tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Grafficiarze z gigantycznym odszkodowaniem za zniszczenie ich dzieł

Grafficiarze z gigantycznym odszkodowaniem za zniszczenie ich dzieł
Foto: CC-BY-SA-3.0/Ezmosis/Wikipedia | Video: Reuters Achive Kontrowersje w Nowym Jorku wywoływały w 2013 roku też graffit Banksy'ego

21 artystów, których graffiti w Nowym Jorku zostały w 2013 r. zamalowane, a później zniszczone przez właściciela budynku, otrzyma w sumie 6,7 miliona dolarów odszkodowania wraz z odsetkami - poinformowała we wtorek agencja AFP.

Nazywana 5Pointz dawna fabryka wodomierzy w Long Island City w nowojorskiej dzielnicy Queens, gdzie znajdowały się rysunki, była za zgodą właściciela posesji Geralda Wolkoffa używana przez grafficiarzy od ponad 20 lat.

"Największa kolekcja sztuki malowanej sprayem w USA"

W listopadzie 2013 r. Wolkoff zdecydował o zamalowaniu na biało wszystkich znajdujących się na ścianach graffiti, nie uprzedziwszy ich autorów.

Wolkoff wraz z grupą deweloperów zburzyli fabrykę i wybudowali tam dwa wieżowce z luksusowymi apartamentami. W holach obu budynków umieszczono nieautentyczne graffiti 5Pointz, które mają przypominać o historii miejsca. W toku procesu w tej sprawie przedstawiciel Wolkoffa David Ebert argumentował, że artyści od początku wiedzieli, iż budynek będzie zburzony.

Jak oceniono na portalu brytyjskiego dziennika "The Guardian", od lat 90. 5Pointz było międzynarodową mekką grafficiarzy. Według nowojorskiego sądu, który podjął w poniedziałek decyzję o należnym artystom odszkodowaniu, "miejsce stanowiło wówczas największą kolekcję sztuki malowanej sprayem w Stanach Zjednoczonych".

We wcześniejszym postępowaniu oceniono, że ponad połowa spośród 49 rysunków, których dotyczył proces, powinna być traktowana jako "uznane" dzieła sztuki.

Aż ponad 1,3 mln dolarów z całej sumy odszkodowań przyznano Jonathanowi Cohenowi - grafficiarzowi znanemu na świecie pod pseudonimem "Meres One".

W reakcji na decyzję sądu adwokat artystów Eric Baum ocenił, że jest ona "jasnym wskazaniem, że sztuka malowana sprayem należy do tej samej kategorii co inne cenione gałęzie sztuki i również należy jej się ochrona prawna".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
ypsi
ypsi

Co za czasy, co za debilne państwo! Nie dość, że ci zniszczą prywatną własność, to jeszcze wandalom musisz później zapłacić miliony odszkodowania...

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Vojt2ukr

      Proponuję czytać ze zrozumieniem, nic nie zostało zniszczone. Właściciel dał pozwolenie na malowanie po swoim budynku. Nie nazywaj tych ludzi wandalami, bo mogli to tam malować legalnie.

      Facet w nocy bez wiedzy autorów zamalował wszystkie prace i o to była spinka. Fakt faktem ciekawa sprawa że dostali za to odszkodowania. Graffiti rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje

          Sprawdź, czy zagraża Ci smog

          TVN Meteo

          Polscy studenci znów najlepsi na świecie

          Studenci z Politechniki Łódzkiej po raz trzeci zajęli pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie w Holandii. Życzymy kolejnych sukcesów na tak dużą skalę!

          INFORMACJE SPORTOWE »

          Metalowe rzeźby napędzane wiatrem. Zjawiskowy widok

          Magia zaczyna w momencie, gdy zaczyna wiać. Zobacz TOTERAZ.

          Sprzątanie śmieci wyrzuconych na promenadę podczas przypływu w Bombaju, Indie. (Fot. Divyakant Solanki/PAP/EPA) czytaj dalej »