tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Sikorski ściga wpisy w internecie. Prokuratura sprawę umarza

Sikorski ściga wpisy w internecie. Prokuratura sprawę umarza
Foto: tvn24 Szef MSZ i jego adwokat nie odpuszczą pomawiającym go internautom, szerzącym rasizm i propagującym faszyzm.

Przez kilka miesięcy trzech biegłych badało 2,5 tys. wpisów w internecie, które miały obrażać ministra Radosława Sikorskiego. Z kilkudziesięciu przesłuchanych osób przyznał się tylko 70-letni pan. Z końcem listopada warszawska prokuratura śledztwo umorzyła. – Złożymy zażalenie – zapowiada mec. Roman Giertych, pełnomocnik szefa MSZ.

- Ustaliliśmy po numerach IP komputery, z których dokonano wpisów. Przesłuchaliśmy kilkadziesiąt osób, które z nich korzystały. Nie udało nam się jednak udowodnić, że były one autorami komentarzy. Tylko jedna osoba się do tego przyznała – mówi portalowi tvn24.pl Przemysław Nowak, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

Komentarze pod tekstami

W maju 2011 roku prokuratura wszczęła śledztwo z zawiadomienia Sikorskiego w sprawie komentarzy pod dotyczącymi go newsami i artykułami pojawiającymi się od lutego 2010 do maja 2011 na stronach internetowych największych polskich portali i gazet.
Minister domagał się ścigania autorów wpisów, które – jego zdaniem – go pomawiały. Powoływał się na słynny art. 212 Kodeksu Karnego. Argumentował m.in., że komentarze mogą "poniżyć jego osobę w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia funkcji ministra oraz wykonywania mandatu posła na Sejm RP".

Nie znamy treści wpisów. Udało nam się jednak poznać nicki, pod jakimi ukryli się autorzy  komentarzy. Internauci podpisywali się m.in. jako (pisownia oryginalna):
"KOSZ.ERNY PRZY.DU.PAS ŁAWROWA SIKOR", "Sisiorski", "JUDEK NOAK", "mojsze", "szalom", "ZAJĘCZOWARGI", "LISEK OBRZEZUJE TO FORUM JAK JĄKAŁA !!!!!".

2,5 tys. wpisów do sprawdzenia

Mimo obraźliwych wpisów, prokuratura umorzyła to postępowanie, a mec. Roman Giertych – pełnomocnik Sikorskiego – złożył zażalenie na tę decyzję do sądu.

Sąd przyznał mu rację i kazał prokuraturze dalej prowadzić śledztwo i rozszerzyć sprawę także o takie wpisy, które nie tylko pomawiają ministra, lecz także propagują faszyzm lub szerzą rasizm (art. 256 i 257 Kodeksu Karnego).

W styczniu 2013 roku postępowanie ruszyło dalej. Prokuratorzy mieli do sprawdzenia w sumie 2,5 tys. komentarzy i ustalenie kto jest ich rzeczywistym autorem. Powołali trzech biegłych językoznawców, którzy z tej sumy wpisów wytypowali 230, które mogły naruszać prawo.
150 komentarzy – zdaniem biegłych – pomawiało Sikorskiego. 30 – propagowało faszyzm lub inny ustrój totalitarny (ar. 256 KK). Zaś 50 - "znieważało grupę ludności z powodu przynależności narodowej lub etnicznej" (rasizm; art 257 KK).

"To nie ja"

Prowadzący śledztwo musieli następnie ustalić kim są autorzy wpisów, ukrywający się pod różnymi nickami. Napotkali jednak trudności. Nie mogli dostać wszystkich IP, z których logowali się internauci. W końcu wytypowali kilkadziesiąt osób, które mogły dokonać tych wpisów. Zostali przesłuchani jako świadkowie. Tłumaczyli, że z komputerów korzystają też inne osoby (np. w firmie), komputery są dostępne publicznie (kawiarnie internetowe, biblioteki).

Starszy człowiek się przyznał

Tylko jedna z przesłuchanych osób się przyznała. Był to schorowany, ponad 70-letni mężczyzna.

- Jeden ze świadków przyznał się do napisania dwóch komentarzy pomawiających Radosława Sikorskiego o takie właściwości i postępowanie, które mogły go poniżyć w opinii publicznej. Świadek zaprzeczył jednak, aby jego zamiarem było obrażenie ministra, a za dokonane wpisy przeprosił. Nadto ustalono, iż jest to osoba w podeszłym wieku, po operacji kardiochirurgicznej - mówi prokurator Nowak.

Prokuratura umarza

Prokuratorzy postanowili nie stawiać temu mężczyźnie zarzutów.

- Wobec powyższego prokurator nie dopatrzył się interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z oskarżenia publicznego wobec tej osoby. W tym zakresie zarówno minister jak i jego pełnomocnik mają prawo wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia - tłumaczy rzecznik warszawskiej prokuratury.


Śledztwo miało jeszcze jeden wątek. Pełnomocnik Sikorskiego (co poparł sąd) domagał się także ścigania osób prowadzących fora internetowe, na których pojawiły się badane przez prokuraturę wpisy. Jednak prowadzący sprawę także to umorzyli, bowiem doszli do wniosku, że te osoby nie mają obowiązku sprawdzania treści komentarzy.

Całą sprawę prokuratura umorzyła 28 listopada.

- Złożymy zażalenie. Prokuratura nie zrobiła wszystkiego, co powinna - zapowiada mecenas Giertych.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo
Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

INFORMACJE BIZNESOWE »

Pieniądze dla Ukrainy za podwyżki cen gazu. 
"To jest wymuszony krok"

Pieniądze dla Ukrainy za podwyżki cen gazu.
"To jest wymuszony krok"

Ukraina i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) wstępnie uzgodniły nowy program finansowania, który zastąpi program rozszerzonego finansowania wygasający w 2019 roku - poinformował MFW. Wcześniej rząd Ukrainy zgodził się na podwyżkę o 23,5 procent ceny gazu dla odbiorców indywidualnych. czytaj dalej »

INFORMACJE ZE ŚWIATA »

Wybory w cieniu przemocy. Wybuchy, zabici i ranni

Wybory w cieniu przemocy. Wybuchy, zabici i ranni

Zamachowiec samobójca zdetonował w sobotę w stolicy Afganistanu Kabulu ładunek wybuchowy, zabijając co najmniej 15 osób, jest też wielu rannych. Ofiary śmiertelne to dziesięciu cywilów i pięciu policjantów. Do zamachu doszło przed wejściem do jednego z lokali wyborczych. zobacz więcej »

INFORMACJE SPORTOWE »

Wściekły Mourinho. Wygrana uciekła mu sprzed nosa

Wściekły Mourinho. Wygrana uciekła mu sprzed nosa

Jose Mourinho i jego Manchester United byli bardzo blisko zwycięstwa z Chelsea w Londynie. Szlagier zakończył się jednak podziałem punktów, a pod koniec meczu doszło do awantury. Z wygranej nie mógł cieszyć się także grający w West Ham United Łukasz Fabiański. zobacz więcej »

Dmitrij Miedwiediew podczas wizyty w Brukseli, Belgia (Fot. STEPHANIE LECOCQ/PAP/EPA) czytaj dalej »