tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Przyciął kucowi kopyta szlifierką, żeby nie wydawać na kowala

zobacz więcej wideo »
Przyciął kucowi kopyta szlifierką, żeby nie wydawać na kowala
  • Kuc miał kilkadziesiąt kilogramów nagwagi i zdeformowane kopyta Kuc miał kilkadziesiąt kilogramów nagwagi i zdeformowane kopyta
  • W ciemnej szopie znaleźli zaniedbanego kuca W ciemnej szopie znaleźli zaniedbanego kuca
  • Uno pomału wraca do zdrowiaUno pomału wraca do zdrowia
Foto: Pogotowie dla Zwierząt | Video: Pogotowie dla Zwierząt W ciemnej szopie znaleźli zaniedbanego kuca

Goście gospodarstwa agroturystycznego zajrzeli do jednego z pomieszczeń na terenie ośrodka. Za drewnianymi drzwiami zobaczyli w ciemnościach kuca ze zdeformowanymi, przerośniętymi kopytami. Postanowili wezwać pomoc. - Właściciel stwierdził, że jak ma wydać choć złotówkę na kowala, to jutro go sprzeda na mięso - opowiada Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

Gospodarstwo znajduje się w gminie Dobrcz pod Bydgoszczą (woj. kujawsko-pomorskie).

Jeden z budynków gospodarczych zwrócił uwagę zaciekawionych gości ośrodka. Zajrzeli do środka i to, co zobaczyli, przeraziło ich. W ciemnym, małym pomieszczeniu stał kuc. Od razu zwrócili uwagę właścicielowi, ale ten miał tylko wzruszyć ramionami. Zadzwonili więc po inspektorów Pogotowia dla Zwierząt.

- Kiedy pojawiliśmy się na miejscu, okazało się, że przed naszą wizytą właściciel przyciął nieco kopyta… szlifierką kątową. Było to jednak zrobione w sposób nieprawidłowy, co nie poprawiło postawy kończyn, a w dalszym ciągu pogłębiało problem zwierzęcia - opisują inspektorzy.

Jak się później okazało koń nazywa się Uno. Został kupiony dla syna gospodarza, który wyjechał kilka lat temu za granicę. Od tej pory kuc stoi w ciemnej stajni i nie jest wyprowadzany.

- Dla nas to była wstrząsająca sytuacja. W gospodarstwie agroturystycznym, w którym powinno się opiekować zwierzętami, od kilku lat stoi kuc w zamknięciu - mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

Kopyta rosły przez kilkadziesiąt miesięcy. Do tego Uno ma poważną nadwagę przez to, że nie wychodził na zewnątrz.

"Jak mam wydać choć złotówkę, sprzedam go na mięso"

Inspektorzy, podczas interwencji, zalecili właścicielowi ośrodka wezwać kowala i lekarza weterynarii.

- Stwierdził, że jak ma wydać choć złotówkę na kowala, to jutro go odstawia i sprzedaje na mięso. Byliśmy w szoku - opowiada Bielawski.

Wtedy zapadła decyzja o zabraniu zwierzęcia.

- Jeśli Uno spędziłby jeszcze pół roku w tych warunkach, to możliwe, że nie byłby w stanie chodzić. Teraz jest już pod naszą opieką. Wykonano już pierwsze zabiegi kowalskie, ale minie jeszcze około dwóch, trzech miesięcy zanim wróci do zdrowia - mówi inspektor.

Oglądaj
Uno pomału wraca do zdrowia
Wideo: Pogotowie dla Zwierząt Uno pomału wraca do zdrowia

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
mb5851

Panie Grzegorzu , DZIĘKUJĘ WAM . Pozdrawiam Panią , opiekunkę UNO.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      5
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

      Pozostałe informacje