tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Premie dla ministrów rządu Szydło

Foto: P.Tracz/ KPRM | Wideo: tvn24 Nagrody dla premier Beaty Szydło

Ponad 1,5 miliona złotych - takiej w sumie wysokości nagrody finansowe przyznano ministrom rządu i kancelarii premiera za 2017 rok. Decyzję o premiach podjęła ówczesna szefowa rządu Beata Szydło, która również sobie przeznaczyła dodatkowe pieniądze. Opozycja ostro skrytykowała Prawo i Sprawiedliwość za rozrzutność, a partia rządząca z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele broniła decyzji o nagrodach.

Afera rozpoczęła się od interpelacji, które złożył poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza. 13 grudnia ubiegłego roku polityk zapytał Kancelarię Prezesa Rady Ministrów o wysokość nagród finansowych dla poszczególnych członków gabinetu Beaty Szydło.

W przesłanej 7 lutego 2018 roku odpowiedzi napisano, że premie finansowe za ubiegły rok otrzymali wszyscy ministrowie rządu Zjednoczonej Prawicy. Największą nagrodę przyznano Mariuszowi Błaszczakowi (wówczas minister spraw wewnętrznych i administracji, a obecnie minister obrony narodowej) - 82 100 złotych. Na drugim miejscu znaleźli się Mateusz Morawiecki (wówczas wicepremier i minister rozwoju) i Anna Zalewska (minister edukacji narodowej), którzy otrzymali po 75 100 złotych.

Również samej premier Szydło przyznano premię w wysokości 65 100 złotych.

Źródło: tvn24bis.pl Nagrody dla ministrów w rządzie Beaty Szydło za rok 2017

Nagrody finansowe otrzymali również wszyscy ministrowie z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W tym gronie najwyższą premię otrzymał Dobrosław Dowiat-Urbański (szef Służby Cywilnej) - 59 400 złotych oraz Paweł Szrot (zastępca szefa kancelarii premiera) - 56 400 złotych.

W sumie ministerialne nagrody za 2017 rok wyniosły 1 529 200 zł brutto.

Źródło: tvn24bis.pl Nagrody dla ministrów w KPRM w rządzie Beaty Szydło za rok 2017

Dodatkowo poseł Brejza zapytał, do kogo należała ostateczna decyzja o przyznaniu premii dla członków rządu PiS. W odpowiedzi datowanej na 23 lutego szef KPRM Michał Dworczyk napisał, że decyzje o wypłacie nagród podjęła Beata Szydło "i do Niej należała ostateczna ocena pracy poszczególnych ministrów i ich resortów oraz zaangażowania w realizację priorytetowych zadań Rządu".

Morawiecki zwrócił premię

Ujawnienie informacji o nagrodach finansowych było szeroko komentowane przez polityków wszystkich partii. Posłowie opozycji krytykowali decyzję o premiach, a zwłaszcza fakt, że dodatkowe pieniądze przyznała sobie sama premier Szydło. Natomiast przedstawiciele obozu rządzącego przekonywali, że nagrody dla ministrów były zasłużone.

Na apel o zwrot premii zareagował obecny szef rządu Mateusz Morawiecki. 5 marca poinformował, że nagrodę finansową w wysokości 75 100 zł przeznaczy na cele charytatywne. Tego samego dnia premier zapowiedział, że chce zlikwidować wszelkie nagrody, premie dla ministrów, wiceministrów i sekretarzy stanu.

Szef rządu zaproponował również zwiększenie wynagrodzenia dla sekretarzy i podsekretarzy stanu w poszczególnych resortach poprzez przeniesienie ich do korpusu Służby Cywilnej.

"Te pieniądze im się po prostu należały"

Dopiero miesiąc po ujawnieniu faktu przyznania nagród ministrom głos zabrała sama Beata Szydło. 22 marca była premier odniosła się do premii dla członków rządu. Powiedziała, że "ministrowie i wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę".

- Te pieniądze im się po prostu należały. To były nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w tej izbie, a nie zegarki od kolegów biznesmenów - dodała.

Szydło przyznała jednocześnie, iż "naszym błędem było to, że na początku kadencji" nie porozmawialiśmy z rodakami "o tym, jak należy wynagradzać uczciwie pracujących urzędników".

Oglądaj
22.03.2018 | Sejmowe spięcie o rządowe nagrody. Szydło: należały się
Wideo: Paweł Płuska/Fakty TVN 22.03.2018 | Sejmowe spięcie o rządowe nagrody. Szydło: należały się

Cztery dni później, zarówno do słów Szydło, jak i sprawy nagród, odniósł się prezes PiS. Bronił decyzji o premiach dla ministrów.

- W Polsce nielegalnie przejęto wielkie majątki, można to już od początku liczyć w bilionach. A tutaj mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę, dla ludzi, którzy z tymi zjawiskami przejmowania własności narodowej walczyli - przekonywał Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl.

Sondaż: Szydło nie miała racji

Z sondażu przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown SA na zlecenie "Faktów" TVN i TVN24 wynikało, że 75 procent respondentów źle oceniło przyznanie wysokich nagród dla ministrów. Pozytywnie tą decyzję odebrało tylko 17 procent ankietowanych.

Źródło: tvn24.pl Wyniki sondażu

W tym samym sondażu zadano pytanie badanym o zdanie na temat wypowiedzi Beaty Szydło, która broniła premii dla niej i jej ministrów. "Zdecydowanie źle" oceniło tę wypowiedź 48 procent ankietowanych, "raczej źle" - 27 procent. Odpowiedzi "raczej dobrze" udzieliło 13 procent respondentów, natomiast "zdecydowanie dobrze" - 7 procent.

Źródło: tvn24.pl Wyniki sondażu

Większe premie niż za PO

W komentarzach polityków prawicy do sprawy ministerialnych nagród pojawiały się sugestie, że znacznie wyższe premie przyznawali sobie politycy koalicji PO-PSL. W interpelacji o dane na ten temat poprosił poseł PiS Andrzej Kosztowniak.

W odpowiedzi wiceszef kancelarii premiera Paweł Szot napisał, że w latach 2010-2015 członkom rządu wypłacono trzy nagrody finansowe - w sumie w wysokości 38 tysięcy złotych.

Tylko dwukrotnie w tym okresie przyznano premie. W 2011 roku otrzymał ją Paweł Graś (wówczas sekretarz stanu w KPRM) oraz Igor Ostachowicz (również sekretarz stanu w KRPM). Obaj dostali po 13 tysięcy złotych. Natomiast w 2012 roku premię w wysokości 12 tysięcy złotych przyznano Tomaszowi Arabskiemu (wówczas szefowi KRPM).

Źródło: tvn24bis.pl Nagrody dla ministrów w KPRM

Hojne premie też u prezydenta

Nagród finansowych wśród najwyższych urzędników państwowych było znacznie więcej.

W połowie marca ujawniono, że dodatkowe premie otrzymało kilkanaście osób z kancelarii premiera. Decyzję w tej sprawie miał podjąć szef KPRM Michał Dworczyk. Najpierw o zwróceniu swojej nagrody poinformowała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, a kilka dni później Dworczyk nazwał swoją decyzję "błędem". - O ile wiem, to wszyscy podjęli decyzję o zwróceniu tych środków - mówił szef KPRM w Radiu ZET.

Jak poinformowała TVN24 Kancelaria Prezydenta, w 2017 roku łączna kwota nagród przyznanych ministrom prezydenckim wyniosła 391 tysięcy złotych brutto. Natomiast kwota nagród dla pozostałych pracowników wyniosła 2 569 200 złotych brutto.

To oznacza, że łącznie Kancelaria Prezydenta wydała na nagrody w ubiegłym roku blisko 3 miliony złotych. Najwięcej z Kancelarii Prezydenta - 41 tysięcy złotych - otrzymał Krzysztof Szczerski, szef gabinetu głowy państwa.

"W Polsce nielegalnie przejęto wielkie majątki, można to już od początku liczyć w bilionach. A tutaj mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę, dla ludzi, którzy z tymi zjawiskami przejmowania własności narodowej walczyli" - powiedział. (http://www.tvn24.pl) (http://www.tvn24.pl)

Podziel się:

Bądź na bieżąco: