tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ciało noworodka z ranami kłutymi. "Skupiamy się na poszukiwaniach matki"

zobacz więcej wideo »
Ciało noworodka z ranami kłutymi. "Skupiamy się na poszukiwaniach matki"
  • Wędkarz wyciągnął torbę z ciałem noworodkaWędkarz wyciągnął torbę z ciałem noworodka
  • Ciało noworodka w torbie. Miało rany kłute (wideo archiwalne)Ciało noworodka w torbie. Miało rany kłute (wideo archiwalne)
Video: Uwaga TVN "Uwaga!" TVN. Ciało noworodka z ranami kłutymi. Policja szuka matki

Dwa miesiące temu w Nowej Soli wędkarz wyłowił z Odry torbę z ciałem wcześniaka. Dziecko miało głębokie rany, największa z nich przecinała przełyk. Nie udało się ustalić, kim była matka chłopca. - W samym powiecie nowosolskim mamy informację o tysiącu kobiet, które skorzystały z porady ginekologicznej w okresie ośmiu miesięcy przed tym zdarzeniem - wyjaśniał Grzegorz Jaroszewicz z gorzowskiej policji w rozmowie z "Uwagą!" TVN.

18 czerwca około godziny 19 w Nowej Soli w województwie lubuskim wędkujący na Odrze mężczyzna odnalazł dryfujący pakunek.

ZOBACZ WIĘCEJ NA STRONIE "UWAGI!" TVN

Jak relacjonował, linka wędki zaczepiła się o torbę. Przyciągnął ją. - Ręką już wyciągnąłem i zacząłem otwierać tę torbę po prostu. Otworzyłem zamek i po kolei zacząłem wyciągać koszulkę, szmaty mokre. Był ręcznik bodajże, chyba była jeszcze pielucha. Była we krwi, więc czułem, że coś jest nie tak - mówił.

Dodał, że dziecko wysunęło się z folii. - Twarz widziałem, bo było wygięte w lewą stronę głową. Cały czas widzę twarz tego malucha. Nie da się zapomnieć - przyznawał wędkarz.

Oglądaj
Ciało noworodka w torbie. Miało rany kłute (wideo archiwalne)
Wideo: Uwaga TVN Ciało noworodka w torbie. Miało rany kłute (wideo archiwalne)

Jak się okazało, chłopiec był wcześniakiem. Urodził się w siódmym miesiącu życia płodowego. Z badań wynikało, że nie miał żadnych wad rozwojowych.

Kilkanaście ran kłutych

Prowadząca sprawę Ewa Antonowicz z Prokuratury Rejonowej w Nowej Soli przekazała, że podczas sekcji zwłok ustalono, że chłopiec miał 43 centymetry. Jak mówiła, miał kilkanaście ran kłutych zadanych ostrym narzędziem. - Największa o szerokości i długości około trzech i pół centymetra drążąca do krtani, przecinająca przełyk - wyjaśniała.

Prokurator przekazała, że dziecko miało także rany na szyi oraz plecach. - Był to szokujący widok. Zwłaszcza jak ujawniliśmy te rany. Zapadła grobowa cisza - opowiadała. Prowadząca sprawę postanowiła nadać chłopcu imię Jaś.

Sekcja nie wykazała precyzyjnie, czy chłopczyk urodził się żywy, czy martwy. Czasu przebywania w wodzie również nie udało się dokładnie określić. Mogło to być od pięciu do piętnastu dni. Rany mogły być zadane dziecku już po jego śmierci.

Prokurator Antonowicz przekazała, że przy dziecku było łożysko i pępowina. W wyłowionej z rzeki torbie znajdowały się także rzeczy osobiste kobiety. Pobrany z nich materiał DNA pochodzi nie tylko od matki i małego Jasia. Były tam w sumie cztery różne ślady biologiczne.

Skomplikowane poszukiwania

Policja poszukuje matki chłopca. To skomplikowane między innymi także dlatego, że trudno określić miejsce wrzucenia dziecka do wody.

Wraz z ekspertem, szefem Grupy Specjalnej Płetwonurków RP, reporterka "Uwagi!" TVN przeprowadziła eksperyment. Biorąc pod uwagę prąd rzeki, jej naturalne ukształtowanie, przeszkody, a także ciężar torby, w którą zapakowano ciało dziecka, starali się w przybliżeniu ustalić lokalizację, w której pakunek z noworodkiem mógł zostać wrzucony do wody.

Zdaniem Macieja Rokusa torba mogła trafić do wody w okolicy miejscowości: Kiełcz, Ustronie, Siedlisko albo Bytom Odrzański.

Śledczy podejrzewają, że w tych miejscach ciało dziecka mogło trafić do rzeki

- W tej chwili skupiamy się na poszukiwaniach matki (...) W samym powiecie nowosolskim mamy informację o tysiącu kobiet, które skorzystały z porady ginekologicznej w okresie ośmiu miesięcy przed tym zdarzeniem. Bierzemy pod uwagę fakt, że ta sprawa będzie się toczyła przez kolejne miesiące - mówi Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Psycholog śledczy Bogdan Lach podkreślał, że osoby, które dokonują najczęściej takich aktów, to kobiety w wieku między 17. a 24. rokiem życia.

- U sprawczyń dzieciobójstwa bardzo często dochodzi do wahań nastroju (...) Oscylują między kwestią urodzenia dziecka i oddania go na przykład do adopcji ze względu na warunki bytowo-materialne a tym, że pozbędą się dziecka, bo nie będą w stanie podołać następstwom emocjonalnym związanym z oddaniem dziecka do adopcji - tłumaczył.

Miasto zapłaciło za pogrzeb

Pogrzeb małego Jasia opłaciło miasto. W ostatniej drodze towarzyszyło mu zaledwie kilkanaście osób. W tym prowadząca sprawę prokurator i wędkarz, który go znalazł.

Osoby, które mają jakiekolwiek informacje w sprawie śmierci noworodka, proszone są o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo Śledczym Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim lub pod numerem telefonu - 95 738 10 60.

ZOBACZ WIĘCEJ NA STRONIE "UWAGI!" TVN >>>

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
oczywistość
oczywistość

Sprawczyni swoje wahania nastroju może leczyć w ciupie. 25 lat albo dożywocie powinno wystarczyć. Żeby się jej nie nudziło powinna ciężko pracować przez cały rok

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje