tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pięcioletnia Natalia trafiła do szpitala z gorączką. Ordynator skazany za jej śmierć

zobacz więcej wideo »
Pięcioletnia Natalia trafiła do szpitala 
z gorączką. Ordynator skazany za jej śmierć
  • Pomyłka w rybnickim szpitalu? "Gdyby diagnoza była prawidłowa, Natalka by żyła"Pomyłka w rybnickim szpitalu? "Gdyby diagnoza była prawidłowa, Natalka by żyła"
  • Sprawa śmierci 5-letniej Natalii w prokuraturze. Szpital: nic nie wiemySprawa śmierci 5-letniej Natalii w prokuraturze. Szpital: nic nie wiemy
  • Doktor dała lek i wysłała do domu. 4-latek nie żyjeDoktor dała lek i wysłała do domu. 4-latek nie żyje
  • Urodziła martwe dziecko, skarży lekarza i położnąUrodziła martwe dziecko, skarży lekarza i położną
  • Prokuratura bada sprawę śmierci noworodkaProkuratura bada sprawę śmierci noworodka
  • Poród zakończony tragedia. Sprawę bada prokuraturaPoród zakończony tragedia. Sprawę bada prokuratura
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 Katowice Rodzice Natalii o ostatnich chwilach życia córki

Natalii podłączono złą kroplówkę. Ordynator pediatrii nie zmienił płynu, mimo że dostał niepokojące wyniki badań krwi, zdjęcia klatki piersiowej i jamy brzusznej małej pacjentki. Został skazany za nieumyślne doprowadzenie do jej śmierci.

Wyrok zapadł we wtorek w Sądzie Rejonowym w Rybniku. Grzegorz G. został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz karę grzywny.

- Pełniąc funkcję ordynatora oddziału pediatrycznego wojewódzkiego szpitala w Rybniku, będąc zobowiązanym do opieki nad chorym dzieckiem nieumyślnie naraził małoletnią Natalię na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - mówi Agata Dybek-Zdyń, rzeczniczka sądu okręgowego w Gliwicach.

Sąd wyszczególnił, że G. nie zlecił wykonania badania gazometrycznego krwi, prowadzenia bilansu płynów oraz monitorowania parametrów życiowych (ciśnienia, akcji serca, akcji oddechowej, saturacji).

Winą ówczesnego ordynatora wedle sądu było również kontynuowanie błędnej płynoterapii. Nie zmienił kroplówki, mimo otrzymał niepokojące wyniki badań krwi Natalii (wskazywały na obniżenie sodu w surowicy) oraz RTG klatki piersiowej i USG jamy brzusznej.

W efekcie Natalia została zatruta wodą, dostała zbyt dużą ilość płynu o obniżonej zawartości sodu, co doprowadziło do obrzęku mózgu, zatrzymania oddychania i krążenia.

Proces skończył się na jednej rozprawie, ponieważ lekarz przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze.

Doba w szpitalu i śmierć

Do tragedii doszło w grudniu 2014 roku. Jak opowiedzieli nam wtedy rodzicie Natalii, w sobotę wieczorem dziewczynka miała wysoką gorączkę.

W niedzielę poszli z nią do lekarza pierwszego kontaktu, który przepisał jej antybiotyk i odesłał do domu. - Lekarz stwierdził zapalenie gardła i przepisał antybiotyk, mimo że mówiliśmy mu o bólu brzuszka i głowy. Nie wiem, czy to zbagatelizował, czy czegoś nie wyczuł, ale odesłał nas do domu - powiedział ojciec.

Stan dziecka dalej się tylko pogarszał. W poniedziałek zaczęła wymiotować. Przychodnia skierowała ją do szpitala, gdzie Natalia trafiła tego samego dnia o godz. 18. - Z tego, co mówili rodzice, wynikało, że dziecko ma ostrą infekcję gardła, dlatego zostało przyjęte na oddział i poddane standardowym procedurom – mówił nam Michał Sieroń z rybnickiego szpitala.

Rodzice: - Wzięli Natalkę na badanie USG, na którym wyszło, że ma ona po prostu płyn w płucach i obustronne zapalenie płuc. Lekarz powiedział, że to jest stan ciężki, ale stabilny, że podadzą jej antybiotyk, które zaczną działać w ciągu 48 godzin.

We wtorek rybnicki szpital zdecydował o transporcie dziecka na OIOM do szpitala w Jastrzębiu-Zdroju. O 12 miał wezwać karetkę, która przyjechała dopiero po czterech godzinach. Natalia była już reanimowana.

Zmarła w szpitalu w Rybniku po dobie pobytu. Rodzice natychmiast zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa błędu w sztuce lekarskiej.

Zabrakło wnikliwości i diagnostyki

Badania patomorfologiczne wykazały, że Natalia miała obustronne zapalenie płuc, a także obrzęk mózgu i zapalenie mięśnia sercowego. Była skrajnie odwodniona, prawdopodobnie wskutek temperatury, która sięgała przed śmiercią nawet 41,7 stopni Celsjusza.

Akt oskarżenia przeciwko trojgu lekarzom z wojewódzkiego specjalistycznego szpitala w Rybniku gotowy był w kwietniu tego roku. Zarzut nieumyślnego narażenia 5-letniej Natalii na bezpośrednie zagrożenie utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu usłyszeli ordynator oddziału pediatrycznego oraz dwie podległe mu lekarki, które miały opiekować się dziewczynką.

Oskarżeni z początku nie przyznawali się do winy.

Jak podaje serwis naszemiasto.pl, lekarki też zostały już skazane. Również poddały się dobrowolnie karze i dostały sześć miesięcy pozbaweinia wolności w zawieszeniu.

Rodzice mieli zarzuty także wobec lekarza pierwszego kontaktu, tego który odesłał ich córkę do domu trzy dni przed jej śmiercią. Jemu też przyjrzeli się śledczy. - Jedyny błąd, jaki mu zarzucili, to wdrożenie antybiotykoterapii. Ale, ich zdaniem, nie miało to wpływu na pogorszenie stanu zdrowia dziecka. Stwierdził zapalenie gardła i na tym etapie, według biegłych, nie było wskazań do dalszej diagnostyki czy hospitalizacji - wyjaśniał Ireneusz Kunert, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach (to specjalna jednostka, zajmująca się błędami w sztuce lekarskiej). - Dziecko trafiło do szpitala w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i nie wiadomo, czy miało szanse przeżycia. Ale lekarze mieli święty obowiązek podjęcia wszelkich działań diagnostycznych i terapeutycznych, by odwrócić ten stan albo przynajmniej zahamować. Nie zrobili tego. Zabrakło wnikliwości i pogłębionej diagnostyki, a co za tym idzie wdrożenia odpowiedniej terapii - dodał.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
garou

Jak te szpitale raka zwalczają skoro dziecku z wymiotami i bólem brzucha nie moga pomóc, że dziecko umiera....?????

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      bazar

      Nie dano kasy to i nie było leczenia. Do choroby było podejście standartowe jak przy grypie. Tabletki i jeżeli organizm sam zwalczy chorobę to dobrze jeżeli nie to drugie dobrze

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje

          INFORMACJE BIZNESOWE »

          Zarabiają miliony, zbierają kupony na zakupy. Tak oszczędzają gwiazdy NBA

          Zarabiają miliony, zbierają kupony na zakupy. Tak oszczędzają gwiazdy NBA

          Wielu z nich twardo stąpa po ziemi i jeśli tylko mogą to oszczędzają. Zbierają kupony promocyjne na tańsze zakupy w supermarketach, jeżdżą starymi, tanimi autami czy nawet komunikacją publiczną. W tym gronie są najwybitniejsi zawodnicy jak LeBron James, Kawhi Leonard czy Carmelo Anthony. Program "24 Godziny" w TVN24 BiS. zobacz więcej »

          INFORMACJE SPORTOWE »

          Taplają się w błocie, robią ogniska, śpią w namiotach. Leśne przedszkole

          ForestKids to miejsce, w którym dzieci spędzają w lesie aż 80 procent czasu. Bawią się, ucząc. Zobacz TOTERAZ.

          Manewry afgańskiej armii w okolicach Kabulu (Fot. JAWAD JALALI/PAP/EPA) czytaj dalej »