tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Ktoś po naszej stronie się uparł, że prezydenci muszą coś podpisać. I wyszło jak wyszło"

zobacz więcej wideo »
"Ktoś po naszej stronie się uparł, że prezydenci muszą coś podpisać. I wyszło jak wyszło"
  • "Ktoś po naszej stronie się uparł, że prezydenci muszą coś podpisać""Ktoś po naszej stronie się uparł, że prezydenci muszą coś...
  • "Merytorycznie wizyta wypadła na zero""Merytorycznie wizyta wypadła na zero"
  • "To był niemiły gest""To był niemiły gest"
Foto: tvn24 | Video: tvn24 Radosław Sikorski był gościem "Faktów po Faktach"

- Podejrzewam, że wobec ubogiej treści wizyty ktoś po naszej stronie się uparł, że prezydenci muszą coś podpisać - mówił w "Faktach po Faktach" były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Odniósł się w ten sposób do deklaracji podpisanej we wtorek w Waszyngtonie przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa. Na pytanie o fotografię dokumentującą złożenie podpisów, odpowiedział krótko: - Profesjonaliści w kancelarii prezydenta powinni byli temu zapobiec.

We wtorek prezydent Andrzej Duda spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Białym Domu. Najpierw rozmawiali w towarzystwie swoich żon, potem w cztery oczy, następnie spotkały się delegacje obu państw.

Na koniec obaj prezydenci wystąpili na konferencji prasowej, podczas której poinformowali, że złożyli podpisy pod wspólną deklaracją.



PRZECZYTAJ POLSKO-AMERYKAŃSKĄ DEKLARACJĘ

"Profesjonaliści w kancelarii prezydenta powinni byli temu zapobiec"

- Podejrzewam, że wobec ubogiej treści wizyty ktoś po naszej stronie się uparł, że prezydenci muszą coś podpisać. No i wyszło jak wyszło - ocenił Radosław Sikorski. - Praprzyczyną jest to, że w dzisiejszej grupie rządzącej dobiera się ludzi wedle lojalności, a nie wedle profesjonalizmu - dodał.

Moment złożenia podpisów pod deklaracją został uwieczniony na fotografii, opublikowanej później przez Donalda Trumpa na jego Twitterze. Widać na niej siedzącego prezydenta USA i stojącego obok, pochylonego nad biurkiem Andrzeja Dudę. Zdjęcie zostało skrytykowane w Polsce przez przedstawicieli opozycji.

Zdaniem byłego szefa polskiej dyplomacji "profesjonaliści w kancelarii prezydenta (Dudy - przyp. red.), powinni byli temu zapobiec".

Źródło: twitter.com/realdonaldtrump Zdjęcie z podpisania deklaracji wywołało wiele komentarzy

- Kluczowe jest to, że to strona amerykańska to zdjęcie opublikowała. Umówmy się, ono nie pokazuje równości parterów. To był niemiły gest, chociaż zakładam, że nie z premedytacją. Prezydent Trump po prostu uważa, że wszyscy jego goście są niżsi rangą od niego i uznał to za niekontrowersyjne - przekonywał Sikorski.

- Wizerunkowo to nie pomogło prezydentowi - dodał. - W ogóle nie było potrzeby podpisywania tej deklaracji - ocenił gość "Faktów po Faktach".

Przypomniał, że jako szef dyplomacji w rządzie Donalda Tuska w 2008 roku razem z Condoleezzą Rice podpisał umowę o bazie wojsk amerykańskich w Polsce, "która jest realizowana".

Oglądaj
"To był niemiły gest"
Wideo: tvn24 "To był niemiły gest"

"Wyszło nieszczęśliwie"

W trakcie wspólnej konferencji prasowej z Donaldem Trumpem prezydent Duda mówił o stałej bazie wojsk USA w Polsce. Określił ją mianem "Fortu Trump".

- Pewnie ktoś tutaj chciał polecieć grepsem saudyjskim. W Arabii Saudyjskiej na bilboardach umieszczano tweety prezydenta Trumpa, ale wyszło nieszczęśliwie - stwierdził Sikorski. - Nasz prezydent mówił o tym dwa razy, a prezydent USA chyba miał mieszane uczucia.

Gość TVN24 przekonywał jednak, że "partner amerykański jest obiektywnie bardzo trudny".

- Amerykanie wiedzą, że polegamy na nich w dziedzinie bezpieczeństwa, że polskim politykom uginają się kolana, jak wchodzą do Białego Domu, który widzieli w filmach hollywoodzkich. Są dobrymi psychologami - ocenił. Dodał, że "potrafią to wykorzystać".

Według Sikorskiego Prawo i Sprawiedliwość nie rozumie, że "Polska jest dla Stanów Zjednoczonych ważniejsza jako członek Unii Europejskiej - i to oby członek wpływowy - niż jako ideologiczny sojusznik w walce z Unią".

- To są pragmatyczni ludzie. Prezydent Trump chociażby podczas tej wizyty pokazał, że myśli o pieniądzach, a wielkie pieniądze są na jednolitym runku europejskim - podkreślał.

Były szef MSZ ocenił, że "albo się ma wpływ na europejskie regulacje i decyzje, i wtedy jest się ważnym dla Stanów Zjednoczonych, albo się nie ma wpływu, bo jest się na przykład izolowanym w Unii, albo psychicznie nie czuje się częścią wspólnoty".

Zdaniem Sikorskiego znaczenie takich partnerów w oczach Waszyngtonu jest małe.

Sikorski: wizyta Dudy w Waszyngtonie to wizerunkowa porażka

- Myślę, że merytorycznie wizyta (Andrzeja Dudy w Waszyngtonie - przyp. red.) wypadła na zero - ocenił Sikorski.

Wśród plusów spotkania polskiego prezydenta z Donaldem Trumpem wymienił potwierdzenie przez obu prezydentów "tradycyjnej przyjaźni i sojuszu polsko-amerykańskiego". Za minus uznał decyzję USA o nienakładaniu sankcji na firmy budujące rurociąg Nord Stream 2.  - To chyba koniec szans na zatrzymanie tej inwestycji - dodał.

Zdaniem Sikorskiego wizerunkowo wizyta Dudy w Waszyngtonie jest "porażką".

- Ja go ostrzegałem parę tygodni temu w tym programie, że przywódcy światowi raczej unikają rozmów i wizyt u Donalda Trumpa, bo nie są w stanie przewiedzieć, co on potem o tych rozmowach powie, a mówi czasami rzeczy, które kosztują ich dużo politycznie w ich krajach - powiedział były szef MSZ.

Przypomniał wypowiedź prezydenta USA, jakoby Polska miała wpłacić "więcej nawet niż dwa miliardy" na stałą amerykańską bazę w Polsce, "czego podobno Andrzej Duda wcale nie deklarował".

- Niektórzy nasi politycy mają złudzenie, że Polska może być Izraelem nad Wisłą lub Wielką Brytanią nad Wisłą - stwierdził Sikorski, zapytany o to, jak ważnym sojusznikiem dla Waszyngtonu jest dziś Warszawa. - Powinniśmy pamiętać o swojej wadze gatunkowej - powiedział.

I dodał: - Dla Stanów Zjednoczonych jesteśmy sympatycznym sojusznikiem drugiej rangi.

Oglądaj
"Merytorycznie wizyta wypadła na zero"
Wideo: tvn24 "Merytorycznie wizyta wypadła na zero"

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH"

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
dgen

Sikorski poprosił, by Krawiec pokazał mu swój zegarek. - To ile ty dałeś? – pyta. - Były specjalne ceny na te zegarki. Mam takiego tam znajomego, więc dałem za niego z 10 tysięcy euro – odpowiada Krawiec. To jak za darmo – mówi Sikorski.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Scrutinizer

      10 k € to dla ciebie dużo jak za luksusowy zegarek? Dobre...

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          prawdzic

          Więc jak to z tymi miliardami ? Deklarował prezydent , czy nie ? Co innego mówi Sikorski , co innego Czaputowicz !!

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje