tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Strzelał, bo włamywacz uciekał. Złodziej na wózku, żąda miliona odszkodowania

zobacz więcej wideo »
Strzelał, bo włamywacz uciekał. Złodziej 
na wózku, żąda miliona odszkodowania
  • Ochroniarz skazany za postrzelenie włamywacza Ochroniarz skazany za postrzelenie włamywacza
  • Ochroniarz strzelił do włamywacza. Trafił w plecyOchroniarz strzelił do włamywacza. Trafił w plecy
  • Ochroniarz strzelił do włamywacza. Trafił w plecyOchroniarz strzelił do włamywacza. Trafił w plecy
  • Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia
  • Rozprawa apelacyjna odbędzie się 5 marcaRozprawa apelacyjna odbędzie się 5 marca
  • W jakich okolicznościach ochroniarz może użyć broniW jakich okolicznościach ochroniarz może użyć broni
  • "Ten wyrok to absurd""Ten wyrok to absurd"
Foto: tvn24.pl | Ochroniarz postrzelił włamywacza, został skazany

Krzysztof Ł. strzelał, by zatrzymać włamywacza. Sąd skazał go za to na więzienie w zawieszeniu, nie może też pracować jako ochroniarz. Dziś odbyła się rozprawa apelacyjna, wyrok zapadnie 12 marca. Krzysztof Ł. domaga się uniewinnienia. Czeka go jeszcze proces cywilny. Włamywacz chce od niego miliona złotych odszkodowania i renty. - Mój klient, złodziej, też został skazany, na dożywocie na wózku inwalidzkim – tłumaczy adwokat włamywacza.

W grudniu 2015 roku Krzysztof Ł. podczas pościgu za sprawcą włamania oddał dwa strzały ostrzegawcze w powietrze. Kiedy złodziej, Mariusz W., nie reagował, oddał trzeci strzał, celując w nogi mężczyzny. Pocisk jednak odbił się rykoszetem i trafił w kręgosłup. Mariusz W. całe życie spędzi na wózku inwalidzkim.

27 października 2017 roku ochroniarz Krzysztof Ł. został skazany na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, tytułem próby. Dodatkowo Ł. ma zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, związanej z ochroną osób i mienia oraz związanej z posiadaniem broni przez cztery lata.

W poniedziałek, 5 marca, przed sądem w Gdańsku odbyła się rozprawa apelacyjna w tej sprawie. Wyrok ma zapaść 12 marca. Adwokat Krzysztofa Ł. żąda uniewinnienia swojego klienta.

- Czuję się ofiarą. Zrobiłem to, co do mnie należało. Tak mnie uczono, że jeżeli człowiek czuje się zagrożony, nie ma czasu na reakcję to musi takie zadanie wykonać - powiedział po rozprawie Krzysztof Ł.

Sekwencja zdarzeń

22 grudnia 2015 roku – tego dnia Krzysztof Ł. jako szef firmy ochroniarskiej, wiózł ze swoim pracownikiem i kolegą Zenonem Z. pieniądze do banku. Podczas jazdy dostali sygnał o włamaniu do jednego z domów jednorodzinnych na malborskim osiedlu Wielbark. Pojechali.

Krzysztof Ł. nie chciał przed procesem rozmawiać o tym, co się tam wydarzyło. Wersję wydarzeń przedstawioną przez ochroniarzy znamy z akt sprawy.

W jednym z okien domu zobaczyli wybitą szybę. Na dworze było jeszcze jasno - powiedzą tego samego dnia na policji. Krzysztof Ł. wspominał, że to on pierwszy zauważył postać mężczyzny (domniemanego włamywacza), był za balkonowymi drzwiami, wewnątrz domu. Wtedy ochroniarz krzyknął do Zenona Z., że widzi sprawcę – wynika z akt sprawy.

- Postanowiłem, w celu wywarcia psychologicznej przewagi na sprawcy lub sprawcach, powiedzieć głośno do Zenona, że wyjmuję broń i zabezpieczam tyły, a on ma zabezpieczać przód. Po tych słowach wyciągnąłem broń, ale nie przeładowywałem jej – wyjaśniał Krzysztof Ł.

Chwilę później drugi z ochroniarzy - Zenon Z. - zauważył tego samego mężczyznę już na zewnątrz budynku - chował się, zaczął uciekać, przeskoczył przez płot.

Ochroniarz ruszył za nim.

- Cały czas krzyczałem, żeby się zatrzymał, on nie reagował. Biegnąc za tym mężczyzną, usłyszałem, jak mój kolega krzyknął "stój", a następnie oddał dwa strzały w powietrze – zeznał Zenon Z. Krzysztof Ł. dołączył do pościgu.

- Widziałem, że on się odwraca, miał coś pod odzieżą, nie wiedziałem, co to jest. To mogło być jakieś niebezpieczne narzędzie – mówił śledczym. Ł. miał też trzy razy krzyknąć do uciekającego: stój, bo strzelam. Oddał dwa strzały w powietrze. Za trzecim razem celował w nogi.

- On nie zareagował i tak jakby odwrócił się w moją stronę. Nie wiedziałem, co zamierza zrobić. Wycelowałem w jego nogi i oddałem strzał. Po tym strzale przewrócił się na ziemię – opisywał śledczym przebieg wydarzeń Krzysztof Ł.

Ochroniarze skuli włamywacza. Czekali na policję. Jak wynika z ich wyjaśnień, mężczyzna poskarżył się na ból pleców i problem z poruszaniem nogami. - Poprosił, żebym go posadził. Nie widziałem, żeby był gdziekolwiek ranny, nie zauważyłem, by leciała mu krew – mówił podczas śledztwa Zenon Z. Na miejsce przyjechali policjanci, karetka. Lekarz stwierdził: schwytany ma ranę na plecach, prawdopodobnie od pocisku.

Diagnoza

W szpitalu w Malborku postawiono diagnozę: rana postrzałowa w okolicy prawej łopatki, złamanie lewej łopatki, krwiak płuca lewego oraz uszkodzenie rdzenia kręgowego 7 w okolicy klatki piersiowej. Przeszukano też włamywacza, którym okazał się Mariusz W. W lewej skarpetce miał skradziony łańcuszek z blaszką z grawerem "WH". Na drugiej stronie był napis "od przyjaciół 23.10.2007".

Najpierw twierdził, że nie zdążył nic zabrać z domu, do którego się włamał. Kilka miesięcy później, przed sądem, przyznał się już do kradzieży. Okazało się, że plądrował dom lekarza, który był na dyżurze w szpitalu - w tym samym, do którego przywieziono rannego Mariusza W. Lekarz był obecny, gdy go przeszukiwano.

Na operację złodziej poleciał śmigłowcem do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Tam dowiedział się, że spędzi resztę życia na wózku. Jest sparaliżowany od pasa w dół.

Oskarżeni: włamywacz i ochroniarz

W styczniu 2016 roku prokurator rejonowy w Malborku wszczął śledztwo w sprawie postrzelenia włamywacza. W sierpniu tego samego roku akt oskarżenia trafił do sądu. Krzysztof Ł. został oskarżony o to, że "umyślnie przekroczył upoważnienie do użycia broni palnej i oddał strzał w kierunku W., w wyniku czego doszło do postrzelenia pokrzywdzonego pociskiem rykoszetującym o twarde podłoże".

Odpowiadał za "nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała (m.in. porażenie dolnych kończyn – red.), które stanowią ciężki uszczerbek na zdrowiu pod postacią ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej, która spowodowała trwałą niezdolność do pracy fizycznej oraz stanowiła bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty przez pokrzywdzonego życia".

Podczas śledztwa nie stwierdzono, jakoby włamywacz mógł mieć przy sobie broń - ani na miejscu włamania, ani przy Mariuszu W. jej nie znaleziono. Mariusz W. także nie powiedział, że miał przy sobie jakieś niebezpieczne narzędzie.

27 października ochroniarz Krzysztof Ł. został skazany za nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Mariusza W. na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, tytułem próby. Dodatkowo Ł. ma zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, związanej z ochroną osób i mienia oraz związanej z posiadaniem broni przez cztery lata. To oznacza, że nie tylko nie będzie mógł pracować jako ochroniarz, ale nie będzie też mógł prowadzić swojej obecnej firmy.

Sąd orzekł także, że ma zapłacić pokrzywdzonemu włamywaczowi 10 tysięcy złotych.

"A może włamywacz symulował strzał?" Odwołują się od wyroku

Pełnomocnik oskarżonego ochroniarza złożył apelację.

- Są pewne rzeczy, które nie do końca wskazują na sprawstwo mojego klienta, tym samym, na jego zawinienie. W naszej ocenie nie jest wykluczone, że pan pokrzywdzony posiadał tego dnia broń, bądź inne niebezpieczne narzędzie. Wbrew ustaleniom sądu pierwszej instancji materiał dowodowy nie wyklucza takiego stanu rzeczy – uważa Sławomir Jakusik, adwokat oskarżonego ochroniarza.

Jak tłumaczy, czynności przeszukania terenu, gdzie doszło do włamania, ze względu na sytuację pokrzywdzonego i konieczność wezwania pogotowia, były przeprowadzone w sposób wybiórczy. Miejsce zdarzenia nie zostało zabezpieczone, a ponowne oględziny przeprowadzono dopiero po dwóch godzinach, gdy było ciemno.

Jakusik powołuje się także na zeznania świadków oraz opinię biegłego z zakresu balistyki. Biegły na rozprawie stwierdził: istnieje prawdopodobieństwo, że pokrzywdzony mógł odwrócić się do strzelającego prawą stroną. "Czyli jest możliwość wyciągnięcia przez pokrzywdzonego w kierunku ochroniarza ręki z niebezpiecznym narzędziem albo symulowania strzału"– napisał adwokat w apelacji.

- Docelowo domagamy się uniewinnienia – podsumowuje Jakusik.

Zarówno prokurator, jak i adwokat włamywacza stoją na stanowisku, że kara zasądzona dla ochroniarza jest sprawiedliwa.

- Wyrok sądu pierwszej instancji był zgodny z oczekiwaniem prokuratury, dlatego prokurator nie kierował apelacji. Przepisy przewidują, w jakich okolicznościach może dojść do użycia broni, a takie okoliczności w tej sprawie nie zaistniały. Mężczyźni byli w pościgu za tą osobą. Ochroniarz twierdzi, że widział u niego broń, jednak nie potwierdziło się to w materiale dowodowym - podsumowuje Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Oglądaj
Rozprawa apelacyjna odbędzie się 5 marca
Rozprawa apelacyjna odbędzie się 5 marca

Był zwinny, więc kradł. Już nie będzie

- Był młodym i wyjątkowo sprawnym fizycznie chłopcem. Miał takie kocie ruchy, kocią zwinność. Jednak źle to wykorzystywał – mówi nam mecenas Ryszard Bafia, adwokat Mariusza W., rannego włamywacza. I dodaje, odnosząc się do stanu zdrowia swojego klienta: to było jego ostatnie włamanie.

Trzy dni przed włamaniem w Malborku Mariusz W. okradł dom w Kwidzynie. – Te sprawy połączono. Włamań dokonał w krótkim odstępie i uznano to za ciąg przestępstw. W pierwszej instancji wymierzono mu karę dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Jednak, na skutek naszej apelacji, sąd okręgowy zmienił wyrok i obniżył karę o połowę – mówi mecenas.

Bafia zaznacza: - Pamiętajmy, że on karę już otrzymał, najwyższą z możliwych, nieorzeczoną przez sąd. Nie była to, co prawda, kara śmierci, ale kara dożywotniego kalectwa.

Reprezentuje on Mariusza W. także w sprawie cywilnej. - Żądam miliona złotych zadośćuczynienia i renty z tytułu utraty zdolności do wykonywania pracy zarobkowej – mówimecenas.Jak zaznacza, zdaje sobie sprawę z tego, że firma ochroniarska jest mała i nie wie, skąd wezmą takie pieniądze.

- Nawet mała firma z uwagi na posługiwanie się bronią ostrą może wyrządzić olbrzymią szkodę, tak jak w tym przypadku – podsumowuje.

"MSW strzeliło nam w plecy. I to nie z pistoletu, ale z jakiegoś dużego działa"

- Absurdalny - mówi o pierwszym wyroku sądu wobec ochroniarza Paweł Bilko, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pracowników Ochrony.

- Kogo my bronimy? Czy bronimy bandytów, którzy się włamują w wiadomym celu? Bo on (włamywacz - red.) tam nie przyszedł po to, żeby oglądać, jak dom w środku wygląda. Czy bronimy policjantów, ochroniarzy, którzy z zasady mają dbać o bezpieczeństwo nasze i naszego mienia – pyta Bilko.

- Absurdem jest skazanie na zakaz wykonywania zawodu na cztery lata, bo ten pracownik ochrony nie będzie mógł wykonywać zawodu przez co najmniej osiem lat. Przez trzy lata będzie widniał jako odbywający karę, a później pięć lat jest do zatarcia wyroku - wylicza Paweł Bilko i przytacza przepisy, na podstawie których pracownicy ochrony nie mogą w pościgu za sprawcą przestępstwa używać broni.

- Zmieniając ustawę o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej w 2013 roku MSW strzeliło branży ochroniarskiej w plecy i to nie z pistoletu, ale z jakiegoś dużego działa – uważa prezes Polskiego Stowarzyszenia Pracowników Ochrony.

- Podstawowe przepisy zezwalające pracownikom ochrony na posiadanie służbowej broni palnej, jak i określające, kiedy mogą jej użyć, są opisane w rozdziale 6. Ustawy o ochronie osób i mienia, konkretnie w ustępie 5. punktu pierwszego artykułu 36. – przypomina prezes PSPO. - Bardzo ogólnikowo podana jest tam informacja na temat tego, kto i kiedy może użyć broni. Natomiast są odniesienia do ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, na których wszyscy uprawnieni pracują: nie tylko ochrona, ale także policja, straż graniczna i wszystkie służby – mówi Bilko.

Według tych ostatnich zapisów, podstawową sytuacją, kiedy można oddać strzał, jest konieczność odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie i zdrowie "uprawnionego" lub innych osób.

- Uprawnionego, czyli osoby, która tę broń służbową ma przy sobie. Dodatkowo można użyć broni w momencie, kiedy chodzi o odparcie zamachu bezprawnego na mienie wielkiej wartości, czyli generalnie sytuacje konwojowe i sytuacje, kiedy pracownikowi ochrony próbuje się broń odebrać - wymienia Bilko.

Jak przekonuje, pracownicy ochrony bardzo rzadko używają broni. Takie sytuacje w ciągu roku można policzyć na palcach jednej ręki.

Oglądaj
"Ten wyrok to absurd"
"Ten wyrok to absurd"

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (28)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Yaspi

Wspieram ochroniarza. Bezwzględnie postąpił właściwie. Chciałbym, żeby w sytuacji gdy ktoś się do mnie włamie i okradnie mieszkanie w pobliży był ktoś taki jak ten ochroniarz i postąpił z taką samą determinacją. Przestępcy powinni wiedzieć, że ich "zawód" jest związany z poważnym ryzykiem i może lepiej zająć się czymś innym. rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      15
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Karagcts
      Karagcts

      Rozumiem oburzenie, ale użycie broni w stosunku do osoby która, ucieka ile sił w nogach, nie da się w żaden sposób podpiąć pod obronę konieczną ani stan wyższej konieczności. Pech człowieka, że rykoszet trafił gościa w 10, ale w mojej pracy spotkałem się z wyrokiem skazującym dla ochroniarza który rozjechał 3 gołębie jadąc na rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            12
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          lokoma

          Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              el_bigos

              Ktoś kto popełnia przestępstwo musi się liczyć ze wszystkimi konsekwencjami. Złodziejowi nic się nie należy. Na wózku jest z własnej winy. Nie musiał iść okradać innych.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  17
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    1
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Nicholas79

                  Kiedy w końcu w Polsce będzie można użyć broni do obrony osobistej czy ochrony mienia bez automatycznej winy posiadacza broni?

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      16
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        1
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      MCzopka

                      Ochroniarz to nie Policjant ani właściciel mieszkania. Jego zadaniem jest zabezpieczyć mienie, powiadomić właściciela i w razie potrzeby wezwać Policję. Nikt nie karze gonić ani zatrzymywać sprawcy - od tego jest Policja. Pójdzie w pasiaki jak złoto.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          2
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            25
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Dragonette

                          A o interwencji obywatelskiej słyszałeś? Miał prawo do noszenia broni, użył jej chroniąc czyjegoś mienia. Ciekawa jestem co powiedziałbyś, gdyby ten sam człowiek patrząc jak ktoś okrada Twój dom, powiedziałby później: "No wie pan, zrobiłem wszystko co mogłem. Zadzwoniłem na policje i czekałem patrząc jak złodziej ucieka z należącymi rozwiń

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              16
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                2
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              Reader
                              Reader

                              Złodziej zawinił, a ochroniarza ukarali.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  27
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    1
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  ljoncz

                                  Trzymam kciuki za ochroniarza. Ryzyko zawodowe bandyty, że może zostać postrzelony.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      24
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        1
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      raf71

                                      Zgadza się złodziej powinien być ukarany, zastanawiam się tylko czemu nikt nie widzi żę ochroniarz użył broni niezgodnie z przepisami. Sam zostałem kiedyś okradziony i nie jest to nic przyjemnego jak wracasz z pracy a drzwi są wyłamane i widzisz że mieszkanie jest splądrowane, ale nigdy nie zgodziłbym się żeby z kogoś robić kalekę. rozwiń

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          3
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            21
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          Dragonette

                                          Nie sądzę, abyśmy wszyscy byli tacy skorzy do strzelania do sąsiadów. Mówisz, że to tylko przedmioty - a komputer, na którym nagrane są Twoje ostatnie rozmowy z matką, która umiera, jej głos, który chcesz zachować na zawsze, to tylko przedmiot? Dla mnie coś więcej. A pierścionek, który dostałeś po matce, a one po swojej matce, który rozwiń

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              13
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              zamknij
                                              geralt_z_riviia75i
                                              geralt_z_riviia75i

                                              W takich sytuacji prawo zawsze powinno stac nie za zlodziejem, ale za kim kto probowal go zatrzymac. A zlodziej kradnac powinien liczyc sie z konsekwencjami.

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  19
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  zamknij
                                                  Geniekk

                                                  Z jednej strony rozumiem komentarze osób, które oburzają się na to, że włamywacz żąda odszkodowania. Swoją drogą jego obrońca jest jakiś średnio ogarnięty, bo żąda sumy, co do której wie, że jej nie wyegzekwuje. Ale prawo, zresztą nie tylko u nas, jest we względzie obrony koniecznej takie a nie inne. Odeprzeć można zamach bezpośredni rozwiń

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      1
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        10
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      zamknij
                                                      Więcej komentarzy - rozwiń
                                                      Zasady forum
                                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                                                      Pozostałe informacje