tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pogotowie: wozimy pijanych, zamiast jeździć do potrzebujących

Pogotowie: wozimy pijanych, zamiast jeździć do potrzebujących
Foto: TVN24 Łódź | Video: TVN24 Łódź Spór pogotowia ze strażą miejską

Straż miejska nie chce nam już pomagać przy nietrzeźwych, którzy zamiast leczenia potrzebują po prostu wytrzeźwieć - alarmuje łódzkie pogotowie. Zaznacza, że przez decyzje komendanta strażników, karetki są blokowane na wiele godzin. - Nie możemy odpowiadać za sprawność systemu ratowania życia - odpowiadają strażnicy.

Zazwyczaj wyglądało to tak: ktoś alarmował służby o osobie leżącej na chodniku. Przyjeżdżała karetka, a ratownicy przeprowadzali badania.

- Często w takich sytuacjach okazuje się, że człowiek wymaga nie leczenia, lecz wytrzeźwienia - opowiada Adam Stępka, rzecznik łódzkiego pogotowia.

W takiej sytuacji ratownicy wzywali strażników miejskich, którzy przewozili delikwenta do Miejskiego Centrum Terapii i Profilaktyki Zdrowotnej, czyli mówiąc potocznie do izby wytrzeźwień.

Strażnicy przyjeżdżali i przejmowali delikwenta. A zespół pogotowia był gotowy do kolejnych zgłoszeń.

Tak było do 5 czerwca.

- Od tego dnia strażnicy nie chcą z nami współpracować. A to oznacza tyle, że my musimy zająć się transportowaniem nietrzeźwych - opowiada Adam Stępka.

To - jak relacjonuje - oznacza, że dana karetka jest wyłączona z akcji na wiele godzin. Wylicza, że samo badanie pacjenta trwa około 40 minut. Dojazd do izby wytrzeźwień to kolejne pół godziny, a przekazanie "delikwenta" nawet półtorej.

- Transportujemy często bezdomnych ze znacznymi brakami higienicznymi. To wymusza dezynfekcje tej karetki - dodaje rzecznik.

Czyszczenie karetki potrafi zająć kolejne dwie godziny.

- Trzeba powiedzieć to bardzo wyraźnie. Przez brak współpracy dojazd do naprawdę potrzebujących może się wydłużyć - zaznacza Stępka.

Bo wyjazdy do nietrzeźwych to dla ratowników chleb powszedni.

- Co drugi nasz wyjazd dotyczy nietrzeźwych - wylicza Paweł Koszel, ratownik z Łodzi.

Braki kadrowe

Łódzcy strażnicy miejscy przyznają, że od kilku tygodni inaczej współpracują z pogotowiem. To jednak nie oznacza, że w ogóle nie chcą pomagać.

Marek Marusik ze straży tłumaczy, że do strażników też spływają informacje o nietrzeźwych.

- Priorytetem są dla nas ludzie, przy których pogotowia nie ma. Do nich jeździmy w pierwszej kolejności - opowiada.

Zaznacza, że strażników miejskich jest coraz mniej, a zgłoszeń - dużo. Od stycznia do końca maja Straż Miejska w Łodzi miała mieć ich aż 3,5 tysiąca.

- Przy aktualnych siłach nie jesteśmy w stanie realizować swoich zgłoszeń i dodatkowo wspomagać pogotowie ratunkowe - mówi Marusik.

Problem dostrzega już Urząd Wojewódzki - odpowiedzialny za organizację systemu ratownictwa w regionie.

- W poniedziałek odbędzie się spotkanie, podczas którego będziemy próbowali poradzić sobie z tym zagadnieniem - mówi Krzysztof Janecki  z Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.

Nie wyklucza, że do rozwiązania problemu mogą być niezbędne dodatkowe środki.

- Pogotowie musi ratować zdrowie i życie. I to jest jego główne zadanie - kończy rozmówca TVN24.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo
Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

Podczas imprezy zawaliła się podłoga

Choć brzmi to niewiarygodnie, nikt nie został poważnie ranny. Zobacz TOTERAZ

INFORMACJE ZE ŚWIATA »

"Wewnątrz Unii Polska jest krajem, który teraz jest pod obserwacją"

"Wewnątrz Unii Polska jest krajem, który teraz jest pod obserwacją"

Jeśli w Polsce forsowane są przepisy, które nie są zgodne z tym, co ustaliliśmy na europejskim poziomie, to musimy to przedyskutować. Jeśli nie możemy, to równie dobrze możemy być republiką bananową - stwierdził Alexander Stubb w rozmowie z korespondentem TVN24 Maciejem Sokołowskim. - Wewnątrz Unii to Polska jest tym krajem, który teraz jest pod obserwacją - dodał. Stubb stara się o nominację Europejskiej Partii Ludowej (EPL) do ubiegania się o stanowisko szefa Komisji Europejskiej. zobacz więcej »

INFORMACJE SPORTOWE »

Urządzenie, które sprawia, że rowerzyści są wreszcie widoczni

Laser, który może uchronić przed groźnym wypadkiem. Zobacz TOTERAZ

Pracownik czyszczący kanały w Indiach (fot. Rajat Gupta/EPA/PAP) czytaj dalej »