Magazyn TVN24

Tomasz Leżoń

Wszyscy jemy plastik

Zobacz

Timothy Snyder

ZobaczFaszyzm powraca. Wszystko przez Internet

Małgorzata Goślińska

ZobaczFotograf z drugiego piętra

Maciej Kucharczyk

ZobaczTwarzą w twarz z wrogiem. Trump spełnia marzenia Kima

Podziel się

Takiego wydarzenia jeszcze nie było. Prezydent USA i dyktator Korei Północnej mają uścisnąć sobie dłonie i zasiąść do rozmów. Spotkanie w Singapurze, o ile żaden z przywódców go nie odwoła, na pewno zapisze się w historii. Choć nie będzie takim przełomem, jakiego można by się spodziewać - twierdzą eksperci.

- To będzie takie spotkanie "zapoznawcze" i to może być bardzo dobra rzecz - zapowiedział Donald Trump. Prezydent USA zadeklarował również, że nie musi to być jedyny kontakt, że być może zapoczątkuje całą serię.

- Na razie podchodziłbym do tego ostrożnie, bo obie strony będą w stanie spotkanie odwołać w ostatniej chwili. Jednak jeśli do niego dojdzie, to rzeczywiście będzie wielkim wydarzeniem - mówi o potencjalnym szczycie dr Marceli Burdelski z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jeszcze nigdy w historii urzędujący przywódcy USA i Korei Północnej nie spotkali się osobiście. Dotychczas raczej obrażali się nawzajem. - Obie strony są nieprzewidywalne, ale obie potrzebują sukcesu międzynarodowego, choć Kim bardziej - dodaje dr Tomasz Płudowski, amerykanista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Tu mają się spotkać Kim i Trump
Tu mają się spotkać Kim i Trump / Wideo: ENEX

Jak równy z równym

Prezydenta i dyktatora, podczas ich spotkania zaplanowanego na 12 czerwca, ma otaczać bajkowa sceneria wyspy Sentosa w małym, ale bardzo bogatym azjatyckim państewku Singapur. Rządzący nim twardą ręką technokraci stworzyli tam turystyczny raj z luksusowymi hotelami, marinami dla jachtów, polem golfowym, plażami i wielkim parkiem rozrywki. Podobnym do tego, który bardzo pomógł Kim Dzong Unowi zostać przywódcą.

W jaki sposób? W 2001 roku jego najstarszy brat, Kim Dzong Nam, został aresztowany na lotnisku w Tokio, kiedy posługując się fałszywymi dokumentami, chciał odwiedzić Japonię i zobaczyć Disneyland. Za taki cios w powagę dyktatury Kim Dzong Nam został na zawsze wygnany z kraju. Ostatecznie uznano go za niegodnego miana następcy swojego ojca - Kim Dzong Ila. Otworzyło to drogę do władzy Kim Dzong Unowi.





Obecny dyktator kontrolę nad Koreą Północną obejmował stopniowo i brutalnie (w 2017 roku zamordowano Kim Dzong Nama, który na wygnaniu przysparzał problemów). Jednak pomimo młodego wieku skutecznie ujął państwo w ryzy. Nadchodzące wydarzenie będzie szczytem jego dotychczasowych osiągnięć. Przywódca izolowanej, pogardzanej i skrajnie biednej dyktatury spotka się jak równy z urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych - najsilniejszego państwa na świecie.

- Dla niego ogromnym sukcesem jest już samo to, że do spotkania dochodzi. To go legitymizuje w oczach świata jako równorzędnego Ameryce przywódcę mocarstwa nuklearnego, który w dodatku negocjuje bez obecności przedstawicieli Korei Południowej - mówi dr Płudowski.

Sobowtóry obu przywódców już są na ulicach Singapuru / Źródło: PAP/EPA / Wallace Woon

Dogodne państwo-miasto

Obaj przywódcy mają sobie uścisnąć rękę w hotelu Capella, który - jak na warunki ciasno zabudowanego Singapuru - jest położony w ustronnym miejscu, na odizolowanej od reszty państwa-miasta Sentosie. Z lądu prowadzi na nią tylko jeden most. Idealne miejsce do spotkania w kontrolowanych warunkach, co ma niebagatelne znacznie dla obu stron bardzo dbających o bezpieczeństwo swoich przywódców.

Na lotnisku wojskowym w Singapurze pojawiły się już ciężkie amerykańskie samoloty transportowe C-17 Globemaster. Tradycyjnie takie maszyny służą do transportowania sprzętu ochrony prezydenta USA. Z jednego wyjechała między innymi duża cysterna wojskowa. Z drugiego wyciągnięto śmigłowiec w barwach jednostki zajmującej się przewożeniem prezydenckiej świty.

Hotel Capella w Singapurze. Miejsce spotkania Kim-Trump / Źródło: PAP/EPA / Wallace Woon

Sam Singapur wybrano głównie ze względu na postawę tamtejszych władz i jego położenie geograficzne. Po pierwsze Korea Północna posiada samoloty zdolne tam dolecieć bezpośrednio z Pjongjangu. Dystans 4,7 tysiąca kilometrów mogą pokonać starsze rządowe Ił-62 lub nowsze Tu-204. Po drugie Singapur zajmuje bardzo neutralne stanowisko w polityce międzynarodowej. Z jednej strony ma bazę floty USA, ale z drugiej utrzymuje dobre relacje z Koreą Północną. Jest więc akceptowalnym dla obu stron neutralnym gruntem.

O stopniu zaangażowania władz Singapuru świadczy fakt, że jego minister spraw zagranicznych Vivian Balakrishnan poleciał w tym tygodniu do Pjongjangu ustalać szczegóły szczytu. Bo pojawiły się już pierwsze problemy. Korea Północna nie chce zapłacić za luksusowy hotel dla przywódcy i jego świty. - Oni mają taką tradycję, że nie płacą za swoje delegacje zagraniczne - mówi dr Burdelski.

Przedsiębiorczy Singapurczycy nie marnują okazji do zarobku. W sklepikach z pamiątkami pojawiły się już koszulki i inne drobiazgi związane ze spotkaniem przywódców. Lokalna sieć fast foodów wypuściła "specjalny" hamburger, będący połączeniem smaków amerykańskich i koreańskich. Został też stworzony w podobnym duchu drink (cola zero, tequila, piwo Asahi i soju) dekorowany figurkami Kima oraz Trumpa. Ponadto w mieście pojawiły się sobowtóry obu liderów.
Drink o nazwie "bromance", czyli bardzo bliska męska przyjaźń / Źródło: PAP/EPA / How Hwee Young

W całym Singapurze wprowadzane są nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. W mieście bardziej niż zazwyczaj są widoczne służby, zwłaszcza członkowie specjalnego oddziału policyjnego składającego się głównie z Gurkhów. To otoczony sławą nieustraszonych wojowników górski lud z Nepalu, który zasłynął podczas wojen światowych, walcząc w szeregach wojska Wielkiej Brytanii. Ich symbolem jest charakterystyczny duży zakrzywiony nóż - kukri.

Władze już zapowiedziały, że częściowo zostanie zamknięta przestrzeń powietrzna nad miastem i osoby przylatujące na główne lotnisko Changi będą musiały się liczyć z opóźnieniami. Samoloty będą latały innymi trasami, omijając Sentosę oraz wojskowe lotnisko Paya Lebar, z którego zazwyczaj korzystają najwyżsi rangą oficjele przylatujący do miasta.

Amerykańskie samoloty transportowe C-17 na lotnisku w Singapurze. Takie maszyny zazwyczaj przewożą sprzęt ochrony prezydenta / Źródło: PAP/EPA / Wallace Woon

Trudne tematy do poruszenia

Dotychczas Waszyngton mówił o jednodniowym spotkaniu. Jednak w amerykańskich mediach pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że administracja Trumpa na wszelki wypadek szykuje się na wydłużenie szczytu o kolejny dzień. Tematów do rozmów wystarczy.

- Przede wszystkim tak zwana denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego. Po drugie: ograniczenie lub zniesienie sankcji na Koreę Północną. Po trzecie: postulaty Korei Południowej i Japonii o rozwiązanie sytuacji ich obywateli uprowadzonych przez północnokoreańskie służby. Po czwarte: zawieszenie wspólnych ćwiczeń wojsk amerykańskich i południowokoreańskich - wylicza dr Burdelski.

Denuklearyzacja jest ogólnikowym słowem wytrychem, używanym przez Kim Dzong Una od czasu jego spotkania z prezydentem Korei Południowej Mun Dze Inem w kwietniu tego roku. Podchwycili je też Amerykanie. Problem w tym, że obie strony rozumieją je inaczej. Korea Północna unika konkretów, a Waszyngton mówi o usunięciu ryzyka ataku jądrowego na Stany Zjednoczone.

- Głównym celem USA jest likwidacja koreańskiego programu nuklearnego i samej broni jądrowej oraz ostateczne zakończenie wojny koreańskiej - mówi dr Płudowski.

Ze swojej strony Pjongjang liczy głównie na dogadanie się z Amerykanami w sprawie osłabienia sankcji za wcześniejsze próby z bronią jądrową i rakietami. Sytuacja gospodarcza Korei Północnej od końca zimnej wojny jest zła, ale w ostatnim czasie wyjątkowo zła za sprawą nowych restrykcji po szóstej eksplozji bomby jądrowej w 2017 roku. Zmiana tego stanu rzeczy jest priorytetem Kima. W kwietniu, po ogłoszeniu osiągnięcia statusu mocarstwa jądrowego, zadeklarował skupienie się na odnowie gospodarczej kraju. Bez ograniczenia sankcji nic z tego nie będzie.

Dodatkowo Pjongjang chciałby mniejszej aktywności sił zbrojnych Amerykanów u swoich granic, co postrzega jednoznacznie jako zagrożenie.

Oczekiwania związane ze spotkaniem mają także najbliżsi sojusznicy USA w regionie, czyli Korea Południowa i Japonia. Przedstawiciele obu państw nie będą brali udziału w rozmowach, ale ich ewentualne efekty mogą mieć dla nich znaczenie. W Tokio mówi się zwłaszcza o uregulowaniu kwestii wielu japońskich obywateli porwanych w XX wieku przez północnokoreańskie służby i żyjących wbrew własnej woli w Korei Północnej. Seul liczy natomiast na uspokojenie sytuacji i unormowanie relacji na Półwyspie Koreańskim.

Oba państwa mają nadzieję, że Trump nie porozumie się z Kimem ponad ich głowami, ignorując ich interesy. W tym tygodniu z niezapowiadaną wcześniej i krótką wizytą do Waszyngtonu udał się premier Japonii Shinzo Abe. - Chcę być pewny, że jesteśmy na takiej samej pozycji z prezydentem Trumpem w kontekście szczytu w Singapurze i będziemy mogli posunąć naprzód kwestie broni jądrowej, rakiet oraz przede wszystkim kwestie porwań - stwierdził otwarcie.

Wysadzenie poligonu atomowego Korei Północnej
Wysadzenie poligonu atomowego Korei Północnej / Wideo: Reuters

Czego można się spodziewać

- Jednak tak naprawdę z tego szczytu nie wyniknie nic konkretnego. Może będą jakieś oświadczenia, ale potem obie strony nie będą miały problemu, aby się z nich wycofać - uważa dr Burdelski. Jego zdaniem jedyna faktyczna decyzja, jaka może zapaść w Singapurze, to jakieś ograniczenie ćwiczeń wojsk Korei Południowej i USA. Jako gest dobrej woli ze strony tych państw. Z drugiej strony Kim może w tym samym duchu deklarować, że nie będzie więcej prób jądrowych i rakietowych, których - jak zaznacza ekspert - i tak nie musi na razie przeprowadzać, bo robił to intensywnie w poprzednich latach.

- To przede wszystkim będzie wydarzenie medialne - uważa ekspert. W jego opinii spotkanie z Trumpem jest potrzebne Kimowi głównie do uwiarygodnienia się jako przywódcy, z którym można i trzeba rozmawiać. - Chce przestać być symbolicznym przedstawicielem "zła" i ocieplić swój wizerunek - mówi dr Burdelski.

- Z drugiej strony Trump również traktuje Koreę Północną instrumentalnie. To spotkanie może być dla niego przede wszystkim wielkim sukcesem wizerunkowym na arenie krajowej - dodaje ekspert.

Trump w swoich najnowszych wypowiedziach sugeruje, że może uda się uzgodnić podpisanie traktatu pokojowego, który formalnie zakończyłby wojnę obu Korei, od 1953 roku jedynie zamrożonej rozejmem. Ewentualne porozumienie Kima i Trumpa w tej sprawie byłoby kluczowe.

Jednak sami Amerykanie też studzą oczekiwania związane ze spotkaniem. Trump stwierdził w minionym tygodniu, podczas konferencji prasowej w Białym Domu, że rozmowy w Singapurze będą "początkiem procesu". - Nie będziemy zwiększać presji, sytuacja się nie zmieni. Mam nadzieję, że w pewnym momencie jakaś umowa zostanie wypracowana dla dobra milionów ludzi - mówił prezydent. W ostatnich komentarzach przed weekendem Trump wyraził przekonanie, że szczyt w Singapurze skończy się "wielkim sukcesem albo umiarkowanym sukcesem", choć zastrzegł, że w razie czego nie będzie miał problemu z zerwaniem rozmów.

- Obie strony wyraźnie nie mają do siebie zaufania i teatralizują sam proces oraz blefują, na przemian podwyższając i obniżając oczekiwania - mówi dr Płudowski.

Spotkanie Kim - Trump »

OglądajSpotkanie Kim - Trump
Kim Dzong Un w Singapurze. Fragmenty relacji północnokoreańskiej telewizji / Wideo: Reuters
  • Kim Dzong Un w Singapurze. Fragmenty relacji północnokoreańskiej telewizjiKim Dzong Un w Singapurze. Fragmenty relacji...
  • Kim Dzong Un w Singapurze. 13-minutowy fragment relacji północnokoreańskiej telewizjiKim Dzong Un w Singapurze. 13-minutowy fragment relacji...
  • Kim Dzong Un w Singapurze. Fragment relacji północnokoreańskiej telewizji (część 2.)Kim Dzong Un w Singapurze. Fragment relacji...
  • Trump do reporterów: zróbcie dobre zdjęcia, żebyśmy wyglądali szczupłoTrump do reporterów: zróbcie dobre zdjęcia, żebyśmy wyglądali...
  • Donald Trump w wywiadzie o szczycie z Kim Dzong UnemDonald Trump w wywiadzie o szczycie z Kim Dzong Unem
  • Fragment filmu, jaki Trump pokazał KimowiFragment filmu, jaki Trump pokazał Kimowi
  • Premier Singapuru po rozmowie z Kimem: Jest młodym, ale pewnym siebie przywódcąPremier Singapuru po rozmowie z Kimem: Jest młodym, ale pewnym...
  • Ekspertka o walce Kima i Trumpa na gestyEkspertka o walce Kima i Trumpa na gesty
  • Trump: chciałbym zabrać żołnierzy z Korei PołudniowejTrump: chciałbym zabrać żołnierzy z Korei Południowej
  • Trump: w odpowiednim momencie zaproszę KimaTrump: w odpowiednim momencie zaproszę Kima
  • BBC pyta o krwawe rządy Kima. Trump odpowiadaBBC pyta o krwawe rządy Kima. Trump odpowiada
  • Trump: przeciwnicy mogą stać się przyjaciółmiTrump: przeciwnicy mogą stać się przyjaciółmi
  • Zdezynfekowany długopis Kima. Tak ochroniarz przygotował biurko do podpisania deklaracjiZdezynfekowany długopis Kima. Tak ochroniarz przygotował...
  • Trump o Kimie: bardzo kocha swój krajTrump o Kimie: bardzo kocha swój kraj
  • Trump i Kim podpisują i wymieniają się dokumentamiTrump i Kim podpisują i wymieniają się dokumentami
  • Oświadczenia Kima i Trumpa podczas podpisywaniaOświadczenia Kima i Trumpa podczas podpisywania
  • Kim Dzong Un i Donald Trump oficjalnie złożyli podpisyKim Dzong Un i Donald Trump oficjalnie złożyli podpisy
  • Lunch podczas spotkania Kim-TrumpLunch podczas spotkania Kim-Trump
  • Trump i Kim po lunchu roboczymTrump i Kim po lunchu roboczym
  • Kim i Trump po spotkaniuKim i Trump po spotkaniu

Wszystko może się zdarzyć

Choć do planowanego spotkania zostało tylko kilka dni, to - tak jak zaznacza dr Burdelski - nie można być całkowicie pewnym, że się odbędzie. Reżim Korei Północnej i podejmowane przez niego decyzje dyplomatyczne potrafią zaskakiwać. Pomimo generalnego kursu na odprężenie w relacjach z USA, Pjongjang nie stroni od inwektyw pod adresem Amerykanów.

W maju nazwano wiceprezydenta Mike Pence'a "głupim" i "ignorantem" po tym, jak w wywiadzie stwierdził, że Korea Północna powinna całkowicie pozbyć się swojego arsenału jądrowego. W efekcie Trump teatralnie odwołał szczyt, aby po ugodowych komunikatach z Pjongjangu cofnąć swoją decyzję.

W samej administracji prezydenta USA są wyraźnie spory co do tego, jak należy postępować z Koreą Północną. Ostry podział biegnie pomiędzy szefem Departamentu Stanu Mikiem Pompeo a doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa Johnem Boltonem. Ten pierwszy już dwa razy odwiedzał Koreę Północną i jest uznawany za głównego organizatora spotkania.

Bolton jest natomiast jastrzębiem, który od wielu lat opowiada się za ostrym postępowaniem z reżimem w Pjongjangu. Według amerykańskich mediów został jednak odsunięty przez prezydenta od negocjacji w sprawie szczytu i chwilowo zmarginalizowany, choć ma jechać do Singapuru i nadal cieszy się uznaniem w Białym Domu.

Te spory tylko utrudniają przygotowania do negocjacji, które na pewno nie będą należały do łatwych. Co więcej, będą miały znaczenie nie tylko dla Korei Północnej i USA, ale całego świata. - Znaczne ustępstwa Ameryki mogą zachęcać inne kraje do nielegalnej rozbudowy własnych programów nuklearnych i prób stawiania wspólnoty międzynarodowej przed faktem dokonanym - konkluduje dr Płudowski.

Wszak Kim zdołał przekonać Trumpa do spotkania dopiero, kiedy pokazał broń zdolną zaatakować USA.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Zwiń

Jacek Stawiski

ZobaczJedyny taki mecz w historii. Pod lupą służb specjalnych

Tomasz-Marcin Wrona

ZobaczMorderstwa, gwałty, przemoc. Ciemna strona sławy

Magdalena Rigamonti, Maksymilian Rigamonti

Zobacz "Bałem się być tam sam, bałem się zapachu śmierci". Opowieść z miejsc, których nie ma

Poprzedni weekend
2 tygodnie temu
3 tygodnie temu
6 tygodni temu
7 tygodni temu
Zobacz wszystkie