tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Turcja chce rozmawiać z Grecją o napięciu na Morzu Egejskim

Turcja chce rozmawiać z Grecją 
o napięciu na Morzu Egejskim
Foto: Shutterstock W ostatnich dnaich Erdogan w Ankarze ostrzegł Grecję i Cypr

Premier Turcji Binali Yildirim oświadczył w środę, że zwrócił się do szefa greckiego rządu Aleksisa Ciprasa o nawiązanie dialogu. Ma on pomóc zredukować napięcie między krajami dotyczące podziału Morza Egejskiego i eksploatacji podmorskich złóż na wodach cypryjskich.

Chodzi m.in. o incydent, do którego doszło w poniedziałek w pobliżu skalistej wysepki Imia (po turecku Kardak) w południowo-wschodniej części Morza Egejskiego. Okręt patrolowy tureckiej straży przybrzeżnej staranował tam łódź greckiej straży przybrzeżnej, uszkadzając rufę jednostki.

"Otwarta będzie linia komunikacji"

- Powiedziałem Ciprasowi, że rozmawiając, na drodze dialogu, można rozwiązać wszystkie problemy - oświadczył Yildirim, mówiąc o rozmowie telefonicznej, którą szefowie rządów przeprowadzili we wtorek wieczorem. - Uzgodniliśmy, że zawsze otwarta będzie linia komunikacji - dodał.

Na środowej konferencji prasowej Yildirim poinformował ponadto, że Cipras zaproponował, by "szefowie sztabów generalnych obu państw porozmawiali w czasie spotkania NATO w Brukseli". - My to zaakceptowaliśmy - stwierdził Yildirim. - Szefowie sztabów generalnych spotkają się w maju podczas szczytu NATO - dodał.

Agencja EFE informuje, że we wtorek Grecja wysłała w okolicę Imii cztery okręty wojenne, a Turcja - siedem. Tureckie jednostki uniemożliwiły dostęp greckim rybakom do wód, które Turcja uważa za swoje. Oba państwa roszczą sobie prawa do niezamieszkanych wysp archipelagu Dodekanez, leżących w odległości trzech kilometrów od najbliższej wyspy Grecji i siedmiu kilometrów od tureckiego wybrzeża. W styczniu 1996 roku w tej części Morza Egejskiego doszło do poważnego kryzysu, który omal nie doprowadził do konfliktu zbrojnego.

Erdogan grozi interwencją

W rozmowie z Ciprasem Yildirim poruszył również kwestię poszukiwania podmorskich złóż gazu ziemnego w wodach cypryjskich. Tureckie okręty wojenne uniemożliwiają statkom - wynajętym przez włoski koncern ENI we współpracy z rządem nieuznawanego przez Ankarę Cypru - poszukiwanie złóż na południe od Larnaki. Miasto to leży na wschodnim wybrzeżu Cypru, ok. 10 km od granicy z zamieszkaną przez cypryjskich Turków Republiką Turecką Cypru Północnego.

Turcja sprzeciwia się - jak mówił we wtorek tamtejszy prezydent Recep Tayyip Erdogan - "jednostronnym poszukiwaniom" złóż przez Cypr, ponieważ pomijają one prawa Turków cypryjskich do naturalnych zasobów tej podzielonej od 1974 roku wyspy. Rząd Cypru podkreśla z kolei, że jego suwerennym prawem jest poszukiwanie gazu, a wszelkie dochody z wydobycia zostaną równo podzielone po zjednoczeniu wyspy.

Yildirim oświadczył, że ostrzegł Ciprasa, iż kontynuacja takich działań, zanim nie zostanie wypracowane definitywne rozwiązanie w sprawie Cypru, "może doprowadzić do niepożądanych wydarzeń". We wtorek Erdogan zasugerował możliwość tureckiej interwencji na Morzu Egejskim.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Potrącenie pieszego na przejściu. Policja: kierowca miał zielone światło

Potrącenie pieszego na przejściu. Policja: kierowca miał zielone światło

Mężczyzna został potrącony na przejściu dla pieszych na Białołęce. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że wszedł na nie przy czerwonym świetle. czytaj dalej »

Sprawdź, czy zagraża Ci smog

TVN Meteo
Partnerem serwisu jest PhilipsPhilips - partner serwisu

INFORMACJE SPORTOWE »

Pokaz koni na targach jeździeckich SICAB w Sewilli. (Raul Caro/PAP/EPA) czytaj dalej »