tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Przyjmowała poród córek sztangisty, sprawę umorzono. Sąd Najwyższy oddalił kasację

zobacz więcej wideo »
Przyjmowała poród córek sztangisty, sprawę umorzono. Sąd Najwyższy oddalił kasację
  • Przyjmowała poród córek sztangisty, sprawę umorzono. Sąd Najwyższy oddalił kasacjęPrzyjmowała poród córek sztangisty, sprawę umorzono. Sąd Najwyższy oddalił kasację
  • Prokuratura złożyła odwołanie od decyzji sąduProkuratura złożyła odwołanie od decyzji sądu
  • Sąd warunkowo umorzył sprawę lekarki oskarżonej o nieumyślne spowodowanie śmierciSąd warunkowo umorzył sprawę lekarki oskarżonej o nieumyślne spowodowanie śmierci
Foto: TTV | Video: TVN 24 Córka zmarła po 15 miesiącach zmagania się z chorobą (wideo archiwalne)

Lekarka z Opola przyjmowała poród bliźniaczek sztangisty Bartłomieja Bonka. Jedna z córek olimpijczyka zmarła 15 miesięcy później. Kobieta została oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Jednak sądy, pierwszej i drugiej instancji, nie dopatrzyły się jej winy. Kasację od wyroku wniósł prokurator generalny. Sąd Najwyższy utrzymał wcześniejsze rozstrzygnięcie.

We wtorek Sąd Najwyższy rozpatrywał kasację prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. I zdecydował: wyrok Sądu Okręgowego w Opolu jest ważny. Tym samym oddalił kasację Zbigniewa Ziobry w tej sprawie.

- Widzimy tragedię, jaką przeżyli państwo Bonk. Ale Sąd Najwyższy jest sądem prawa. Badamy, czy doszło do rażących naruszeń prawa wskazywanych w kasacji i czy autor tej kasacji wykazał, iż te naruszenia były i mogły mieć wpływ na treść wyroku. Nie wykazał - powiedział w uzasadnieniu wtorkowego postanowienia sędzia Krzysztof Cesarz.

Lekarka do winy się nie przyznawała

Lekarka w listopadzie 2012 roku przyjmowała poród córek olimpijczyka Bartłomieja Bonka. Pierwsza przyszła na świat w dobrym stanie, druga - po 45 minutach - w złym, z ostrym niedotlenieniem mózgu. Julia, po ponad rocznej walce o życie, zmarła. Specjalna szpitalna komisja, powołana po porodzie dziewczynek, uznała, że prowadzący poród lekarze popełnili błędy. Zarzucono im między innymi to, że nie podjęli decyzji o cesarskim cięciu.

Prokuratura oskarżyła lekarkę o nieumyślne spowodowanie śmierci dziewczynki. Ta do winy się nie przyznawała. Podkreślała, że przy porodzie tylko pomagała innemu z lekarzy. Twierdziła, że to nie ona podejmowała decyzję.

Sąd dwukrotnie: stopień winy nieznaczny

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł we wrześniu 2015 roku. Był korzystny dla lekarki. - Oskarżona według swojej najlepszej wiedzy i doświadczenia, mając świadomość decyzji, które zostały podjęte przez ordynatora, kontynuowała zamierzenia, usiłując przyspieszyć poród - mówił wówczas sędzia Sądu Rejonowego w Opolu. I dodawał: "W ocenie sadu stopień winy oskarżonej nie był znaczny i pozwalał na warunkowe umorzenie sprawy". Wówczas sprawa lekarki została warunkowo umorzona na okres dwóch lat. Wyrok nie był jednak prawomocny. Odwołała się od niego i prokuratura i pełnomocnik rodziny Bonków.

Sprawa wróciła na wokandę w lipcu 2016 roku. Sąd Okręgowy w Opolu utrzymał w mocy wyrok z pierwszej instancji. - Bardzo bym chciała, żeby ta tragedia się nie wydarzyła. Ale jestem szczęśliwa, że sąd pozwolił mi nadal pracować w zawodzie - komentowała lekarka. Wyrok nie satysfakcjonował rodziny zmarłej dziewczynki. - Moje dziecko zapłaciło za ten błąd najwyższą cenę - podkreślała mama Julii. Wyrok był prawomocny. Zmienić rozstrzygnięcie mogła tylko decyzja Sądu Najwyższego.

Prokuratura: umorzenie niesłuszne

W sierpniu Prokurator Generalny, na wniosek Prokuratora Regionalnego we Wrocławiu, skierował kasację od wyroku Sądu Okręgowego w Opolu. Wniosek został uwzględniony. "W wywiedzionej kasacji zakwestionowano dokonaną przez sąd ocenę materiału dowodowego, skutkującą wysnuciem błędnego wniosku, że stopień zawinienia i stopień społecznej szkodliwości przypisanego czynu nie jest znaczny, co doprowadziło do niesłusznego warunkowego umorzenia prowadzonego postępowania karnego".

Walka o zadośćuczynienie

Równolegle do procesu karnego toczyło się postępowanie o zadośćuczynienie od szpitala. Bonkowie domagali się od placówki dwóch milionów złotych. Początkowo szpital zdecydował się wypłacić część kwoty: 500 tysięcy złotych. Jednak dla rodziny kwota była zdecydowanie za niska. Wiosną 2017 roku sąd zdecydował, że rodzice Julii powinni otrzymać kolejne 500 tysięcy złotych wraz z odsetkami.

Dlaczego nie zasądzono kwoty, o jaką walczyli? Jak wyjaśniał Daniel Kliś z Sądu Okręgowego w Opolu: "W ocenie sądu wyższe zadośćuczynienie byłoby nieadekwatne i prowadziłoby do nadmiernego wzbogacenia się. Zadośćuczynienie nie obejmuje cierpień rodziców, a jedynie cierpienie dziecka".

Czytaj więcej

Oglądaj
Wina bez kary
Wideo: tvn24 Wina bez kary

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
andre_valenducq

Ciezka sprawa !!!!!!!!!!!!

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje

      Sprawdź, czy dokuczy ci dziś smog

      Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

      INFORMACJE SPORTOWE »

      Mają kilka lat i chcą gasić pożary

      Strażakiem może zostać każdy. Bez względu na wiek. W Wieruszowie niesienia pomocy uczą się już od czwartego roku życia. Zobacz TOTERAZ.

      Ryszard Terlecki i Jarosław Kaczyński na sali sejmowej (fot. Radek Pietruszka/PAP) czytaj dalej »