tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Psycholog o nożowniku ze Stalowej Woli. "Patrzę na niego jak na pacjenta"

zobacz więcej wideo »
Psycholog o nożowniku ze Stalowej Woli. "Patrzę na niego jak na pacjenta"
  • "Patrzę na niego jak na pacjenta""Patrzę na niego jak na pacjenta"
  • Cała rozmowa ze świadkiem ataku nożownika w Stalowej WoliCała rozmowa ze świadkiem ataku nożownika w Stalowej Woli
  • Świadek ataku o nożownikuŚwiadek ataku o nożowniku
Video: tvn24 Psycholog Maria Rotkiel w TVN24 o ataku nożownika ze Stalowej Woli

- Patrząc z perspektywy psychologa, to jest wynik jakiejś choroby czy zaburzenia - stwierdziła psycholog i trener rozwoju osobistego Maria Rotkiel we "Wstajesz i weekend", komentując atak nożownika w Stalowej Woli. Wskazywała, że u osób z upośledzoną kontrolą własnych emocji kumulowany stres może doprowadzić do "agresji w stosunku do społeczeństwa".

W wyniku piątkowego ataku nożownika w centrum handlowym w Stalowej Woli rannych zostało 10 osób. Jedna z ofiar, 50-letnia kobieta, zmarła w szpitalu.

Napastnik to 27-letni mieszkaniec Stalowej Woli. W sobotę usłyszał zarzuty dokonania i usiłowanie wielokrotnego zabójstwa. Prokurator Adam Cierpiatka wyjaśniał, że Konrad K. "jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa wielu osób, łączone z zabójstwem jednej osoby".

- Jest to jedna z najcięższych zbrodni - dodał.

Prokurator zaznaczył jednak, ze w toku śledztwa zarzuty mogą być modyfikowane. Podczas sobotniego przesłuchania Konrad K. przyznał się do zarzucanych mu czynów.

"Miał cel i był świadom tego, co robi"

- Wszystko wskazuje na to, że jego działanie było przemyślane - komentowała psycholog Maria Rotkiel we "Wstajesz i weekend", odnosząc się do ataku nożownika. - Miał cel i był świadom tego co robi. Chciał zabić, chciał skrzywdzić ludzi, wiedział, że wyrządzi krzywdę - wyliczała, dodając, że "z perspektywy prawnej będzie to pewnie tak potraktowane".

- Patrząc z perspektywy psychologa, to jest wynik jakiejś choroby czy zaburzenia - podkreśliła. - Z mojej perspektywy to jest chory człowiek - wskazywała, zaznaczając, że "patrzy na niego jak na pacjenta" i że "to nie jest żadna próba usprawiedliwienia go, tylko zrozumienia tego, co się stało".

- Na pewno mamy do czynienia z osobą zaburzoną - przyznała Rotkiel. Jej zdaniem należałoby zwrócić uwagę na słowa, jakie napastnik miał wypowiedzieć po zatrzymaniu, że "obwinia społeczeństwo za to, co się wydarzyło". - Osoby, które mają kłopoty ze swoim społecznym funkcjonowaniem, są często izolowane przez społeczeństwo - wyjaśniała. - Powiem tak, izolowanie nie jest dobrym kierunkiem, bo cała ta frustracja się intensyfikuje. I to nie jest pierwsza historia, która pokazuje, że wcześniej niewyłapana choroba psychiczna, izolacja takiego człowieka, mogą doprowadzić do takiego uczucia złości, które z kolei bardzo łatwo koncentruje się na agresji w stosunku do społeczeństwa - tłumaczyła.

Rotkiel podkreśliła, że u osób do tego stopnia nieprawidłowo funkcjonujących może pojawić się poczucie odrzucenia, a w efekcie - wściekłości. Jak dodała, problem, z jakim boryka się taki człowiek, polega przede wszystkim na tym, że "nie potrafi radzić sobie z takimi emocjami".

"Zachowanie agresywne lub autoagresywne"

Psycholog pytana była również o granicę, po przekroczeniu której zwykła, nawet gwałtowna reakcja na stres staje się zachowaniem dysfunkcyjnym. Jak powiedziała, mówimy o granicy "pomiędzy normą a chorobą, która nie jest taka łatwa do ustalenia".

- Możemy mieć taki moment w życiu, myśl, którą często werbalizujemy - na przykład "ja się zaraz powieszę" albo "ja ich wszystkich zaraz pozabijam". Każdy ma takie momenty - wskazała. - Jednak nasze mechanizmy radzenia sobie ze stresem pozwalają nam panować nad swoim zachowaniem. Osoba zaburzona ma te mechanizmy także zaburzone, więc u niej ta myśl może być dalej realizowana - stwierdziła Rotkiel. Dodała również, że "im głębszy poziom zaburzenia, czyli gorsze przystosowanie do życia", tym bardziej "nieumiejętność kontroli emocji powoduje, że to nie będzie trzaskanie drzwiami czy awantura", a "zachowanie agresywne lub autoagresywne".

- Większość z nas ma doświadczenia zachowań agresywnych lub autoagresywnych, ale na szczęście w małej skali - dodała specjalistka.

"Adekwatność reakcji do sytuacji"

- To znaczy, że mamy refleksję, poziom emocji nam spada, ale przede wszystkim zaczynamy sobie zadawać pytania: "Co ja zrobiłam pod wpływem tych emocji? Czy ja kogoś uderzyłam, czy walnęłam głową w ścianę?" - wyjaśniała psycholog we "Wstajesz i weekend". - Pojawia się pytanie, co zrobimy pod wpływem impulsu, jak silnie reagujemy na impuls. Czyli adekwatność reakcji do sytuacji, świadomość tego, co czujemy, umiejętność kontroli, która pozwala nam zatrzymać zachowania agresywne i autoagresywne - wskazywała.

Jak podkreśliła Rotkiel, jest przekonana, że badania specjalistów wyjaśnią, o jakim zaburzeniu w przypadku nożownika ze Stalowej Woli możemy mówić.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Lysander

Właśnie takie osoby jak ta pani wystawiają następnie poświadczenia o pomroczności jasnej.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      2
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje

      Sprawdź, czy dokuczy ci dziś smog

      Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

      INFORMACJE SPORTOWE »

      Pożar w filiżance, czyli naprawdę gorąca kawa

      To już nie jest tylko zabawa dla baristów, to pirotechniczne show. ZOBACZ TOTERAZ

      Prezydent Francji Emmanuel Macron wita premier Beatę Szydło, Pałac Elizejski w Paryżu. (Fot: Ian Langsdon/PAP/EPA) czytaj dalej »