tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Szczytu Kim-Trump może nie być. Ostrzeżenia z Korei Północnej

Korea Północna zagroziła odwołaniem spotkania swego przywódcy Kim Dzong Una z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Najpierw z powodu trwających manewrów wojskowych Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Potem dodatkowo odrzucono sugestie Amerykanów, aby spotkanie dotyczyło tylko jednostronnego rozbrojenia się Korei Północnej z broni jądrowej.

- Szczyt, który miałby polegać na jednostronnym przedstawieniu żądań amerykańskich wobec Korei Północnej w sprawie denuklearyzacji, nie jest dla nas interesujący - napisała Koreańska Centralna Agencja Prasowa (KCNA), powołując się na najwyższe władze KRLD.

Model libijski nie interesuje Korei

Zacytowany w depeszy wiceminister spraw zagranicznych Kima Kie Gwan stwierdził, że o losach amerykańsko-północnokoreańskiego szczytu i przyszłości stosunków dwustronnych przesądzi podejście Amerykanów. - Jeśli będą oni naciskać na "denuklearyzację w stylu libijskim", to nic z tego nie będzie - miał powiedzieć wiceminister. - Donald Trump może w związku z tym zapisać się w pamięci, jako "przegrany prezydent", jeśli tylko podąży śladem swych poprzedników - dodał wiceszef północnokoreańskiej dyplomacji.

Zastosowanie modelu libijskiego wobec Korei Północnej zasugerował nowy doradca Trumpa, John Bolton. Wielu ekspertów zwracało jednak uwagę, że Kim może nie być zainteresowany takim rozwiązaniem, bowiem nie przyniosło ono nic dobrego dyktatorowi Libii Muammarowi Kaddafiemu. Po zlikwidowaniu swojego programu jądrowego w końcu został obalony i zamordowany przy wsparciu Zachodu.

Dodatkowo irytację Korei Północnej wywołują trwające od piątku w Korei Południowej ćwiczenia wojskowe. KCNA nazwała je "prowokacją".

- Stany Zjednoczone powinny poważnie zastanowić się nad losem planowanego szczytu Korea Północna - USA w związku z tym prowokacyjnym wojskowym zamieszaniem, jakie prowadzą wspólnie z władzami Korei Południowej - napisała KCNA.

Potencjalne historyczne spotkanie

Spotkanie Trumpa i Kima jest planowane na 12 czerwca i ma się odbyć w Singapurze.

Rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert poinformowała, że administracja nadal pracuje nad przygotowaniem tego szczytu, a jej resort nie otrzymał informacji od władz Korei Północnej o jego odwołaniu.

– Kim Dzong Un powiedział wcześniej, że rozumie konieczność (...) kontynuowania wspólnych manewrów USA i Korei Południowej - dodała Nauert.

Odwołane rozmowy z sąsiadem

Pjongjang ogłosił też, że z powodu ćwiczeń odwołuje zaplanowane na środę rozmowy na wysokim szczeblu z Koreą Południową.

"Wymierzone w nas ćwiczenia, które przeprowadzane są w Korei Południowej, stanowią jaskrawe naruszenie Deklaracji z Panmundżomu i świadomą prowokację militarną, która jest sprzeczna z pozytywnym rozwojem sytuacji na Półwyspie Koreańskim" - napisała KCNA.

Deklaracją z Panmundżomu nazwano listę ustaleń, jakie zapadły podczas kwietniowego szczytu Kima z prezydentem Korei Południowej Mun Dze Inem, w tym wezwania do formalnego zakończenia wojny koreańskiej z lat 1950-1953 oraz "całkowitej denuklearyzacji" Półwyspu Koreańskiego.

CO ZAWIERA WSPÓLNA DEKLARACJA

We wspólnej deklaracji podpisanej przez Muna i Kima zapowiedziano, że obie Koree będą dążyć do przekształcenia rozejmu w układ pokojowy, który formalnie położy kres wojnie z lat 50. zakończonej zawieszeniem broni.

Ćwiczenia, które rozzłościły Pjongjang

Agencja Yonhap podała, że dwutygodniowe ćwiczenia wojskowe Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej, w których udział bierze około stu samolotów, w tym myśliwce F-22 i bombowce B-52, rozpoczęły się w piątek.

Rozmowy obu państw koreańskich na szczeblu ministrów miały odbyć się w środę w Panmundżomie. Ich celem miało być wdrożenie postanowień Deklaracji z Panmundżomu i zaplanowanie rozmów z udziałem przedstawicieli sił zbrojnych oraz Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na temat złagodzenia napięć na granicy między państwami koreańskimi oraz spotkań rodzin, które zostały rozłączone podczas wojny koreańskiej - poinformowało we wtorek południowokoreańskie ministerstwo do spraw zjednoczenia.

Pjongjang zapowiedział niedawno, że zlikwiduje poligon, na którym przeprowadzano testy nuklearne. Między 23 a 25 maja miała odbyć się uroczystość z okazji rozpoczęcia procesu denuklearyzacji, na którą zaproszono zagranicznych dziennikarzy.

Rozmowy z Pjongjangiem

Korea Północna, która od lat pracuje nad rozwojem broni nuklearnej i balistycznej, w 2017 roku przeprowadziła szóstą i zarazem największą dotąd próbę ładunku nuklearnego oraz kilka prób rakiet balistycznych.

Po wystrzeleniu międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM) pod koniec listopada reżim ogłosił, że jest w stanie dokonać ataku atomowego na całe kontynentalne terytorium Stanów Zjednoczonych.

Jednak 9 kwietnia rząd Korei Północnej poinformował Waszyngton, że Kim Dzong Un jest gotów rozmawiać na temat programu nuklearnego swego kraju z prezydentem USA. Trump przyjął ofertę spotkania z Kimem.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo
Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

INFORMACJE ZE ŚWIATA »

Wysłannik Trumpa w Rosji. Moskwa "oczekuje wyjaśnień" 
w sprawie słów prezydenta USA

Wysłannik Trumpa w Rosji. Moskwa "oczekuje wyjaśnień"
w sprawie słów prezydenta USA

Doradca Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton prowadzi w poniedziałek rozmowy w Moskwie. Przedstawiciele władz Rosji podkreślają, że chcą od niego wyjaśnień w sprawie słów Donalda Trumpa o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z układu rozbrojeniowego INF. zobacz więcej »

INFORMACJE SPORTOWE »

Pracownik czyszczący kanały w Indiach (fot. Rajat Gupta/EPA/PAP) czytaj dalej »