenne, najlepszych inżynierów i wiodące firmy technologiczne.

"Jednak te zalety łatwo można zmarnować. Bez zaangażowania Ameryki w sprawie międzynarodowego porządku i 'twardej siły' dla obrony przed zdeterminowanymi i sprawnymi przeciwnikami, niebezpieczeństwo wzrośnie. Jeśli tak, wojna może być bliżej, niż myślisz" - ostrzega "The Economist".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Rosja kontra NATO

Ochłodzenie na linii Rosja - USA

Komentarze (8)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Sebek 1

Oby do tej wojny nie doszło bo to będzie ostatnia wojna ludzkości bo następna będzie na maczugi...

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      3
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Stefan_007

      W obliczu coraz większej liczby ludzi i coraz większej ich konsumpcji, a przy tym wyczerpujących się zasobów naturalnych, konflikt jest moim zdaniem nieunikniony. I może wybuchnąć dosłownie wszędzie.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            1
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          tokmada
          tokmada

          Gorąca atmosfera między Koreą a USA powoli ostyga... Ja dostrzegam większe zagrożenie w narastającym konflikcie w Syrii - między USA i resztą NATO a Turcją, która "też" do NATO nalezy (przynajmniej dotychczas należała). Stawką jest tu naród Kurdów, wielce zasłużony, bitny i niezastąpiony w niszczeniu ISIS. Jesli USA ustąpią pola rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              5
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              baldie

              Myślę, ze USA już dawno wie, iż Turcja a właściwie Erdogan to już sprzymierzeniec Rosji więc ich uczestnictwo w NATO jest formalne ale koalicjantem to już nie są. Erdogan razem z putinem robili interesy z isis a i teraz kreml sprzedał Kurdów Turkom.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  5
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  jawotr
                  jawotr

                  "Możesz nie interesować się wojną, ale wojna zainteresuje się tobą" ( Lew Trocki )

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      6
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      qolfa
                      qolfa

                      Pierwsza wojna; myslisz ech, to juz tyle lat,
                      Druga wojna; jeszcze dzis, winnych szuka swiat,
                      a tej trzeciej co chce przerwac nasze dni, ,
                      winny bedziesz Ty, winny bedziesz Ty, atej trzeciej.......
                      Okudzawa

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          3
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Zasady forum
                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                          Pozostałe informacje