tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Vonn rozsypała prochy dziadka nieopodal trasy zjazdowej

Amerykanka Lindsey Vonn, która wywalczyła w Pjongczangu brązowy medal olimpijski w narciarstwie alpejskim, rozsypała prochy zmarłego niedawno dziadka nieopodal trasy zjazdowej. Don Kildow przebywał w tym kraju podczas wojny koreańskiej.

- Wiem, że powrót w to miejsce byłby dla niego ważny. Jego cząstka na zawsze pozostanie w Korei Południowej - stwierdziła Amerykanka, która w zjeździe  zajęła trzecie miejsce.

Gdyby nie dziadek

Wyjaśniła, że prochy rozsypała kilka dni temu na kamieniu, który wskazano jej jako niezwykły,  podczas wizyty w Pjongczangu w ubiegłym roku. Później Vonn, która jest jedną z ambasadorek kończących się w niedzielę igrzysk, otrzymała od Koreańczyków prezenty dla całej rodziny i list z podziękowaniami za służbę Dona Kildowa. Stacjonował on w tym kraju przez dwa lata i zajmował się m.in. budową dróg jako członek Korpusu Inżynieryjnego Armii Stanów Zjednoczonych.

Vonn była mocno związana z dziadkiem. To on w okolicach Milton, gdzie mieszkał, zbudował pierwszy narciarski stok i nauczył jeździć jej ojca.

- Gdyby nie dziadek i jego wielkie zamiłowanie do sportu, pewnie nigdy nie zostałabym narciarką. Myślę o nim praktycznie podczas każdego startu - podkreśliła.

Don Kildow zmarł 1 listopada 2017 w wieku 88 lat. - Chciałam wygrać tutaj dla niego. Ale najważniejsze, że był przy mnie blisko - przyznała.

Podziel się:

  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje