tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Trzaskowski: Polsce grożą dotkliwe sankcje

zobacz więcej wideo »
Trzaskowski: Polsce grożą dotkliwe sankcje
  • Rafał Trzaskowski o sankcjach ze strony UERafał Trzaskowski o sankcjach ze strony UE
  • Ile zapłacimy za spięcie z Unią Europejską? Tłumaczy Robert StanilewiczIle zapłacimy za spięcie z Unią Europejską? Tłumaczy Robert...
  • Bielan: Zgadzam się z Macronem. Unia to nie supermarketBielan: Zgadzam się z Macronem. Unia to nie supermarket
  • "Byłoby czymś bardzo złym, gdybyśmy używali uchodźców jako rekwizytów w symbolicznej grze z Unią Europejską""Byłoby czymś bardzo złym, gdybyśmy używali uchodźców jako...
  • "Nie życzę sobie, żeby mi Unia narzucała" "Nie życzę sobie, żeby mi Unia narzucała"
  •  Petru: odrzucenie weta oznaczałoby nie tylko sankcje Petru: odrzucenie weta oznaczałoby nie tylko sankcje
Foto: tvn24 | Video: tvn24 Rafał Trzaskowski z PO mówił o sankcjach, które grożą Polsce ze strony UE

Sankcje, będące konsekwencją procedur o naruszenie przepisów między innymi w sprawie Puszczy Białowieskiej czy noweli ustawy o ustroju sądów powszechnych, mogą iść nawet w miliony euro dziennie - uważa Rafał Trzaskowski (PO).

- Zapłacimy za to my wszyscy - dodał.

Były wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych do spraw europejskich był pytany przez dziennikarzy w Sejmie o słowa kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która oświadczyła we wtorek, że traktuje "bardzo poważnie" stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie stanu praworządności w Polsce oraz podkreśliła, że zasady praworządności są fundamentem i warunkiem współpracy w ramach Unii Europejskiej.

- Niestety kończy się cierpliwość na to, co wyprawia Prawo i Sprawiedliwości w Polsce. Mówię niestety, bo to może skończyć się sankcjami - powiedział Trzaskowski.

"Cierpliwość się kończy"

- Rząd Prawa i Sprawiedliwości, w przeciwieństwie na przykład do Viktora Orbana, nie prowadzi sensownego dialogu z instytucjami unijnymi, chowa głowę w piasek, udaje, że instytucje unijne nie mają kompetencji do tego, żeby mówić o praworządności, i stać go tylko i wyłącznie na połajanki - dodał poseł.

Według niego do tej pory rząd niemiecki wykazywał w stosunku do sytuacji w Polsce "daleko idącą wstrzemięźliwość i cierpliwość", ponieważ politycy niemieccy "widzą, że Prawo i Sprawiedliwość chce rozpętać histerię antyniemiecką i zależy im na dobrych relacjach polsko-niemieckich". Jednak, dodał polityk Platformy Obywatelskiej, ich cierpliwość się kończy.

- My wszyscy będziemy za to płacić, bo rząd Prawa i Sprawiedliwości nie będzie w stanie załatwić żadnego ważnego interesu dla Polski - ani w kwestiach budżetowych, ani w kwestiach dotyczących naszych pracowników, ani polityki energetycznej, ani jednolitego rynku - ocenił poseł.

Pytany, jak jego zdaniem należy interpretować fakt, że o sytuacji dotyczącej praworządności w Polsce kanclerz Niemiec ma w środę rozmawiać z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem, Trzaskowski zwrócił uwagę, że "coraz więcej państw członkowskich i wszystkie instytucje unijne mówią jasno o tym, że rzeczywiście trzeba rozważyć uruchomienie artykułu 7, który może zakończyć się wprowadzeniem sankcji". - Cierpliwość się kończy - podsumował.

"Nawet miliony euro dziennie"

Były wiceszef MSZ zauważył, że mało kto w Europie chce współpracować z polskim rządem. Według niego dosyć rządu PiS mają "nawet Czesi i Słowacy". Jak dodał, wolą oni współpracować z tymi, którzy w Europie decydują - z Francją i Niemcami. - A nie z tymi, którzy w Europie się awanturują bez żadnego efektywnego wpływu na przyszłość Unii - mówił poseł. Jednocześnie ocenił, że "chyba ostatnim" sojusznikiem Polski jest w Unii Europejskiej premier Węgier, Viktor Orban.

Jak zaznaczył Trzaskowski, o ile do wprowadzenia sankcji w ramach artykułu 7 potrzeba jednomyślności wszystkich państw członkowskich i może to zablokować Orban, o tyle nie dotyczy to licznych prowadzonych wobec Polski procedur o naruszenie prawa UE. - Chodzi między innymi o sprawę Puszczy Białowieskiej, równość płac czy niezależność polskiego sądownictwa - dodał.

- To są wszystko procedury, które mogą kończyć się, po wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, dotkliwymi sankcjami, które mogą iść nawet w miliony euro dziennie, za które będziemy płacili my wszyscy - przekonywał były wiceminister do spraw europejskich.

Jego zdaniem, straty grożą też Polsce w razie przegranej w batalii o nowelizację dyrektywy o pracownikach delegowanych. Poseł przypomniał, że większość pracowników delegowanych z Polski płaci w tym momencie składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a w razie przyjęcia nowych regulacji "będą płacili składki do systemów emerytalnych niemieckiego i francuskiego, co wytworzy kolejną lukę w naszym budżecie i budżecie ZUS-u". - To wszystko będą konsekwencje tej kompletnie nieodpowiedzialnej polityki - podkreślił Trzaskowski.

- Niestety ta polityka Prawa i Sprawiedliwości, polityka zagraniczna, wygląda jak polityka chłopców, którzy bawią się w piaskownicy grabkami, a nie potrafią naprawdę mierzyć się z wyzwaniami, które będą decydowały o tym, w którym miejscu będzie Polska za kilka lat - dodał.

Trzaskowski podkreślił, że nie wie, czy celem prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego jest wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej.

- Wiem, że przegrywanie każdej ważnej dla Polski batalii, że bycie na marginesie, że sytuacja, w której nikt właściwie z rządem PiS na serio nie chce współpracować, że Polska jest nieobecna w pierwszej lidze i przy stole, kiedy rozmawia się o przyszłości Unii Europejskiej, doprowadzi do tego, że Prawo i Sprawiedliwość, czy tego chce czy nie, wyprowadzi Polskę najpierw na kompletny margines Unii, a potem być może poza - mówił.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje