tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pracownica domu dziecka wyjawiła dane 8-latki. "Wujek Mirek" przysłał lalkę. Proces

zobacz więcej wideo »
Pracownica domu dziecka wyjawiła dane 8-latki. "Wujek Mirek" przysłał lalkę. Proces
  • Pedofil i morderca dostał dane 8-latkiPedofil i morderca dostał dane 8-latki
  • Tak wygląda ośrodek w GostyninieTak wygląda ośrodek w Gostyninie
  • Kartka z życzeniami trafiła do HaniKartka z życzeniami trafiła do Hani
Foto: tvn24 | O sprawie informowaliśmy wielokrotnie (wideo archiwalne)

Przed Sądem Rejonowym w Toruniu ruszył proces pracownicy toruńskiego domu dziecka, która lekkomyślnie, przez telefon, ujawniła dane osobowe 8-letniej dziewczynki skazanemu za pedofilie i morderstwo. Mirosław S. przebywa obecnie w ośrodku w Gostyninie.

- W dniu 6 kwietnia 2017 roku w Toruniu Małgorzata B. udostępniła dane małoletniej Hanny O. agentowi ubezpieczeniowemu, który miał przygotować jej ubezpieczenie na życie. To złamanie ustawy od danych osobowych – Marcin Reszkowski z Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum–Zachód odczytywał w środę w sądzie akt oskarżenia.

Sprawa wyszła na jaw po tym, jak dziewczynka otrzymała kartkę z życzeniami urodzinowymi od tajemniczego darczyńcy podpisującego się „wujek Mirek”. Później Hania dostała jeszcze dwie paczki – w jednej znajdowała się lalka.

Wujek z Gostynina

Okazało się, że "wujek Mirek" to Mirosław S. który w 1990 roku  brutalnie zgwałcił i zamordował dziewczynkę na Kaszubach. Uznany za "bestię" umieszczony został w specjalnym ośrodku psychiatrycznym w Gostyninie, gdzie na podstawie tzw. ustawy o bestiach, trafiają najbardziej niebezpieczni polscy przestępcy seksualni.

Pracownicy zwrócili uwagę na to, że nadawcą był mężczyzna, którego adres pokrywał się z adresem ośrodka specjalnego w Gostyninie. Wtedy rozpoczęła się kontrola wewnętrzna. Miała ona wyjaśnić, jak to możliwe, że mężczyzna ma dokładne dane osobowe 8-latki. Kontrola szybko wykazała, że te dane ujawniła przez telefon jedna z pracownic domu dziecka - Małgorzata B. Podała ona przez telefon imię i nazwisko dziewczynki, jej numer pesel oraz datę i miejsce urodzenia.

Miała dobre intencje

Kobieta, jak twierdzi, robiła to w dobrej wierze. Skontaktował się z nią agent ubezpieczeniowy pedofila i mordercy, który zadeklarował, że jego klient chce przekazać polisę ubezpieczeniową dla wybranego dziecka. Był jednak jeden warunek - to ma być dziewczynka i ma mieć mniej niż 10 lat.

Kobieta złożyła bardzo obszerne wyjaśnienia i przyznała się do zarzucanego jej czynu. Złożyła także wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, który odrzucono.

Za zarzucane jej przestępstwo grozi do 2 lat więzienia.

Jak informuje prokuratura, w domach dziecka Młodego Lasu nie obowiązywały uregulowania dotyczące udostępniania danych osobowych małoletnich w związku z zawarciem polis ubezpieczeniowych.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Pozostałe informacje