Magazyn TVN24

Małgorzata Goślińska

"Wyklinam was!". Przepędzili proboszcza, rzucił na nich klątwę

Zobacz

Komandor rezerwy Maksymilian Dura

ZobaczMają bronić nas, nie potrafią obronić się same

Dawid Warszawski

ZobaczPolska ma być jak Turcja, chciał Kaczyński. A tam dyktatura i kryzys

Rafał Kazimierczak

ZobaczPołamane żebra, przebite płuca. Młot trafił ją jak armatnia kula

Justyna Kobus

ZobaczDla kariery gotowa jest zabić. I nawet nie mrugnie okiem

Mariusz Nowik

ZobaczRewolwer pod bluzką, kule pod spódnicą. Rewolucjonistka w "tragicznym trójkącie" z Marszałkiem

Podziel się

"Tragiczny trójkąt" – tak Józef Piłsudski nazywał skomplikowaną sytuację miłosną, w jakiej się znalazł, uwikłany w romans z młodą, odważną socjalistką. W domu czekała na niego żona Maria, on jednak uciekał w ramiona Aleksandry. I to ta druga wygrała rewolucję rozpętaną w jego sercu.

To była zwykła, leniwa sobota w podwileńskiej miejscowości. 26 września 1908 roku późnym wieczorem na małą stację kolejową w Bezdanach powoli wtaczał się pociąg. Na peronie stało kilka osób. Maszynista dostrzegł śpiącego na ławce pijaka, który najpewniej zabalował dzień wcześniej z kolegami, nieco dalej jakiś młodzieniec zabawiał rozmową młodą damę.

W pewnym momencie zorientował się, że wokół pociągu panuje jakieś zamieszanie. Do jednego z wagonów podbiegł mężczyzna z kijem i wymierzył silne uderzenie w okno. Najpierw jedno, potem drugie. Za nim zmierzało dwóch innych z karabinami. Maszynista zrozumiał, że to może być napad. Pijak śpiący na ławce poderwał się i zaczął biec w stronę lokomotywy. Podobnie młodzieniec – porzucił swoją damę i nadbiegał susami. Z przodu rozległy się strzały, pociski uderzyły o kadłub lokomotywy.

Maszynista kątem oka dostrzegł człowieka stojącego przed pociągiem na torach i strzelającego raz za razem w jego stronę. Nie wiedział, że podkłady zostały zaminowane, ale szczęśliwie dla niego ładunek przysypany nierozważnie mokrą ziemią nie chciał eksplodować. Zamachowiec zaczął strzelać do lokomotywy, próbując zmusić maszynistę do zatrzymania się.


Pociąg przewoził pocztę i pieniądze z ziem polskich, z Królestwa Kongresowego do Sankt Petersburga. Jak każdy tego typu transport miał wojskową eskortę. Żołnierze spali w wagonie, tuż za oknem, które okładał kijem jeden z napastników. Zerwali się i otworzyli ogień. Wtedy mężczyzna przez wybitą szybę wepchnął małe zawiniątko. Udało mu się dosłownie w ostatniej chwili, bo zawiniątko eksplodowało. Wybuch wyrwał okno i przewrócił biegnących za wagonem mężczyzn.

Gdyby maszynista zwolnił hamulec i zaczął rozpędzać lokomotywę, mógłby uciec z tej zasadzki. Tego jednak było już za wiele na jego nerwy. Zatrzymał pociąg. Wtedy do wagonu wdarli się trzej mężczyźni - Józef Piłsudski, Aleksander Prystor i Tomasz Arciszewski. Piłsudski krzyknął do ukrytych za pancernymi drzwiami przedziału żołnierzy, że za chwilę wysadzi je bombą. Zaczął odliczać do dziesięciu, a wtedy Rosjanie otworzyli drzwi i poddali się. Bojowcy wskoczyli do środka. Pospiesznie próbowali zapalić lampę. Sytuacja zrobiła się nerwowa.

Piłsudski w ciemnościach o mało nie zastrzelił jednego ze swoich towarzyszy - Aleksandra Lutze-Birka. Z kolei Tomasz Arciszewski tak mocno uderzył się w głowę, że na chwilę stracił przytomność. Pozostali jego towarzysze za wszelką cenę próbowali dostać się do skrytek z pieniędzmi.

Józef Piłsudski w aktach carskiej Ochrany, sfotografowany w 1900 roku / Źródło: domena publiczna Wikipedia

Historyk i przedwojenny oficer Władysław Pobóg-Malinowski tak przedstawiał tę scenę: "Założono pod zamek pocisk dynamitowy, czterokluskowy, obliczony na skrzynkę, o której mówiły wywiady. Huk – dym. Pocisk okazał się za silny: rozsadził zupełnie nie tylko zamek, lecz i drzwiczki. Okazało się przy tym, że wewnątrz szafki ukryte są skrzynki drewniane, zaopatrzone równie w mocne zamki. Lutze-Birk podniecony i poirytowany niespodziewanymi przeszkodami pędzi z brankardu do wodociągu, by przydźwigać stamtąd siekierę i łom. Rozbija skrzynki, ale wewnątrz były mniejsze skrzynki".

List gończy za młodym Józefem Piłsudskim wystawiony przez carskie służby / Źródło: domena publiczna Wikipedia
Bojowcy, widząc, że kończy im się czas, zrezygnowali z dokładnego przeszukania wagonu, zgarnęli nieco ponad 200 tysięcy rubli i czym prędzej uciekli. Była to i tak niebagatelna kwota, skoro w tym czasie za 10 gramów złota płacono 15 rubli.

"Dynamit znakomicie nadawał się do gorsetu"

Napad pod Bezdanami, choć się powiódł, nie należał do udanych. Szczęśliwie nikt z biorących w nim udział bojowników Polskiej Partii Socjalistycznej nie zginął, ale trzeba podkreślić, że w wagonie, który tak nieudolnie próbowali obrabować, znajdowała się o wiele większa kwota – zamknięta w innych nietkniętych skrytkach. Akcja ta nazywana jest "akcją czterech premierów", ponieważ brali w niej udział późniejsi szefowie polskiego rządu – Józef Piłsudski, Aleksander Prystor, Tomasz Arciszewski i Walery Sławek.

Zdobywaniem informacji, które posłużyły do opracowania planu ataku, zajmowała się Aleksandra Szczerbińska, którą z żonatym wówczas Piłsudskim łączyło rozkwitające od roku gorące uczucie.

Niespełna 26-letnia działaczka Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej była zaprawiona w konspiracyjnych bojach. Koordynowała zaopatrzenie oddziałów bojówek w broń według zaleceń Piłsudskiego, który wszelkimi sposobami starał się przekształcić działaczy partyjnych w żołnierzy.

Aleksandra Szczerbińska. Wielka miłość Józefa Piłsudskiego
Aleksandra Szczerbińska. Wielka miłość Józefa Piłsudskiego

"Broń palną i amunicję zakupywano w Belgii, noże w Finlandii, bomby fabrykowano w Polsce" – notowała we wspomnieniach. "W tym to czasie powierzono mi organizację centralnych składów broni w Warszawie, dokąd przywożono z zagranicy karabiny (tych było bardzo mało), noże, rewolwery i amunicję. Tysiące sztuk broni przeszło przez moje ręce w ciągu jednego roku. Byłam odpowiedzialna nie tylko za przechowywanie, utrzymywanie w porządku i wydawanie broni, ale również za jej transport do różnych oddziałów Bojówki w terenie" – wyjaśniała.

Aleksandra wraz Janiną Prystorową, żoną Aleksandra, zadbały o przygotowanie wywiadowcze napadu na pociąg w Bezdanach. Całymi dniami z wileńskiego mieszkania z widokiem na dworzec obserwowały ruch pociągów, notowały godziny i rodzaje przyjeżdżających składów, próbowały też zorientować się w liczebności eskorty wojskowej. Dzięki temu bojowcy wiedzieli, jak zaplanować skok i czego powinni szukać w wagonach.

Organizując napad na pociąg pod Bezdanami, Piłsudski mógł być również spokojny o zaopatrzenie w broń. Aleksandra miała spore doświadczenie także w przenoszeniu ładunków wybuchowych, pistoletów, a nawet karabinów. Sama się tym zajmowała.

Fotografia Aleksandry Szczerbińskiej z akt policyjnych / Źródło: wł. Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego, depozyt w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku

"Kobieta w długiej sukni mogła swobodnie nieść dwa lub trzy mauzery [karabiny typu Mauser – przyp. red.], przywiązane do ciała, wzdłuż nóg. Rewolwery i amunicję zaszywano w szerokie pasy, które kładło się na siebie pod ubranie. Dynamit znakomicie nadawał się do gorsetu" – wyjaśniała, dodając, że taki szmugiel dynamitu wiązał się z dużym ryzykiem. Potarcie materiału wybuchowego szpilką czy fiszbinem gorsetu mogło bowiem spowodować wybuch.

Zawsze też istniało zagrożenie wpadką, choć żołnierze rosyjscy raczej nie rewidowali kobiet. Mimo to Szczerbińskiej przydarzyły się co najmniej dwie sytuacje, kiedy tylko szczęśliwe zrządzenie losu sprawiło, że nie została złapana. Za pierwszym razem, gdy przenosiła schowane pod bluzką rewolwery, a jej przyjaciółka – obwieszona ukrytym pod suknią dynamitem – potknęła się i z impetem usiadła na chodniku. Ładunek był tak ciężki, że nie mogła się podnieść.

"Szamotałyśmy się tak dłuższą chwilę beznadziejnie, gdy ku naszemu przerażeniu mijający nas oficer rosyjski zaofiarował nam z wielką galanterią swoją pomoc" – wspominała. Rosjanin pomógł damie w opresji, podniósł ją, taktownie nie okazując zdziwienia jej wagą, potem zasalutował i odmaszerował. Za drugim razem przenosiła amunicję z koleżanką Hanką Paschalską. Aleksandra obwiązała się pasem z zaszytymi nabojami, Hanka wsypała je do szerokich reform zawiązywanych taśmą pod kolanami. Ten pomysł omal nie doprowadził do katastrofy.

"Dochodziłyśmy już prawie do dworca, gdy Hanka zatrzymała się nagle z pobladłą twarzą i szepnęła:

– Taśma od majtek pękła!

Jeden nabój już leżał koło jej stóp. Za chwilę wypadł drugi i potoczył się do nóg żołnierza, szczęśliwie stojącego do nas tyłem. Po chwili istny deszcz naboi lunął spod spódnicy do rynsztoku, wywołując zrozumiałe zdziwienie przechodniów" – wspominała Aleksandra. Obie rzuciły się do ucieczki, każda w inną stronę. Na szczęście udało im się uniknąć zatrzymania i aresztowania.

Aleksandra Piłsudska strzela z pistoletu do tarczy. Fotografia z marca 1928 roku / Źródło: NAC Sygnatura: 1-W-2351

"Nieokreślony magnetyzm, którym promieniował przez całe życie"

Miłości do ojczyzny i rewolucyjnej odwagi uczyła się w domu rodzinnym. Przyszła na świat w Suwałkach, 12 grudnia 1882 roku, i od najmłodszych lat – jak wspominała – babcia Karolina opowiadała jej o patriotyzmie. "Kto się urodził Polakiem, ten musi być patriotą" – to zdanie mała Ola słyszała od niej przy każdej okazji. Zapamiętała także, że babcia nosiła na palcu pierścień z datą 1863 odnoszącą się do wybuchu powstania styczniowego.

Na studiach handlowych w Warszawie, w pierwszych latach XX wieku, Aleksandra zetknęła się z socjalistami. Ideami walki o prawa robotników nasiąknęła tak bardzo, że zatrudniła się jako urzędniczka w fabryce na Woli. Zaczęła chodzić na spotkania dyskusyjne PPS-owców, a wkrótce już sama organizowała zebrania w wynajmowanym z koleżanką małym pokoju w studenckim internacie. Tak poznała młodych działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej i dzięki temu została przyjęta w ich szeregi. Wkrótce też związała się z Organizacją Bojową PPS, nazywaną Bojówką.

Aleksandra Szczerbińska w młodości / Źródło: wł. Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego, depozyt w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku
Piłsudskiego poznała w maju 1906 roku w Warszawie. Owiany już rewolucyjną legendą działacz przyjechał do Warszawy, by szukać chętnych do jego krakowskiej szkoły bojowej.

"Żywo stoi mi w pamięci ten obraz, gdy w wiosenne popołudnie staliśmy wśród kilku karabinów, między koszami z browningami, mauzerami i amunicją, a ja myślałam, że oto widzę człowieka, którego Syberia złamać nie zdołała" – wspominała po latach ich pierwsze spotkanie.

"W następnym momencie odczułam na sobie wpływ jego osobowości, jakąś siłę niezwykłą, nieokreślony magnetyzm, którym promieniował przez całe życie, naginając do siebie ludzi nawet wbrew ich woli. Nie wiem, dlaczego zdawało mi się, że zobaczę człowieka wysokiego i mocno zbudowanego, gdy tymczasem stał przede mną mężczyzna średniego wzrostu, o szerokich barach, cienki w pasie. Miał dużo wdzięku i elegancji w ruchach, co zresztą zachował do końca życia. Tak lekko chodził, że zdawało się, iż nie idzie, lecz płynie; jak później przekonałam się, był doskonałym piechurem, cięższe nawet marsze znosił lepiej od ludzi silniejszych od siebie. Głowę miał małą, uszy kształtne, lekko spiczaste, nadsłuchujące, oczy osadzone głęboko, myślące, lecz przenikliwe, szaroniebieskie. Ruchliwa twarz odbijała prawie każdą jego myśl" – opisywała swojego przyszłego męża.

Józef Piłsudski - "człowiek chory na Polskę"
Józef Piłsudski - "człowiek chory na Polskę" / Wideo: tvn24

Ich pierwszą rozmowę trudno jednak nazwać romantyczną. Trwała mniej więcej godzinę i polegała głównie na liczeniu sztuk broni.

"Gdy wracam myślami do tego pierwszego spotkania, widzę, że wówczas i długi jeszcze czas potem, patrzyłam na mego przyszłego męża, jak na przywódcę organizacji, a nie jak na człowieka, któremu może być dostępne tak ludzkie uczucie jak miłość. Ani przez głowę wtedy mi nie przeszło, żebym go mogła kiedyś pokochać i on mnie" – przyznawała.

Za drugim razem poszło już nieco lepiej. Aleksandra i Józef jechali razem pociągiem w partyjnych sprawach – z Krakowa do Zakopanego. Był lipiec 1906 roku.

"Wydał mi się o wiele młodszy niż początkowo przypuszczałam" – wspominała tę podróż. Urodzony w grudniu 1867 roku Józef nie skończył jeszcze 39 lat, a jednak Aleksandra doszła do przekonania, że "mógł mieć lat czterdzieści i tylko broda, wąsy i krzaczaste brwi nad głęboko osadzonymi oczyma nadawały mu wyglądu człowieka o wiele starszego. Gdy śmiał się, co zdarzało się często, słychać było śmiech człowieka młodego" – dodawała. "Twarz jego promieniała zachwytem", kiedy opowiadał jej o syberyjskich górach, wspominając czas zesłania sprzed 20 lat. Imponował Aleksandrze oczytaniem, elokwencją i uwagą, jaką ją obdarowywał nawet w trakcie niezobowiązującej pogawędki.

"Dusza ludzka była dla niego harfą, której strun dotykał ręką pewną, wiedząc, jak zdobyć życzliwość i przyjaźń" – przyznawała.

Józef Piłsudski w otoczeniu rodziny i przyjaciół, między innymi późniejszej żony Aleksandry Szczerbińskiej (Piłsudskiej), która stoi za Naczelnikiem. Fotografia z kwietnia 1919 roku / Źródło: NAC Sygnatura: 1-A-87-1

"Nieznośny, obrzydliwy i często bardzo biedny Ziuk"

Wyznanie miłości przyszło w dość niecodziennych warunkach. Latem 1907 roku grupa bojowa PPS szykowała napad na bank w Kijowie. W przygotowaniach brała udział Aleksandra, zajmując się między innymi dostarczaniem broni i amunicji. Przyjechał też Józef. Oboje spędzali długie godziny na spacerach i rozmowach, zapominając w swoim towarzystwie nie tylko o planowanej akcji, ale i o całym świecie.

Aleksandra Piłsudska. Fotografia z 1930 roku / Źródło: Biblioteka Narodowa / POLONA (Domena publiczna)
W końcu Piłsudski zebrał się na odwagę. "Powiedział mi, że mnie kocha. Pamiętam, jak to wyznanie mnie zdziwiło. Do tej chwili uważałam go jedynie za idealnego towarzysza, a tu nagle zjawiło się coś nieoczekiwanego" – wspominała ten dzień Aleksandra. "Dopiero po latach przekonałam się, że przyjaźń jest najlepszym fundamentem miłości" – dodawała.

Sytuacja, w jakiej znaleźli się oboje, była o tyle niezręczna, że on miał żonę, Marię. Oprócz Marii była też Wanda, jej córka z pierwszego małżeństwa, którą Józef uwielbiał. Maria, podobnie jak Aleksandra, działała w PPS, ale zajmowała się raczej pracą organizacyjną niż wywiadowczą. Dwa lata starsza od Piłsudskiego, urodzona w 1865 roku w Wilnie, staranne wykształcenie odebrała na uniwersytecie dla kobiet w Sankt Petersburgu. Piłsudski specjalnie dla niej zmienił wyznanie z katolickiego na ewangelickie, aby tylko móc wziąć kościelny ślub z Marią, która formalnie wciąż miała męża. Kiedy jej pierwsze małżeństwo się rozpadło, poświęciła energię na działalność w PPS-ie. Przyjaciele z partii nazywali ją Piękną Damą, a jej uroda urzekła nie tylko młodego Piłsudskiego, lecz także jego największego przeciwnika politycznego. Roman Dmowski, twórca Narodowej Demokracji również zabiegał o względy Marii, jednak ona wybrała Józefa.

Maria z Koplewskich Piłsudska i Józef Piłsudski (w środku). Fotografia z 1904 roku / Źródło: NAC Sygnatura: 22-10-1

Część historyków podkreśla, że ten zawód miłosny szefa endecji mógł leżeć u podstaw jego tak chętnie demonstrowanej niechęci wobec Piłsudskiego.

Maria była na tyle dumną kobietą, że starała się nie zauważać młodej kochanki męża. Choć z pewnością od działaczy PPS wiedziała o wszystkich szczegółach płomiennego romansu. Musiała zdawać sobie sprawę, jak kochliwy jest jej mąż i jak łatwo ulega czarowi kobiet. Mogła mieć nadzieję, że i to zauroczenie niebawem minie.

Maria Piłsudska / Źródło: Wikipedia (DP)
On sam sytuację, w jakiej się znalazł, nazywał "tragicznym trójkątem". Brakowało mu odwagi, by zakończyć małżeństwo z Marią, nie czuł się też na siłach, by w pełni wejść w nowy związek. Tkwił w tym miłosnym rozkroku i pogrążał się coraz bardziej. Sytuację pogorszyła dodatkowo śmierć 19-letniej Wandy w 1908 roku, która zmarła na zakażenie wywołane ostrym zapaleniem woreczka żółciowego. Józef mocno przeżył tę stratę. Coraz mniej łączyło go z Marią, coraz więcej z Aleksandrą. Maria nie chciała jednak wyrazić zgody na rozwód.

Aleksandra tymczasem również czyniła wszystko, by zbliżyć się do Józefa. Kiedy w 1914 roku wybuchła wojna i Piłsudski ruszył na czele Legionów Polskich na front, ona dołączyła do oddziałów, zostając komendantką kurierek Pierwszej Brygady. Jej zaangażowanie ujmowało Piłsudskiego, a rozstanie potęgowało uczucie między nimi. "Twój nieznośny, obrzydliwy, szczerze Ciebie kochający i często bardzo biedny Ziuk" – pisał do niej w liście w grudniu 1914 roku, w nadziei, że uda im się być razem w kolejne Boże Narodzenie. "Całuję ciebie Oluś tysiące razy, przeklinam też tysiące razy, że nie mogę być w czasie świąt z tobą. (…) Buzi, jeszcze raz buzi, Olutko droga".

Aleksandra święta spędziła jednak w więzieniu, aresztowana za działalność konspiracyjną. Została osadzona najpierw na warszawskim Pawiaku, potem wywieziona do obozu dla internowanych w podkaliskim Szczypiornie, a następnie do Lubania na Śląsku.

"W życiu nie miałam tak złej nocy, jak ta, w Szczypiornie" – opisywała pierwszą dobę spędzoną w obozie, gdzie więźniów trzymano w ziemiankach. Wspominała, że były tam "masy szczurów". "Jeszcze teraz otrząsam się ze wstrętem na wspomnienie tych włochatych, oślizgłych i ruchliwych zwierząt, co noc bez przerwy urządzających sobie na nas harce" – zanotowała.

"Jeżeli będzie to syn, ma mieć imiona Józef Mieczysław"

Przez cały pobyt w więzieniu Aleksandra nie miała informacji od Józefa. "Pocieszałam się, że jeżeliby zginął lub dostał się do niewoli, dowiedziałabym się o tym z gazet. Na żaden list nie dostałam odpowiedzi. Później okazało się, że ani jeden do niego nie dotarł" – wspominała. Wspólne święta Bożego Narodzenia spędzili dopiero w 1916 roku, po zwolnieniu jej z więzienia. Z kolei kiedy to Józef został aresztowany przez Niemców w lipcu 1917 roku, ona była już w ciąży.

Józef Piłsudski w otoczeniu rodziny. Widoczne od lewej: córka Jadwiga, żona Aleksandra, córka Wanda. Fotografia z początku lat 30. / Źródło: NAC Sygnatura: 1-A-35
"Jeżeli będzie to syn, to według umowy ma mieć imiona Józef Mieczysław, jeżeli córka, to rozstrzygaj sama, ja bym głosował za imieniem Wanda" – napisał do niej w liście wysłanym z celi twierdzy w Magdeburgu. Wspominał potem, że w nocy z 7 na 8 lutego 1918 roku miał niezwykły sen – zobaczył w nim Aleksandrę i usłyszał płacz niemowlęcia. Po przebudzeniu zapisał tę datę i jak potem ze zdumieniem stwierdził, Wanda urodziła się właśnie 7 lutego.

"Wszystkie kapitały, jakie do mnie w chwili śmierci będą należały (…) zapisuję na wyłączną własność córce mojej, najdroższej Wandzi, urodzonej z Aleksandry Szczerbińskiej" – zaznaczył Piłsudski w swoim testamencie sporządzonym w marcu 1919 roku, polecając jednocześnie, że jego "najgorętszem pragnieniem" jest, żeby Wanda "miała prawo nosić należne jej nazwisko Piłsudskich".

Wobec tak wielu dowodów na rozkwitający romans z Aleksandrą nie można było mieć wątpliwości, z kim Józef planował związać się na stałe. A jednak Maria wciąż nie chciała wyrazić zgody na rozwód. Zdania nie zmieniła nawet po narodzinach jego drugiej córki – Jadwigi, która przyszła na świat 20 lutego 1920 roku.

Aleksandra Piłsudska wraz z córkami Wandą i Jadwigą. Fotografia z września 1932 roku / Źródło: NAC Sygnatura: 1-U-5581-53

Do końca życia Maria pozostała żoną Piłsudskiego – dumną, wierną i wyniosłą. Zmarła po ciężkiej i długiej chorobie 17 sierpnia 1921 roku. Ślub panny Szczerbińskiej i wdowca Piłsudskiego odbył się dwa miesiące po jej śmierci, 21 października – bez kościelnych tradycyjnych zapowiedzi, po cichu, w Belwederze, w obecności zaledwie kilku świadków. W ten sposób spełniły się marzenia Aleksandry, choć musiała na to czekać niemal 15 lat.

Na pewno przez myśl jej nawet nie przeszło, że już trzy lata później znajdzie się w sytuacji swojej rywalki Marii, kiedy Józef w 1924 roku pozna w sanatorium w Druskiennikach doktor Eugenię Lewicką, lekarkę, "blondynkę o ładnych, błękitnych oczach" – jak opisywał ją Antoni Jaroszewicz, współwłaściciel sanatorium oraz wspólny znajomy Lewickiej i Piłsudskiego.

Związek Józefa i Eugenii skończył się wielką tragedią, o czym pisaliśmy w Magazynie TVN24. Aleksandra w spisanych po latach wspomnieniach nie poświęciła temu romansowi nawet słowa.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Zwiń
Poprzedni weekend
2 tygodnie temu
4 tygodnie temu
5 tygodni temu
6 tygodni temu
Zobacz wszystkie