tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Monika bała się byłego partnera. Prosiła o pomoc. Ona nie żyje, policjanci stanęli przed sądem

zobacz więcej wideo »
Monika bała się byłego partnera. Prosiła o pomoc. Ona nie żyje, policjanci stanęli przed sądem
  • Monika nie żyje, choć prosiła o pomoc. Rusza proces policjantów.Monika nie żyje, choć prosiła o pomoc. Rusza proces policjantów.
  • Na parkingu w Żernikach zamordowano kobietęNa parkingu w Żernikach zamordowano kobietę
Foto: TVN 24 | Video: TVN 24 Żaden z policjantów nie przyznaje się do winy

W poniedziałek w poznańskim sądzie rejonowym ruszył proces przeciwko czterem funkcjonariuszom policji, oskarżonym o niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień w związku ze sprawą zabójstwa 21-letniej kobiety w Żernikach (Wielkopolska). Monika nie żyje, chociaż zgłaszała policjantom, że boi się swojego byłego partnera. - We wszystkich działaniach, jakie z córką podejmowałyśmy, zawiadamiając policję, byłyśmy pełne wiary, że zostanie nam udzielona pomoc - mówiła przed sądem matka dziewczyny.

Monika G. została zamordowana w marcu 2016 roku w Żernikach przez swojego byłego partnera Sławomira B. Wcześniej, obawiając się o swoje zdrowie i życie, kilka razy prosiła policję o pomoc. Bezskutecznie.

Kobieta składała zawiadomienie w sprawie psychicznego i fizycznego znęcania się nad nią przez Sławomira B. Prosiła też o interwencję w związku z agresywnym zachowaniem mężczyzny. Sławomir B., poszukiwany po dokonaniu zbrodni, popełnił samobójstwo.

Akt oskarżenia przeciwko czterem policjantom skierował w połowie listopada ub. roku do poznańskiego sądu rejonowego Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Po śmierci kobiety i wewnętrznej kontroli w policji, odwołane zostało kierownictwo komisariatu na poznańskim Nowym Mieście.

Jednak w Poznaniu

Pod koniec ubiegłego roku poznański sąd zwrócił się jednak do Sądu Najwyższego o przekazanie tej sprawy do innego sądu rejonowego - w innej dzielnicy bądź mieście. Wniosek motywowany był "dobrem wymiaru sprawiedliwości" i tym, że "sprawa dotyczy policjantów z Nowego Miasta, czyli terenu właściwości sądu rejonowego, a więc mogłoby powstać przekonanie, że sąd nie jest w tej sprawie obiektywny".

Sąd Najwyższy nie uwzględnił jednak tego wniosku i proces rozpoczął się w poniedziałek rano, w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu.Oskarżycielem posiłkowym w sprawie jest matka zamordowanej dziewczyny.

Marzena L. nie przyznała się do winy

W sądzie Marzena L. nie przyznała się do zarzucanego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień. Oświadczyła, że będzie odpowiadała tylko na pytania swojego obrońcy. Jak mówiła, „w tamtym okresie, czyli w lutym i marcu 2016 roku, nie istniały jakieś szczególne, wewnętrzne procedury postępowania w przypadku złożenia wniosku o ochronę” - podkreśliła.

- Pisemny algorytm odnośnie postępowania z wnioskami o ochronę wpłynął do komisariatu Poznań Nowe Miasto w maju 2016 roku, i wtedy zostaliśmy zapoznani z konkretnym algorytmem czynności (...) nie było szkoleń w zakresie tego, jak powinien wyglądać wniosek o ochronę oraz kiedy powinien być przekazany przełożonemu - wskazała policjantka.

Tłumaczyła też, że w okresie od kwietnia 2015 roku, czyli od momentu, kiedy weszła w życie ustawa o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka, "do komisariatu policji Poznań Nowe Miasto, według mojej wiedzy, nie wpłynął żaden taki wniosek" - zaznaczyła.

Miała dużo spraw

Funkcjonariuszka powiedziała, że procedura dotycząca udzielania ochrony jest procedurą niejawną. Jak mówiła, wniosek złożony przez pokrzywdzonego w oryginale jest przekazywany do komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu. Policjantka podkreśliła też, że zdarzały się sytuacje, kiedy funkcjonariusze policji byli informowani telefonicznie przez prokuraturę, że osoby pokrzywdzone przyszły do prokuratury i złożyły wniosek o ochronę. Wówczas, taki wniosek prokurator miał przekazywać bezpośrednio do komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu.

Marzena L. tłumaczyła, że w tamtym okresie prowadziła równolegle niemal 50 spraw, była także na dwutygodniowym szkoleniu. Kiedy wróciła, w korespondencji znalazła przesłane z komisariatu Poznań Wilda protokoły przesłuchania Moniki G. Skontaktowała się, więc w tej sprawie z prokuratorem prowadzącym sprawę Janem Sz. - Prokurator oświadczył, że żadnej wiedzy na ten temat nie ma. Po zreferowaniu przeze mnie treści tych protokołów, polecił odesłać je do komisariatu Poznań Wilda - mówiła.

Oskarżeni w sprawie policjanci - Paweł I., Krzysztof W., oraz Piotr B. także nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień.

W czasie, kiedy Monika G. zgłosiła się na komisariat, Paweł I. był zastępcą naczelnika wydziału kryminalnego na komisariacie policji Poznań Nowe Miasto. - Do moich obowiązków nie należało realizowanie wytycznych prokuratora, kierowanych bezpośrednio do moich podwładnych, jak również nie prowadziłem w tym okresie postępowań przygotowawczych - powiedział.

Matka Moniki: do kogo pójdę po pomoc

W sądzie zeznawała również matka zamordowanej Moniki. - We wszystkich działaniach, jakie z córką podejmowałyśmy zawiadamiając policję, byłyśmy pełne wiary, że zostanie nam udzielona pomoc - mówiła.

- Moja córka straciła największy dar, jaki można mieć: życie. Jeśli coś mi się przydarzy, do kogo ja będę się mogła zgłosić po pomoc? - pytała, nie kryjąc wzruszenia.

Zarzuty dla funkcjonariuszy

W związku z zabójstwem Moniki G. w Żernikach, prokuratura zarzuciła Marzenie L., policjantce, która prowadziła postępowanie o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad Moniką G., że nie dopełniła ciążących na niej obowiązków służbowych: nie przekazała ona dwóch wniosków pokrzywdzonej Moniki G. o udzielenie jej środków ochrony i pomocy komendantowi wojewódzkiemu policji w Poznaniu. "W ten sposób oskarżona działała na szkodę interesu publicznego oraz interesu prywatnego pokrzywdzonej" - podała Prokuratura Krajowa. Taki sam zarzut usłyszał Paweł I., który nadzorował postępowanie prowadzone przez Marzenę L. Funkcjonariuszom grożą kary do 3 lat więzienia.

O przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w dokumentach zostało z kolei oskarżonych dwóch innych funkcjonariuszy: Krzysztof W. i Piotr R. Pierwszy z policjantów prowadził, drugi nadzorował postępowanie dotyczące kierowania gróźb karalnych oraz naruszenia nietykalności cielesnej Moniki G. przez jej byłego partnera, do którego doszło w lutym 2016 roku. W toku tego postępowania sporządzili oni cztery notatki urzędowe, ostatnią datowaną na dwa dni przed zabójstwem Moniki G.

- W notatkach tych oskarżeni policjanci udokumentowali przeprowadzenie czynności, które faktycznie nie miały miejsca. W ten sposób poświadczyli nieprawdę, co do okoliczności podjęcia próby zatrzymania i wykonania czynności procesowych z udziałem Sławomira B  - informowała Prokuratura Krajowa. Funkcjonariuszom grożą kary od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

CZYTAJ WIĘCEJ O USTALENIACH DZIENNIKARZY ŚLEDCZYCH TVN24.PL

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo

Czy wiecie, co może być aż tak puszyste?

To zawartość czegoś, co rośnie nad wodą. Mijaliście je zapewne wiele razy podczas podróży kajakiem czy łódką. Może rosną nawet w okolicznym stawie? Nie martwcie się, pod koniec materiału znajdziecie odpowiedź. Zobacz TOTERAZ

INFORMACJE SPORTOWE »

Możesz polizać swoją twarz

Do stworzenia lizaka przygotowuje się cukrową masę w różnych kolorach, a następnie na podstawie zdjęcia jest rzeźbiona twarz. Koszt to 200 złotych. Zobacz TOTERAZ

Ricardo van Rhijn stoi pośród rac podczas meczu AZ Alkmaar - Feyenoord Rotterdam na Kuip Stadium w Rotterdamie. (fot. Olaf Kraak/PAP/EPA) czytaj dalej »