tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Strzelał, bo włamywacz uciekał. "Użycie broni było niedopuszczalne"

zobacz więcej wideo »
Strzelał, bo włamywacz uciekał. "Użycie broni było niedopuszczalne"
  • Sąd utrzymał wyrok roku więzienia w zawieszeniu dla ochroniarzaSąd utrzymał wyrok roku więzienia w zawieszeniu dla ochroniarza
  • Ochroniarz skazany za postrzelenie włamywacza. Sąd uzasadnił wyrokOchroniarz skazany za postrzelenie włamywacza. Sąd uzasadnił...
  • Ochroniarz skazany za postrzelenie włamywacza Ochroniarz skazany za postrzelenie włamywacza
  • Ochroniarz strzelił do włamywacza. Trafił w plecyOchroniarz strzelił do włamywacza. Trafił w plecy
  • W jakich okolicznościach ochroniarz może użyć broniW jakich okolicznościach ochroniarz może użyć broni
Foto: tvn24 | Strzelał, bo włamywacz uciekał. Ochroniarz skazany

Krzysztof Ł. strzelał, by zatrzymać włamywacza. Złodziej po postrzeleniu jest sparaliżowany. Ochroniarz chciał uniewinnienia, ale w poniedziałek sąd odwoławczy uznał, że jest winny. Wyrok roku więzienia w zawieszeniu i czteroletniego zakazu pracy w ochronie jest już prawomocny. Teraz włamywacz będzie domagał się od ochroniarza odszkodowania i renty.

Do zdarzenia doszło w grudniu 2015 roku. 29-letni wtedy Mariusz W. włamał się do domu jednorodzinnego w Malborku. Nie wiedział, że dom jest objęty monitoringiem. Kiedy na miejsce przyjechali ochroniarze, zaczął uciekać.

Krzysztof Ł., szef firmy ochroniarskiej, podczas pościgu oddał dwa strzały ostrzegawcze. Kiedy włamywacz nie reagował, ochroniarz wycelował w nogi. Pocisk odbił się rykoszetem od podłoża i trafił Mariusza W. w plecy. W wyniku postrzelenia mężczyzna spędzi resztę życia na wózku.

Wyrok

27 października 2017 roku Sąd Rejonowy w Tczewie skazał Krzysztofa Ł. na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, tytułem próby. Dodatkowo Ł. ma czteroletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, związanej z ochroną osób i mienia oraz związanej z posiadaniem broni.

Sąd orzekł także, że oskarżony ma zapłacić pokrzywdzonemu włamywaczowi 10 tysięcy złotych.

Od wyroku odwołał się adwokat ochroniarza. - Docelowo domagamy się uniewinnienia - mówił kilka tygodni temu w rozmowie z tvn24.pl Sławomir Jakusik, obrońca Krzysztofa Ł.

W poniedziałek wyrok podczas rozprawy apelacyjnej ogłosił Sąd Okręgowy w Gdańsku. Orzeczenie sądu pierwszej instancji zostało utrzymane w mocy. To oznacza, że wyrok jest już prawomocny.

- Użycie broni było niedopuszczalne. Użycie broni w polskim prawie jest szczegółowo unormowane. Pracownicy ochrony muszą znać przepisy i muszą je stosować. Podejmując decyzję o użyciu broni palnej, należy postępować ze szczególną rozwagą i używać jej tylko, jeżeli użycie innego środka jest niewystarczające. Z pewnością sytuacja pościgu za złodziejem, który nie ma broni, nie wykonuje zamachu na życie ani zdrowie człowieka, nie należy do przypadków, kiedy można użyć broni palnej - mówiła w uzasadnieniu Edyta Frycz, sędzia Sądu Okręgowego.

- Sąd okręgowy rozumie, że można mówić o nieszczęśliwym zbiegu okoliczności. Oskarżony, celując w nogi, trafił pokrzywdzonego w klatkę piersiową, co spowodowało jego ciężkie kalectwo. Oskarżony nie chciał, żeby tak się stało. Strzelał w nogi, żeby zatrzymać złodzieja. Jednak, jako osoba zawodowo posługująca się bronią, zdawał sobie sprawę ze skutków jej użycia. Strzelając do człowieka, który biegł po nierównym terenie, wiedział, że cała sytuacja może zakończyć się gorzej, niż przypuszczał - dodał sąd.

Sąd podkreślił, że kara nie jest "rażąco surowa". - Sąd rejonowy uwzględnił szereg okoliczności łagodzących. Oskarżony prowadził do tej pory nienaganny tryb życia, jest osoba niekaraną, wykonuje pracę. Sytuacja, w której doszło do użycia broni, była dynamiczna i stresująca - tłumaczyła sędzia.

Krzyczał: "Stój, bo strzelam"

Był 22 grudnia 2015 roku. Tego dnia Krzysztof Ł., jako szef firmy ochroniarskiej, wiózł ze swoim pracownikiem i kolegą Zenonem Z. pieniądze do banku. Byli w drodze, gdy dostali sygnał o włamaniu do jednego z domów jednorodzinnych na malborskim osiedlu Wielbark. Pojechali tam.

Krzysztof Ł. nie chciał przed procesem rozmawiać o tym, co się tam wydarzyło. Wersję wydarzeń przedstawioną przez ochroniarzy znamy z akt sprawy.

W jednym z okien domu zobaczyli wybitą szybę. Na dworze było jeszcze jasno - powiedzą tego samego dnia na policji. Krzysztof Ł. wspominał, że to on pierwszy zauważył postać mężczyzny (domniemanego włamywacza), był za balkonowymi drzwiami, wewnątrz domu. Wtedy ochroniarz krzyknął do Zenona Z., że widzi sprawcę.

- Postanowiłem, w celu wywarcia psychologicznej przewagi na sprawcy lub sprawcach, powiedzieć głośno do Zenona, że wyjmuję broń i zabezpieczam tyły, a on ma zabezpieczać przód. Po tych słowach wyciągnąłem broń, ale nie przeładowywałem jej - wyjaśniał Krzysztof Ł.

Chwilę później drugi z ochroniarzy - Zenon Z. - zauważył tego samego mężczyznę już na zewnątrz budynku - chował się, zaczął uciekać, przeskoczył przez płot.

Ochroniarz ruszył za nim.

- Cały czas krzyczałem, żeby się zatrzymał. On nie reagował. Biegnąc za tym mężczyzną, usłyszałem, jak mój kolega krzyknął "stój", a następnie oddał dwa strzały w powietrze - zeznał Zenon Z. Krzysztof Ł. dołączył do pościgu.

- Widziałem, że on się odwraca, miał coś pod odzieżą, nie wiedziałem, co to jest. To mogło być jakieś niebezpieczne narzędzie - mówił śledczym. Ł. miał też trzy razy krzyknąć do uciekającego: stój, bo strzelam. Oddał dwa strzały w powietrze. Za trzecim razem celował w nogi.

- On nie zareagował i tak jakby odwrócił się w moją stronę. Nie wiedziałem, co zamierza zrobić. Wycelowałem w jego nogi i oddałem strzał. Po tym strzale przewrócił się na ziemię – opisywał śledczym przebieg wydarzeń Krzysztof Ł.

Ochroniarze skuli włamywacza. Czekali na policję. Jak wynika z ich wyjaśnień, mężczyzna poskarżył się na ból pleców i problem z poruszaniem nogami. - Poprosił, żebym go posadził. Nie widziałem, żeby był gdziekolwiek ranny, nie zauważyłem, by leciała mu krew - mówił podczas śledztwa Zenon Z. Na miejsce przyjechali policjanci, karetka. Lekarz stwierdził: schwytany ma ranę na plecach, prawdopodobnie od pocisku.

Później, podczas śledztwa, nie stwierdzono, jakoby włamywacz mógł mieć przy sobie broń - ani na miejscu włamania, ani przy Mariuszu W. jej nie znaleziono. Mariusz W. także nie powiedział, że miał przy sobie jakieś niebezpieczne narzędzie.

Milion złotych zadośćuczynienia

Ranę postrzałową u Mariusza W. zdiagnozowano jeszcze w dniu włamania w szpitalu w Malborku. Wtedy też przeszukano włamywacza. W lewej skarpetce miał skradziony łańcuszek z blaszką z grawerem "WH". Na drugiej stronie był napis "od przyjaciół 23.10.2007".

Najpierw twierdził, że nie zdążył nic zabrać z domu, do którego się włamał. Kilka miesięcy później, przed sądem, przyznał się już do kradzieży.

Trzy dni przed włamaniem w Malborku Mariusz W. okradł dom w Kwidzynie. – Te sprawy połączono. Włamań dokonał w krótkim odstępie i uznano to za ciąg przestępstw. W pierwszej instancji wymierzono mu karę dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Jednak, na skutek naszej apelacji, sąd okręgowy zmienił wyrok i obniżył karę o połowę – mówi Ryszard Bafia, adwokat Mariusza W.

Reprezentuje on Mariusza W. także w sprawie cywilnej. - Żądam miliona złotych zadośćuczynienia i renty z tytułu utraty zdolności do wykonywania pracy zarobkowej - mówimecenas.

Więcej na ten temat: TUTAJ.

Oglądaj
Adwokat włamywacza żąda miliona zadośćuczynienia
Adwokat włamywacza żąda miliona zadośćuczynienia

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (5)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Andrzej0wui
Andrzej0wui

Prawo trzeba zmienić.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      6
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        2
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      earlgreyfjou
      earlgreyfjou

      Prawo to akurat jest w tym wypadku dobre. Od kiedy to strzelanie do bezbronnych, uciekających ludzi, jest godne pochwały?

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            4
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          ewa_17_2006
          ewa_17_2006

          "Żądam miliona złotych zadośćuczynienia i renty z tytułu utraty zdolności do wykonywania pracy zarobkowej" Chyba nie ma wątpliwości, że to zdarzenie można uznać za wypadek przy pracy (zarobkowej), takiej, której utracił zdolność wykonywania

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              7
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              RogerSway

              no i jak u nas ma być normalnie? ochroniarz zamiast medalu dostaje wyrok... :/

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  14
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    2
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  racjonalista w

                  Nie sądziłem, że ktokolwiem będzie miał problemy ze zrozumieniem tej informacji. A tak bez ironii, Polska byłaby nienormalnym krajem, gdyby bezkarnie można było strzelać w plecy, nawet jeżeli to miały być plecy uciekającego złodzieja.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      1
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        3
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      Zasady forum
                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                      Pozostałe informacje

                      MUNDIAL 2018
                      Faza grupowa
                      Faza grupowa
                      Faza grupowa

                      Osiem uniewinnień w procesie "mafii paliwowej"

                      Przed krakowskim Sądem Okręgowym zapadł w środę wyrok w głośnym procesie w sprawie"mafii paliwowej". Sąd nie dopatrzył się w materiale dowodowym procederu wyłudzania podatku VAT i prania brudnych pieniędzy i uniewinnił głównych oskarżonych, tak zwanych baronów paliwowych Jana B. i Zdzisława M. zobacz więcej »

                      Jest uchodźcą, żyje w Polsce i ma wiadomość dla wszystkich Polaków

                      Z okazji Światowego Dnia Uchodźcy porozmawialiśmy z Ferasem, który mieszka w Polsce od 6 lat. Ma dom i pracę. Ze swojej ojczyzny, Syrii uciekł przed wojną. Zobacz TOTERAZ

                      Sprawdź, czy zagraża Ci smog

                      TVN Meteo

                      Do świetnej zabawy wiele nie trzeba. Liczy się tylko pomysł

                      Dzieci w obozie dla uchodźców w Bangladeszu mogą liczyć na doskonałą rozrywkę. Zobacz TOTERAZ.

                      INFORMACJE SPORTOWE »

                      Dziewczynka siedząca przed zamkniętym sklepem w Sanliurfie, Turcja (Erdem Sahin/PAP/EPA) czytaj dalej »