tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Relacja z wyprawy Marcina Gienieczko

Zakończyły się przygotowania do największej i najcięższej wyprawy Marcina Gienieczko

Zakończyły się przygotowania do największej i najcięższej wyprawy Marcina Gienieczko
Foto: tvn 24 / TVN 24 | Video: tvn 24 / TVN 24 Marcin Gienieczko wraz z synami

Zakończyły się przygotowania do największej i najcięższej wyprawy Marcina Gienieczko. Podróżnik zdobył pozwolenia na przepłynięcie rzeki Ene i Tambo, przecinających tak zwaną strefę narco. Powodzenie projektu oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: "najdłuższa samotna podróż canoe".

Po wielomiesięcznych przygotowaniach, Gienieczko 10 maja rano wyleci do Limy by dokonać trawersu Ameryki Południowej. Podróżnik planuje pokonać w sumie 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę.

Powodzenie projektu Energa Solo Amazon Expedition oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: "najdłuższa samotna podróż canoe".

"Zrób wszystko, co możesz"

Projekt jest bardzo ciężki i niebezpieczny. Sam Gienieczko daje sobie jedynie 60 proc. szans na zakończenie wyprawy z pełnym sukcesem.

- Jest takie powiedzenie: zrób wszystko co możesz zrobić, a resztę pozostaw Bogu - mówi Marcin Gienieczko. - Tak i ja podchodzę. Co ma być, to będzie. Będę napierał do granic swoich możliwości - zapowiedział Gienieczko.

Rodzina czyli siła

Skąd u polskiego podróżnika taka siła i upór? Zdaniem Marcina odpowiedź jest bardzo prosta.

- Wiele osób dziwi się, jak można robić takie rzeczy i mieć rodzinę. Rzuciłem pracę na statku, choć zarabiałem 4000 euro miesięcznie. Ale czy pieniądze to spełnienie człowieka? Skupiłem się na tym co najważniejsze - wyjaśnił portalowi TVN24 Gienieczko.

- Moim zdaniem, jeżeli jest się słabym i mało przedsiębiorczym to nawet będąc synem milionera nic się nie utrzyma - stwierdził szczerze podróżnik. - Tak jest również z marzeniami. Rodzina daje jedność. Dzięki rodzinie czuję się silniejszy, bardziej zmotywowany. Bez moich synów nie istniałbym. To oni dają mi siłę w napieraniu. Dzięki nim zauważyłem, że szybciej pływam na canoe. Dlatego jako ojciec rozumiem chore dzieci i ich rodziny w Pomorskim Hospicjum Dla Dzieci - wyjaśnił.

Rytm naturalny

Już za parę dni Gienieczko przeniesie się w miejsce, gdzie rytm wyznacza świt i zmierzch i rytmiczne wiosłowanie. Podczas Energa Solo Amazon Expedition czeka go nie tylko zmaganie z naturą i napotkanymi ludźmi w strefie "narco". Najtrudniejszym będzie zmaganie się z własnymi słabościami.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Relacja z wyprawy Marcina Gienieczko

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje