tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pisze, bo tęskni i chce wrócić. Prosto przed sąd. Czy mózg "skoku stulecia" dostanie list żelazny?

zobacz więcej wideo »
Pisze, bo tęskni i chce wrócić. Prosto przed sąd. Czy mózg "skoku stulecia" dostanie list żelazny?
  • Grzegorz Łuczak ukrywa się od 2015 rokuGrzegorz Łuczak ukrywa się od 2015 roku
  • Wyrok nie jest prawomocnyWyrok nie jest prawomocny
  • Dziś początek procesu konwojenta-widmoDziś początek procesu konwojenta-widmo
  • Rozpoczął się proces w sprawie "skoku stulecia"Rozpoczął się proces w sprawie "skoku stulecia"
  • Prawdziwy Mirosław Duda o kradzieży jego tożsamościPrawdziwy Mirosław Duda o kradzieży jego tożsamości
  • Konwojent już nie chce być za kratkamiKonwojent już nie chce być za kratkami
  • Koniec procesu fałszywego konwojentaKoniec procesu fałszywego konwojenta
  • Trwają mowy końcoweTrwają mowy końcowe
  • Dziś wyrok w sprawie "skoku stulecia"Dziś wyrok w sprawie "skoku stulecia"
Foto: Policja w Poznaniu | Video: TVN24 Łódź Grzegorz Łuczak zniknął w 2015 roku

Obiecuje wrócić do Polski i sumiennie stawiać się na procesach. W zamian chce gwarancji, że do prawomocnego wyroku nie zostanie aresztowany. Jak dowiedział się portal tvn24.pl, do sądu w Łodzi trafił wniosek o wydanie listu żelaznego dla Grzegorza Łuczaka, według śledczych jednego z mózgów "skoku stulecia”.

Łuczak jest ścigany listem gończym od 2016 roku. Zniknął kilka miesięcy po kradzieży 8 milionów złotych z konwoju bankowego w Swarzędzu. I do dziś się ukrywa.

Wniosek o wydanie listu żelaznego dla Łuczaka złożył jego pełnomocnik mecenas Jarosław Masłowski. Tym samym wiemy, że Łuczak żyje (pojawiały się opinie, także wśród śledczych, że może nie żyć). I że chce stanąć przed sądem (akta w jego sprawie zostały wyodrębnione do innego postępowania niż jego domniemanych wspólników w skoku; zaocznie zapadła decyzja o jego aresztowaniu).

Poszukiwany obiecuje

We wniosku o wydanie listu żelaznego (gwarancji, że nie zostanie aresztowany do czasu uprawomocnienia się wyroku w jego sprawie) Grzegorz Łuczak (poprzez swojego adwokata) deklaruje przyjazd do kraju.

-  Że będzie brał czynny udział w postępowaniu karnym oraz poda adres, pod którym będzie zawsze dostępny – mówi tvn24.pl Paweł Urbaniak, sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi.

Łuczak przyznaje, że ma już dość ukrywania się i że tęskni za rodziną.

Termin posiedzenia sądu w tej sprawie nie został jeszcze wyznaczony. Sędziowie z Łodzi wystąpili do prokuratury o akta tej sprawy. Poprosili też śledczych o ustosunkowanie się do wniosku.

- Wciąż czekamy na niezbędne dokumenty. Nie jest też pewne, czy ten wniosek będzie rozpatrzony w Łodzi, czy też w Poznaniu. Bo to na terenie tamtego sądu okręgowego doszło do przestępstwa – tłumaczy sędzia Urbaniak.

Zapytaliśmy prokuratora, który oskarżał w sprawie superskoku o komentarz do prośby Łuczaka o list żelazny.

- Mówimy o człowieku, za którym wydano międzynarodowy nakaz zatrzymania. Nie znam ani jednego przypadku, żeby takiej osobie kiedykolwiek przyznano list żelazny - mówi prokurator Łukasz Biela.

Na podstawie śledztwa w sprawie kradzieży 8 milionów złotych nieprawomocnie skazanych zostało już siedem osób - w tym fałszywy konwojent i dwóch współautorów pomysłu. Wielkim nieobecnym procesu był właśnie Grzegorz Łuczak, czyli wiceprezes okradzionej firmy ochroniarskiej Servo.

Co to jest list żelazny?

To wydawany przez sąd dokument, na podstawie rozdziału 30 Kodeksu Postępowania Karnego. List Żelazny gwarantuje oskarżonemu pozostanie na wolności do momentu prawomocnego ukończenia postępowania. Jest ważny, dopóki:

- oskarżony stawia się w wyznaczonym terminie na wezwanie sądu (a w czasie śledztwa na wezwanie prokuratora)

- nie opuszcza kraju bez zezwolenia sądu

- nie będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań

- nie będzie utrudniał postępowania

Wydanie listu żelaznego może być powiązane z obowiązkiem zapłacenia kaucji przez oskarżonego.

Czekają

W połowie lipca tego roku (dokładnie w rocznicę skoku) w mediach pojawił się wywiad z osobą, która podawała się za Łuczaka. Mężczyzna na nagraniu podkreślał, że inspiratorem skoku był Adam K. Już wtedy mówił o tym, że przyjedzie do Polski, jeżeli otrzyma żelazny list.

Mecenas Jarosław Masłowski nie chciał odpowiedzieć, od kiedy ma kontakt z Grzegorzem Łuczakiem.

- Mogę jedynie powiedzieć, że wniosek jest w sądzie. Czekamy na jego rozpatrzenie - uciął.

Trzech siedzi, jeden się ukrywa

Za kratkami, w związku ze skokiem, obecnie jest trzech mężczyzn. Krzysztof W., który wcielił się w rolę fałszywego konwojenta, został nieprawomocnie skazany na 8 lat i 2 miesiące więzienia.

Dariusz D., który pomagał w kluczowym momencie przerzucać skradzione pieniądze, usłyszał wyrok sześciu lat więzienia (na procesie odpowiadał z wolnej stopy, zgłosił się na policję po tym, jak ogłoszono za nim list gończy).

Marek K. też siedzi. Jest skazany na siedem lat w celi za to, że był współautorem planu. To jedyny z trzech "architektów" skoku, który nie jest dziś ścigany listem gończym.

Adam K., który chciał nadzwyczajnego złagodzenia kary, został skazany na 6 lat i 2 miesiące. Nie przyszedł na odczytanie wyroku. Jest poszukiwany listem gończym.

Superskok

Do kradzieży 8 mln złotych doszło 10 lipca 2015 roku w Swarzędzu pod Poznaniem.

Krzysztof W., zatrudniony jako ochroniarz na podstawie fałszywych dokumentów, miał dyżur. Razem z dwoma innymi konwojentami rozwoził pieniądze do bankomatów. Kiedy dwaj koledzy weszli do banku, W. odjechał bankowozem. Włączył zagłuszacz sygnału GPS i pojechał do lasu, gdzie czekali na niego wspólnicy. Przerzucili gotówkę do czekającego już samochodu. Bankowóz został potem wyczyszczony chlorem i porzucony w lesie.

/Czytaj reportaż o superskoku w Magazynie TVN24/

Policja przez kilka miesięcy nie wiedziała, kto może stać za tą spektakularną kradzieżą. Zagadka zaczęła się wyjaśniać po zatrzymaniu Adama K. Został zatrzymany po tym, jak poprosił żonę i teścia o wpłacenie części łupu na bankowe konto.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Sprawdź, czy dokuczy ci dziś smog

Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu
Trzaskowski liczy na poparcie PSL-u i lewicy. "Jestem gotów do rozmowy ze wszystkimi"

Trzaskowski liczy na poparcie PSL-u i lewicy. "Jestem gotów do rozmowy ze wszystkimi"

- Nie oddamy mojego ukochanego miasta PiS-owi - zapowiedział Rafał Trzaskowski, poseł Platformy Obywatelskiej i jej kandydat na prezydenta Warszawy. Gość "Faktów po Faktach" TVN24 zapewnił, że program wyborczy będzie pisał wspólnie z Nowoczesną, liczy także na poparcie ludowców i lewicy. czytaj dalej »

INFORMACJE BIZNESOWE »

Duże kontrowersje po decyzji Sejmu.  "Upominamy się 
o najgorzej traktowanych pracowników"

Duże kontrowersje po decyzji Sejmu. "Upominamy się
o najgorzej traktowanych pracowników"

Upominamy się o tych pracowników, którzy dziś są najgorzej traktowani, którzy przez 28 lat byli wykorzystywani przez korporacje - komentował w programie "Tak Jest" przyjęcie przez Sejm ustawy ograniczającej handel w niedziele Alfred Bujara z NSZZ "Solidarność". czytaj dalej »

INFORMACJE ZE ŚWIATA »

USA oferowały miliony za jego schwytanie. Opuścił areszt

USA oferowały miliony za jego schwytanie. Opuścił areszt

Pakistańskie władze, działające na podstawie orzeczenia sądu, zwolniły w piątek z aresztu domowego Hafiza Saida, poszukiwanego w Stanach Zjednoczonych i podejrzanego o kierowanie zamachami terrorystycznymi w Bombaju na zachodzie Indii w 2008 roku. Zginęło w nich 166 osób. zobacz więcej »

INFORMACJE SPORTOWE »

Ta krowa wie, co to wygoda. Poznaj Rolinę i jej szczotkę

Jej właścicielka twierdzi, że krowia dama szczotki używa nawet w nocy!

Ryszard Terlecki i Jarosław Kaczyński na sali sejmowej (fot. Radek Pietruszka/PAP) czytaj dalej »