tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Kaczyński: Nie twierdzę, że był zamach, tylko że...

- Nie twierdzę, że był zamach, tylko że jest grubo za mało materiału, żeby powiedzieć coś ostatecznie. Nie mogę tego wykluczyć, nie mogę potwierdzić – stwierdził Jarosław Kaczyński w „Faktach po Faktach”. Zdaniem prezesa PiS przyczyny katastrofy smoleńskiej wciąż nie zostały ostatecznie wyjaśnione.

Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że nie wierzy w to, że oficjalne śledztwo doprowadzi do ujawniania prawdy. - Ufam tym, którzy prowadzą różnie niezależne przedsięwzięcia. Członkom zespołu smoleńskiego w Sejmie, wielu publicystom i ludziom, którzy nie są pod politycznym naciskiem. Prokuratorom w sensie dobrej woli ufam, ale ich możliwości przy tym materiale dowodowym są radykalnie ograniczone. Bardzo niewiele dostali – zastrzegł.

Prezes PiS nie chciał się wypowiadać o przygotowywanym przez polska stronę raporcie o katastrofie. - Przeczytamy raport, zobaczymy. Czytałem uwagi do raportu Anodiny (rosyjskiego, red.), wydały mi się wiarygodne. Jeśli raport komisji ministra Millera szedłby w tym kierunku, byłoby to właściwe – ocenił.

'Nie mogę tego wykluczyć, nie mogę potwierdzić"

Pytany o przyczyny katastrofy, odparł: - Mamy rożne teorie, często dziwne. Żadnej nie wykreślam, poza tymi, które już zostały zdezawuowane. Na pewno nie było tak, że cztery razy podchodzono do lądowania, na pewno nie było tak, że ktoś na kogoś wywierał naciski – podkreślił.

Zamachu natomiast nie wykluczył i sprzeciwił się nazywaniu go „spiskową teorią”. - To język dezawuujący sposób myślenia, który w historii wielokrotnie się potwierdzał. Nie twierdzę, że był zamach, tylko że jest grubo za mało materiału, żeby powiedzieć coś ostatecznie. Nie mogę tego wykluczyć, nie mogę potwierdzić, jest ogromny znak zapytania odnoszący się do kwestii zasadniczej: czemu się ten samolot rozbił – podsumował.

Polska dyplomacja nic nie robi z prowokacją MAK

Prezes PiS komentował też raport MAK, w którym wybito m.in. wątek zawartości alkoholu we krwi u gen. Andrzeja Błasika. - Ten raport, jeśli chodzi o odbiór światowy, nie mówił o błędach w szkoleniu, ale o tym, że gen. Błasik był pod wpływem alkoholu i być może wywierał nacisk na pilotów będąc w kontakcie z prezydentem. Polska prokuratura stwierdziła, że nie ma przesłanek ku temu - mówił.

Oglądaj
Kaczyński o raporcie MAK
Wideo: TVN24 Kaczyński o raporcie MAK

Jak dodał, wg jego informacji nic nie wskazuje też na to, że gen. Błasik był w kokpicie w ostatnich minutach lotu, choć stenogramy z czarnych skrzynek wskazują, że był.
- Ja bym się spierał, czy to że był, jest faktem niepodważalny - stwierdził. Zaznaczył tez, że wiele dowodów, jak np. czarne skrzynki powinny być już dawno w Polsce.
- Wtedy mój poziom zaufania byłby dużo większy. Tak samo, jak wtedy, gdyby było wspólne, a nawet tylko polskie śledztwo - dodał.

W jego przekonaniu, to, co zrobiła szefowa MAK Tatiana Anodina, miało być prowokacją i skandalem, a polska dyplomacja nie przeciwstawia się temu na arenie międzynarodowej.

Tusk powinien odmówić Putinowi

Jarosław Kaczyński nie zmienił też zdania, co do moralnej odpowiedzialności za katastrofę. Według niego ponoszą ją m.in. prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, czy minister obrony Bogdan Klich.- I kampania przeciw mojemu bratu i rozdzielnie wizyt, było czymś ogromnie istotnym. Jakby to wszystko było inaczej, to ta katastrofa by się nie wydarzyła.

Oglądaj
Kaczyński o Tusku i Putinie
Wideo: TVN24 Kaczyński o Tusku i Putinie

- Podejmowanie gry przez premiera przeciw prezydentowi z premierem niezbyt przyjaznego kraju jest skandaliczne. Na propozycję Putina o wizycie 7 kwietnia premier Tusk powinien grzecznie odmówić. Powinien powiedzieć, że to szczególna sytuacja i powinniśmy (Donald Tusk i Lech Kaczyński - red.) być razem i jeśli pan Putin też by chciał tam być, to się będę cieszył - mówił.

Podkreślił, że katastrofa było dla niego ogromną stratą, która zrujnowała mu życie. - Na miejscu Donalda Tuska miałbym ogromne wyrzuty sumienia, ale to kwestia wrażliwości - powiedział.

"Coś się wydarzyło"

Jarosław Kaczyński pytany był również, czy sam nie czuje się współodpowiedzialny za katastrofę, choćby w takim sensie, że zaniedbał coś podczas, gdy był premierem w kwestii szkoleń pilotów, czy jakości samolotów.
- Ówczesny minister obrony Radosław Sikorski rozpisał przetarg na samoloty, ale trzeba było go unieważnić. Jeśli chodzi o szkolenia pilotów to się nie orientowałem w tym i nie twierdzę, że Donald Tusk się orientował. Wiedziałem, że samoloty są stare i podjęto decyzję o przetargu. Minister Sikorski to realizował, a to, że popełnił błędy, to nie moja wina. Choć te procedury trwają długo, to kolejny rząd miał wystarczającą ilość czasu, żeby je kupić - powiedział

Jarosław Kaczyński podkreślił też, że katastrofa wydarzyła się za rządów Donalda Tuska.
- Jeśli chodzi o sprawę zasadniczą, to ja nie dostrzegam błędu pilotów. Schodzenie do 100 metrów jest bezpieczne, komenda "Odchodzimy" była, ale coś się wydarzyło - mówił.

"Nie twierdzę, że nie można być dobrym Polakiem i ślązakiem"

Kaczyński był też pytany o swój „Raport o stanie państwa”, a konkretnie o kontrowersyjny fragment o Śląsku. „Śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej" – napisano w raporcie.

Oglądaj
Kaczyński o śląskości
Wideo: TVN24 Kaczyński o śląskości

- Okazało się, ze choć tekst wydawał się prosty, przez wielu został opatrznie zinterpretowany. Jest kontekst, w którym trzeba to czytać – powiedział prezes PiS i przypomniał, że w „Raporcie” ten fragment jest napisany w trybie warunkowym.

- Zadano tam pytanie, jaki jest stosunek PO do narodu. Bo są środowiska w Polsce, które nie lubią tego pojęcia. Biorąc pod uwagę rożne fakty, dochodzę do wniosku, ze to stosunek pełen ambiwalencji – uznał Kaczyński. Zapewnił też, że w jego analizie „nie ma nic złego”. - Nie ma tego, że ja twierdzę, że nie można być dobrym Polakiem i ślązakiem. Ja tylko mówię że opcja Ruchu Autonomii Śląska, która się od polskości odcina, jest być może ukrytą opcją niemiecką. Dla każdego człowieka jest zupełnie jasne, że chodzi o tą śląskość w wydaniu RAŚ-u – podkreślił.

Prowadząca program przypomniała politykowi jego wypowiedzi sprzed kilku lat o RMF FM jako o „niemieckim radiu”. - Kiedy w Niemczech jeden mało ważny tytuł został sprzedany nie niemieckiemu wydawcy, była straszna awantura. W Hiszpanii nikt nie chciał pracować dla Springera ani kupować jego gazety i szybko upadła. Ja bym wolał, żeby Polacy byli tak samo nastawieni. Żeby byli pewniejsi siebie. Żeby media były w polskich rękach. Kapitał ma narodowość. Mój pogląd jest przyszłościowy, a ci którzy uważają inaczej, jeszcze żyją w tej niedobrej przeszłości – ocenił Kaczyński.

kaw,mkg/fac

Zobacz całą rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim:
Oglądaj
Fakty po Faktach
Wideo: TVN24 Fakty po Faktach

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje