tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Driftował" i wjechał w tłum. Może wyjść z aresztu, jeśli wpłaci 10 tysięcy kaucji

zobacz więcej wideo »
"Driftował" i wjechał w tłum. Może wyjść z aresztu, jeśli wpłaci 10 tysięcy kaucji
  • 18-latek może wyjść z aresztu po wpłaceniu 10 tysięcy 18-latek może wyjść z aresztu po wpłaceniu 10 tysięcy
  • Sąd zadecydował o areszcie dla 18-latkaSąd zadecydował o areszcie dla 18-latka
  • Podczas driftu stracił panowanie nad autem i wjechał w tłumPodczas driftu stracił panowanie nad autem i wjechał w tłum
  • 18-latkowi grozi teraz do ośmiu lat więzienia18-latkowi grozi teraz do ośmiu lat więzienia
  • Filmik z zajścia nagrany przez świadkaFilmik z zajścia nagrany przez świadka
Foto: Kontakt24 | Video: tvn24 Podczas driftu wjechał w tłum gapiów

18-latek w trakcie nielegalnych wyścigów wjechał w tłum gapiów. Sąd zadecydował o dwumiesięcznym areszcie dla Damiana M. W czwartek Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał jednak, że podejrzany może wyjść na wolność. Musi jednak wpłacić 10 tysięcy złotych poręczenia.

Damian M. usłyszał zarzut "sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym", po tym, jak w sierpniu podczas driftu wjechał w Stargardzie w tłum ludzi. Grozi mu za to do ośmiu lat więzienia.

21 sierpnia sąd w Stargardzie postanowił o dwumiesięcznym areszcie dla podejrzanego. Obrona od początku nie zgadzała się z kwalifikacją czynu. Jak twierdzi, 18-latek nie chciał spowodować wypadku. Do ostatniego momentu starał się uniknąć zderzenia.

W czwartek Sąd Okręgowy w Szczecinie rozpatrzył zażalenie w sprawie aresztu, które wniosła obrona Damiana M.

- Sąd, po zapoznaniu się z aktami sprawy, uznał, że decyzja sądu rejonowego była słuszna. Istniały przesłanki do tego, żeby ten areszt zastosować - mówi sędzia Michał Tomala, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Jak mówi Tomala, sąd wziął jednak pod uwagę przebieg czasu. Od wydania orzeczenia upłynął ponad miesiąc. Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu, a materiał dowodowy został już niemal cały zebrany.

- Biorąc to pod uwagę, sąd uznał, że istnieje możliwość, aby na czas, kiedy postępowanie będzie przebiegało, podejrzany mógł przebywać na wolności pod warunkiem, że zostanie za niego wpłacone poręczenie majątkowe w kwocie 10 tysięcy złotych. Jeżeli zostanie ono wpłacone, będą zastosowane wobec niego również inne środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju - dodaje sędzia.

Na wpłacenie kaucji oskarżony ma 14 dni.

Rzecznik zaznacza jednak, że jeżeli Damian M. będzie utrudniał w jakikolwiek sposób postępowanie, to wróci do aresztu, a 10 tysięcy złotych przepadnie.

Wjechał w tłum

Do zdarzenia doszło 18 sierpnia przed godziną 23 w Stargardzie (woj. zachodniopomorskie). Na Kontakt 24 otrzymaliśmy najnowsze zdjęcia z monitoringu, na których widać moment wypadku.

Kierowca srebrnego BMW kombi jechał rondem na placu Wolności. Próbował driftu – kontrolowanego poślizgu samochodem. Nagle stracił panowanie nad autem, uderzył w krawężnik, który wybił go w górę, a potem wpadł w barierki, za którymi stał tłum gapiów.

W wypadku poszkodowanych zostało sześć osób. 18-latek był trzeźwy.

Oglądaj
Na nagraniu z monitoringu widać moment wypadku
Wideo: Zdjęcia z monitoringu (bez dzwięku) Na nagraniu z monitoringu widać moment wypadku

"Zawody driftowe" w centrum miasta

Świadkowie zdarzenia twierdzą, że na portalu społecznościowym zostało opublikowane zaproszenie na nielegalną imprezę. Na jednym z portali ktoś z fałszywego konta założył wydarzenie o nazwie "Zawody driftowe - plac wolności vol.1" (pisownia oryginalna - red.).

Jak przekazał wtedy komisarz Łukasz Famulski z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie, policjanci nie mieli w tym dniu zgłoszonej żadnej imprezy odbywającej się w centrum Stargardu.

Świadkowie twierdzą jednak, że policja była na miejscu i była świadoma tego, co się dzieje. - Auta krążyły i te samochody próbowały wyczyniać jakieś dziwne sztuczki. To znaczy latać bokiem, driftować. Stwarzały zagrożenie i to wszystko było na oczach policji - opisywał nocne wydarzenia młody mężczyzna. - W momencie, kiedy policja odjechała, wszystkim puściły wodze fantazji i to spowodowało, że jest wypadek - dodał.

Nie było oficjalnego zgłoszenia

Rzeczniczka policji w Szczecinie Irena Kornicz, pytana o to przez TVN24, podkreśliła, że funkcjonariusze nie mieli "oficjalnego zgłoszenia dotyczącego jakiejkolwiek zorganizowanej imprezy, która miała się odbyć na tym terenie". - Nie mieliśmy też żadnego zawiadomienia od obywateli - dodała.

- Policjanci sami ustalili, że może dojść do naruszenia prawa z zakresu ruchu drogowego w tym miejscu. Dlatego też sami podjęli decyzję o tym, że zostaną tam wysłane załogi. Tak też się stało. W momencie, kiedy byli tam policjanci - byli na miejscu kilkadziesiąt minut - nie doszło do żadnego naruszenia prawa - tłumaczyła Kornicz.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje