tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ryszard C. trafi na obserwację psychiatryczną

Ryszard C. trafi na obserwację psychiatryczną
Foto: TVN24/fot. policja | Video: TVN24/fot. policja 62-latek w październiku napadł na biuro PiS w Łodzi

Ryszard C., który w październiku w łódzkiej siedzibie PiS zastrzelił Marka Rosiaka i ranił nożem drugiego pracownika, zostanie poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Do wniosku prokuratury w tej sprawie przychylił się dzisiaj łódzki sąd.

Śledczy skierowali wniosek do Sądu Okręgowego w Łodzi, ponieważ uznali, że po jednorazowym badaniu 62-letniego Ryszarda C. nie byli w stanie ocenić, czy mężczyzna był poczytalny w chwili zbrodni.

- Sąd uwzględnił wniosek prokuratury dotyczący poddania Ryszarda C. obserwacji psychiatrycznej w zamkniętym zakładzie leczniczym na okres nie dłuższy niż cztery tygodnie - powiedziała Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi. Prokuratura wnioskowała o przeprowadzenie obserwacji na oddziale psychiatrycznym szpitala Zakładu Karnego nr 2 w Łodzi.

Napastnik był trzeźwy

Prokuratura otrzymała już protokół sekcji zwłok ofiary i szczegółowe badania toksykologiczne podejrzanego. - Mamy dzisiaj pewność, że w chwili popełnienia zarzucanych przestępstw Ryszard C. był trzeźwy i nie był pod wpływem środków odurzających - podkreślił rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania. Nadal nie wiadomo, czy podejrzany rzeczywiście - jak miał mówić podczas przesłuchania przez policjantów - jest chory na raka. Prokuratura nie chce mówić o stanie zdrowia Ryszarda C.

Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że po wymeldowaniu się z Częstochowy, a przed zabójstwem w Łodzi Ryszard C. przebywał w różnych miejscach w Polsce, m.in. w Łodzi, w Warszawie, w okolicach tych miast i Częstochowy. Prokuratura i policja nadal ustalają, w jaki sposób mężczyzna przygotowywał się do zbrodni.

Trwają przesłuchania

- Nadal przesłuchujemy świadków, sprawdzamy informacje z hoteli i innych miejsc noclegowych w różnych miejscach w Polsce. Analizujemy, gdzie wypłacał pieniądze w bankomatach, sprawdzamy połączenia telefonicznie i miejsca logowania się jego telefonu komórkowego do sieci - poinformował Kopania.

Według prokuratury, ustalenia na obecnym etapie śledztwa nie wskazują, jakoby Ryszard C. współdziałał z innymi osobami. Prokuratura nie ujawnia, czy mężczyzna był - poza łódzkim biurem PiS - w innych biurach poselskich czy siedzibach partii. Śledczy analizują w tym zakresie m.in. monitoringi z różnych miejsc, przede wszystkim zapis z miejskich kamer z Łodzi i Warszawy.

Mord w biurze PiS

62-letni Ryszard C. wtargnął do łódzkiej siedziby PiS 19 października. Zaatakował znajdujące się tam osoby. Zastrzelił Marka Rosiaka, męża b. wiceprezydent Łodzi, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Później - jak ustalili śledczy - strzelił do 39-letniego asystenta posła Jarosława Jagiełły - Pawła Kowalskiego; gdy chybił, zaatakował go paralizatorem i ranił nożem. Świadkowie tragedii twierdzą, że krzyczał, iż chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i "powystrzelać pisowców".

Po zatrzymaniu Ryszard C. usłyszał zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Zdaniem śledczych motywem ataku była przynależność partyjna obu ofiar. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Został aresztowany na trzy miesiące. Za te zbrodnie grozi mu dożywocie. Kilka tygodni później w areszcie śledczym prokurator przedstawił mu dodatkowy zarzut posiadania broni palnej oraz amunicji bez wymaganego zezwolenia. Za to grozi mu do ośmiu lat więzienia.

MORD POLITYCZNY W BIURZE PIS - czytaj raport

amk/fac/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje