Eksplodowały samochody pułapki. Do zamachu przyznali się islamiści


W eksplozjach trzech samochodów pułapek i strzelaninie, do której doszło następnie między policją a islamistami, zginęły w Mogadiszu co najmniej 23 osoby, w tym sześciu zamachowców - informuje policja. Odpowiedzialność za te zamachy wzięło na siebie islamistyczne ugrupowanie Al-Szabab.

Najpierw zamachowcy samobójcy zdetonowali dwa samochody pułapki przy hotelu Sahafi, położonym naprzeciwko wydziału dochodzeniowego somalijskiej policji. Nieco później kolejny samochód pułapka eksplodował na tyłach hotelu. Siły bezpieczeństwa zastrzeliły następnie czterech uzbrojonych mężczyzn, którzy usiłowali wedrzeć się do hotelu przez wyrwę w ogrodzeniu.

Według jednego z funkcjonariuszy policji, cytowanego przez Reutersa, potwierdzono już śmierć 17 cywilów, ale liczba ofiar najprawdopodobniej okaże się większa. Ofiary cywilne to osoby podróżujące środkami transportu publicznego - minibusami przejeżdżającymi koło hotelu, kiedy eksplodowały samochody pułapki.

W hotelu Sahafi, znajdującym się w pobliżu lotniska, często przebywają m.in. członkowie somalijskiego rządu.

Al-Szabab walczy o narzucenie w Somalii surowej wersji islamu. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty, wciąż kontrolują wiejskie obszary na południu i w centrum kraju. Ugrupowanie to nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, a zwłaszcza w stolicy kraju.

Do zamachu doszło w stolicy Somalii, Mogadiszu

Autor: tmw\mtom / Źródło: PAP