Magazyn TVN24

Arleta Zalewska

Śmieją się z Pana. „Znaczy, że się boją"

Zobacz

Ludwik Dorn

Zobacz PiS zaczyna wojnę, która przyćmi wszystko. To będzie huragan

Podziel się

Nowoczesna i Platforma Obywatelska popełniły właśnie polityczne samobójstwo. To partie bez przywództwa, których widoki na przetrwanie są marne. Jednak to, że partie opozycji są zagrożone rozpadem lub gniciem to jeszcze pół biedy. Dla polskiej wspólnoty politycznej istotniejsze jest to, że rozpoczyna się potężny konflikt wokół aborcji, który swoją intensywnością przyćmi wszystkie dotychczasowe. To będzie huragan. Dla Magazynu TVN24 pisze Ludwik Dorn.

 

10 i 11 stycznia mieliśmy do czynienia z trzęsieniem ziemi w polskiej polityce. Popękały gmachy partii opozycyjnych. Wydaje się jednak, że to dopiero początek, że będzie dochodzić do pęknięć głębszych, a ponadto pęknięcia w politycznej fasadzie przeniosą się na społeczne podstawy polityki i powrócą do niej  z wielokrotnie wzmożoną siłą.

Piszę oczywiście o głosowaniu nad dwoma obywatelskimi projektami dotyczącymi aborcji: projektem środowisk feministyczno-lewicowych komitetu Ratujmy Kobiety, który wprowadza „aborcję na życzenie” oraz  komitetu obrońców życia (w polskich warunkach przede wszystkim zaangażowanych katolików) uchylającym możliwość przeprowadzenia aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia dziecka poczętego. 10 i 11 stycznia kompromis w sprawie aborcji zawarty w ustawie z 1993 roku, który został społecznie i politycznie zaakceptowany i przez ćwierć wieku zapewniał spokój, stracił swoją polityczną podstawę, a głęboki podział związany z nim powróci z równą albo i większą siłą niż w latach 1988-1992.

Kolejna odsłona sporu o aborcję
Kolejna odsłona sporu o aborcję / Wideo: tvn24

Zanim uzasadnię taką prognozę, warto opisać obecny stan sporu wokół kwestii aborcji. Moja opowieść skupi się wyłącznie na polityce, pomijając aksjologiczne i ideowe wymiary tej nigdy niekończącej się kontrowersji. Będzie to zatem opowieść nie o tym, kto ma rację, jakie powinny być relacje między prawem naturalnym a stanowionym, sumieniem a polityką, ale o wstrząsach, pęknięciach, ich klajstrowaniu i klamrowaniu oraz waleniu się fundamentów.

Sejmowy stan rzeczy przedstawiał się 10 stycznia następująco: projekt obrońców życia został przekazany do dalszych prac w komisjach, do czego wystarczyłyby same głosy klubu PiS, ale został on poparty także przez grupy posłów z innych klubów. Za przekazaniem do komisji projektu proaborcyjnego głosowała większość posłów z klubów opozycyjnych oraz 58 posłów PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Projekt został odrzucony w pierwszym czytaniu: do przekazania go do dalszych prac zabrakło 9 głosów, ponieważ nieliczni posłowie opozycyjni zagłosowali przeciw niemu, a większa grupa (39 osób), nie wzięła udziału w głosowaniu, choć wielu z nich było obecnych na sali.

PiS wyciągnął wnioski z czarnych marszy

Zaskakująca postawa prezesa Kaczyńskiego i kilkudziesięciu posłów PiS łatwo się tłumaczy w kategoriach czysto politycznych. Po pierwsze, projekt proaborcyjny był tzw. projektem obywatelskim popartym przez ponad 100 tysięcy podpisów obywateli. W latach rządów koalicji PO-PSL PiS stale zarzucał rządzącym, że w pierwszym czytaniu odrzucają projekty obywatelskie, co jest wyrazem pogardy dla demokratycznego zaangażowania obywateli w politykę. Stąd głosowanie dużej grupy posłów tego klubu za dalszymi pracami z jasnym uzasadnieniem – jesteśmy przeciw temu projektowi, ale mamy szacunek dla obywateli, więc odrzucimy go dopiero w trzecim czytaniu.

Po drugie i ważniejsze, PiS wyciągnął wnioski z wydarzeń z września 2016 roku, gdy głosowano w pierwszym czytaniu także nad dwoma projektami obywatelskimi: obrońców życia, który wprowadzał całkowity zakaz aborcji wraz z karalnością kobiet za jej dokonanie, i proaborcyjny, podobny do głosowanego ostatnio. Projekt zakazujący aborcji wtedy przeszedł przez wstępne sito, a projekt proaborcyjny został odrzucony. Jednakże w 2016 roku projekt proaborcyjny został odrzucony w pierwszym czytaniu dużą większości głosów: 230 do 173.

Odpowiedzialność za to, że Sejm będzie dalej pracował tylko nad projektem całkowitego zakazu aborcji i karalnością kobiet spadła wyłącznie na PiS, co wywołało reakcje w postaci masowego Czarnego Protestu, którego skala poważnie zaniepokoiła PiS, a którego główną siłą nie były środowiska feministyczno-lewicowe, ale dziesiątki tysięcy dalekich od radykalnego feminizmu kobiet i mężczyzn, którzy całkowity zakaz aborcji i karalność kobiet odebrali jako zagrożenie. Jarosław Kaczyński uznał, że politycznie w tym konflikcie PiS znalazł się na przegranej pozycji i zmusił większość klubu do głosowania za odrzuceniem projektu w drugim czytaniu. W rezultacie projekt całkowitego zakazu aborcji trafił do kosza.

Czarny Protest »

OglądajCzarny Protest
Skoordynowana akcja i przejęte dokumenty. "Nie wydaje nam się, że to przypadek" / Wideo: Fakty TVN
  • Skoordynowana akcja i przejęte dokumenty. "Nie wydaje nam się, że to przypadek"Skoordynowana akcja i przejęte dokumenty. "Nie wydaje nam się,...
  • 10.02.2017 | Bez kary dla jednej z nauczycielek za solidaryzowanie się z czarnym protestem10.02.2017 | Bez kary dla jednej z nauczycielek za...
  • Islandzkie echa Czarnego ProtestuIslandzkie echa Czarnego Protestu
  • "Nie składamy parasolek". Protesty kobiet"Nie składamy parasolek". Protesty kobiet
  • Proetst kobiet w Trójmieście. "Wściekłyśmy się"Proetst kobiet w Trójmieście. "Wściekłyśmy się"
  • Kukiz: przecież ja mam trzy córki, nie róbcie ze mnie potworaKukiz: przecież ja mam trzy córki, nie róbcie ze mnie potwora
  • Dlaczego protest był czarny? "Żałoba po dzieciach" vs. "żałoba po demokracji"Dlaczego protest był czarny? "Żałoba po dzieciach" vs. "żałoba...
  • "Minister spraw zagranicznych powinien mieć więcej rozumku od Kubusia Puchatka""Minister spraw zagranicznych powinien mieć więcej rozumku od...
  • Zagraniczne echa Czarnego ProtestuZagraniczne echa Czarnego Protestu
  • PO żąda wyjaśnień po zajściach w PoznaniuPO żąda wyjaśnień po zajściach w Poznaniu
  • Jaka była skala Czarnego Protestu? Jaka była skala Czarnego Protestu?
  • Agata Czarnacka o słowach Witolda Waszczykowskiego Agata Czarnacka o słowach Witolda Waszczykowskiego
  • Zamieszki w Poznaniu po Czarnym ProteścieZamieszki w Poznaniu po Czarnym Proteście
  • Czarna FuriaCzarna Furia
  • Niespokojna noc w Poznaniu. Zatrzymania po Czarnym ProteścieNiespokojna noc w Poznaniu. Zatrzymania po Czarnym Proteście
  • Polki jak islandzkie kobietyPolki jak islandzkie kobiety
  • "Czarny protest""Czarny protest"
  • Ostaszewska: to dowód na to, jak bardzo została przekroczona granicaOstaszewska: to dowód na to, jak bardzo została przekroczona...
  • Tłumy w Warszawie i Berlinie. Wasze relacje z całego świataTłumy w Warszawie i Berlinie. Wasze relacje z całego świata
  • Tłumy na placu Zamkowym. Kulminacja Czarnego PoniedziałkuTłumy na placu Zamkowym. Kulminacja Czarnego Poniedziałku

Odpowiedzialność spadła na opozycję

10 stycznia 2018 roku nadal duża większość głosów klubu PiS padła za wnioskiem o odrzucenie projektu proaborcyjnego w pierwszym czytaniu. W porównaniu z głosowaniem z 2016 roku grupa pisowców, która głosowała taktyczno-politycznie tak jak prezes Kaczyński, zwiększyła się tylko o 15 posłów (z 43 do 58), ale to nieznaczne w skali całego Sejmu przesunięcie, miało dla politycznego efektu głosowania zasadnicze znaczenie. W 2016 różnica między „za” i „przeciw” wnioskowi o odrzucenie projektu proaborcyjnego w pierwszym czytaniu wyniosła 57 głosów i odpowiedzialność spadła na PiS. W 2018 różnica ta wyniosła 8 głosów i polityczna odpowiedzialność spadła na opozycję – PO i Nowoczesną.

Wykorzystała to pani Barbara Nowacka, przedstawicielka komitetu inicjatywy ustawodawczej Ratujmy Kobiety, która błysnęła dużym talentem politycznym. Można nawet zasadnie sformułować hipotezę, że intencją polityczną projektu feministyczno-lewicowego, który i tak w końcu w Sejmie o tym składzie by przepadł, było podważenie pozycji politycznej Platformy Obywatelskiej.

Jeśli zna się polityczne i publicystyczne wypowiedzi środowisk lewicowych, to z ich punktu widzenia PO jest gorsza niż PiS, a polityczny zysk z jej osłabiania jest większy niż z atakowania PiS. Wyborcy tej ostatniej partii są bowiem poza zasięgiem oddziaływania feministycznej radykalnej lewicy, a wyborcy PO i Nowoczesnej – niekoniecznie. Dla Barbary Nowackiej i kręgu politycznego, w którym się obraca, PiS to diabeł szczery i prostoduszny: włochaty, z kopytami, fajtającym ogonem, rogami na głowie i dym bucha mu z pyska.

Ale PO to diabeł perfidny: kopyta wcisnął w lakiery, rogi nakrył melonikiem, ogon schował w spodniach i twierdzi, że ten dym to nie diabelskie opary, ale że po prostu pali cygaro. Rządziliście osiem lat – grzmi obyczajowa lewica – i co? Co z prawami gejów, transseksualistów, nauką religii w szkołach, wychowaniem seksualnym tamże, płaszczeniem się przed „czarnymi”? Nic się nie zmieniło. Pisiaki palą dla kleru świeczkę z entuzjazmem, a wy z pewną nieśmiałością, a od  czasu do czasu nam postawicie ogarek. Myślicie, że to kupimy. Co to, to nie!

„Gdzie byliście, do cholery”

Barbara Nowacka błyskawicznie wyczuła koniunkturę i okazję. „To jest niewiarygodne - zagrzmiała  - To osoby, które przychodzą na czarne marsze, które mówią, że są za wolnością, równością i demokracją, a nie przyszli na głosowanie projektu obywatelskiego, pod którym podpisało się setki, tysiące obywateli (…) Nie ma demokracji bez praw kobiet, ale nie ma też dobrego parlamentaryzmu bez udziału tych posłów (…) Panie posłanki, panowie posłowie, gdzie, do cholery. byliście, gdy nasz projekt przepadał?”.

Nowacka: żołądź to nie jest dąb, jajko to nie jest kura, zygota nie jest dzieckiem
Nowacka: żołądź to nie jest dąb, jajko to nie jest kura, zygota nie jest dzieckiem / Wideo: tvn24

Nastąpiło pozbawione podstaw zdroworozsądkowych i logicznych, ale zręczne retorycznie i oddziałujące politycznie utożsamienie udziału w Czarnym Proteście z poparciem dla samodzielnych decyzji aborcyjnych pozostających pod pieczą rodzicielską piętnastolatek, a demokracji z aborcją na życzenie.

Definicję sytuacji skonstruowaną przez panią Nowacką podchwyciły właściwie wszystkie niepisowskie gazety, rozgłośnie radiowe i telewizje, które uznały, iż „opozycja się skompromitowała” z tego powodu, że nie zagłosowała jednolicie za dalszymi pracami nad projektem proaborcyjnym. Jak ujął to publicysta „Gazety Wyborczej”: „Opozycja ma w końcu sposób na PiS: walkower”.

Rzeczywiście: opozycja się skompromitowała i przetrącono jej kręgosłup, ale to nie z tego powodu, że nie głosowała jednolicie, ale dlatego, że nie potrafiła tego uzasadnić, a przede wszystkim dlatego, że kierownictwa PO i Nowoczesnej pod wpływem presji ze strony radykalnej lewicy i niepisowskich środków masowego przekazu dokonały brutalnych rozliczeń we własnych szeregach.

Doszło do groteskowego i politycznie kompromitującego spektaklu kajania się i posypywania głowy popiołem przez kierownictwa PO i Nowoczesnej. Z PO usunięto trzech posłów, którzy zagłosowali przeciw ustawie proaborcyjnej, i zapowiedziano mniej surowe kary dla tych posłów, którzy byli obecni na sali, ale nie głosowali. Paru posłów Nowoczesnej zawiesiło swoje członkostwo w klubie poselskim, a przewodnicząca partii, pani Katarzyna Lubnauer wypaliła, że najchętniej sama by się zawiesiła, co musiało podbudować morale całej formacji.

Warto zanalizować przyczyny takich zadziwiających zachowań, bo nie są one jednorodne i nie o aborcję, demokrację i szacunek dla obywateli, ale o politykę wewnątrzpartyjną w nich chodzi.

W Nowoczesnej sytuacja jest stosunkowo jasna, ale też chodzi o świecący jaskrawo absurd. Nowe kierownictwo partii i klubu  - panie Lubnauer i Gasiuk–Pihowicz - to sieroty po nieboszczce Unii Wolności, która w swojej pozaparlamentarnej historii ma koalicję z lewicą (koalicyjny komitet Lewica i Demokraci założony w 2006 roku), opowiadające się za liberalizacją ustawy regulującej aborcję, choć nie w tak radykalnej formie, jak proponowała pani Nowacka. Z kolei trójka posłów, którzy się zawiesili, należy do przeciwników nowego duetu kierowniczego. Przesłanie tego samozawieszenia jest jasne: drogie kierownicze koleżanki, jeszcze nie zaczęłyście na dobre kierować, a już utraciłyście kierowniczą zdolność. W tej chwili Nowoczesna jest de facto partią bez kierownictwa i widoki na jej przetrwanie są marne.

Z dystansem do Kościoła

Inaczej rzecz wygląda z PO, która od chwili swego powstania do dnia dzisiejszego przeszła interesującą pod względem polityczno-ideowym ewolucję; powstała  jako partia liberalno-konserwatywna, dla której nauczanie Kościoła Katolickiego było istotnym i akcentowanym punktem odniesienia. To w 2006 roku Jan Rokita wymyślił podział na „Kościół łagiewnicki” (ten od kardynała Dziwisza i dziedzictwa Jana Pawła II), z którym czuje się związana PO, i „Kościół toruński” (ten od ojca Tadeusza Rydzyka), z którym łączność zachowuje PiS. Klub PO karnie pielgrzymował do Łagiewnik na rekolekcje. Istotna zmiana nastąpiła przed wyborami w 2011 roku i miała przyczyny polityczno-wyborcze. Donald Tusk zauważył postępujący kryzys lewicy, a jednocześnie polityczną symbiozę PiS i Radia Maryja i ogłosił (po raz pierwszy w 2010 roku), że „PO nie będzie klękać przed księdzem”, co oznaczało ogłoszenie umiarkowanego, łagodnego antyklerykalizmu, a wiązało się z polityczną dyskusją wokół prawnego uregulowania i finansowania zabiegów zapłodnienia in vitro.

Troje posłów PO wyrzuconych z partii
Troje posłów PO wyrzuconych z partii / Wideo: tvn24

Skończyły się pielgrzymki do Łagiewnik i nie jest wykluczone, że zmiana linii przyniosła pewien widoczny efekt: o ile w wyborach 2007 roku komitet Lewica i Demokraci, którego główną siłą było SLD, uzyskał ponad 13 procent głosów, to w 2011 SLD zdobyło nieco ponad 8 procent. Linia umiarkowanie antyklerykalna została wyraźnie zaostrzona w okresie premierostwa Ewy Kopacz, która zaczęła się posługiwać pojęciem „świeckiego państwa” zamiast konstytucyjnego pojęcia państwa bezstronnego w sprawach religijnych i światopoglądowych. Niby to czysta różnica językowa, ale w języku polityki „świeckość” odwołuje się ideowo do powstałej we Francji „laickości”, co praktycznie oznacza nieżyczliwy dystans władz publicznych wobec Kościoła, podczas gdy neutralność światopoglądowa, tak jak praktycznie jest rozumiana w Polsce, oznacza życzliwy rozdział.

Nie wydawaj niewykonalnych poleceń

PO podnosiła zatem kwestie likwidacji Funduszu Kościelnego, finansowania in vitro, zapowiadała, że „coś zrobi” w kwestii związków partnerskich (nic nie zrobiła), ale jednego nie ruszała – kompromisu w sprawie aborcji z 1993 roku. Oprócz zdroworozsądkowego przekonania, że po co ruszać to, co dobrze funkcjonuje i cieszy się większościową aprobatą społeczną, w grę wchodziła jeszcze przyczyna wewnątrzpartyjna: w PO liczna była grupa parlamentarzystów, którzy zawsze przeciwstawiali się postulatom liberalizacji aborcji i zawsze popierali projekty zmierzające do jej ograniczenia. W 2006 roku, gdy PiS przedłożył projekt zmiany Konstytucji, w którym stwierdzono, że Rzeczpospolita chroni życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci, w pierwszym czytaniu przedłożenie to poparło 50 posłów z 132-osobowego klubu PO (przeciw było 38); w trzecim czytaniu za projektem PiS, który nie uzyskał konstytucyjnej większości 2/3 głosów, opowiedziało się 24 posłów.

Kryzys w opozycji po głosowaniu nad rozszerzeniem prawa do aborcji
Kryzys w opozycji po głosowaniu nad rozszerzeniem prawa do aborcji / Wideo: Adrianna Otręba/tvn24

Z kolei po 10 latach w głosowaniu nad całkowitym zakazem aborcji w pierwszym czytaniu przeciw odrzuceniu było 4 posłów PO, wstrzymało się dwóch, a 14 nie wzięło udziału w głosowaniu, z czego około 10 było wówczas na sali. Gdy na tym samym posiedzeniu głosowano wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu liberalizującego ustawę aborcyjną, 13 posłów PO było za, wstrzymało się lub nie wzięło udziału w głosowaniu 22. Widać zatem, że dla około 30 obecnych posłów PO  poparcie na jakimkolwiek etapie, nawet w pierwszym czytaniu projektu dopuszczającego aborcję na życzenie spotyka się z kategoryczną odpowiedzią: non possumus.

Podstawowym przykazaniem każdego szefa jest: nie wydawaj poleceń, które mogą być niewykonane, bo jeśli tak się stanie, to przestajesz być szefem. Dobrze o tym wiedział Donald Tusk, a Grzegorz Schetyna, jeśli wiedział, to o tym zapomniał, sądząc, że zarządzi dyscyplinę w głosowaniu i jakoś to będzie. W rezultacie, nawet jeśli szefem PO pozostanie, to będzie nim tylko formalnie. Ta partia nie ma już przywództwa i może trwać tylko siłą inercji.

Ale jest jeszcze jeden powód ciężkiego kryzysu zarówno PO, jak i Nowoczesnej. To utrata tożsamości politycznej. W socjologii i psychologii funkcjonuje ważne pojęcie „grupy odniesienia”. To ta grupa, której wartości i wzory zachowania jednostki przyjmują za swoje. Na ogół grupa, której jednostka jest członkiem, jest dla niej też grupą odniesienia, ale bywa, że grupa odniesienia i grupa uczestnictwa są rozłączne. W XIX-wiecznej Anglii dla nuworyszy grupą odniesienia nie byli inni nuworysze, lecz arystokracja i dlatego starali się w nią wżenić. W Polsce dla napędzanych dążeniem do awansu dzieci chłopskich grupą odniesienia była kiedyś inteligencja, a obecnie jest wielkomiejska klasa średnia. Otóż sypanie głowy popiołem i klubowo-partyjne kary dla własnych członków w Nowoczesnej i PO dowodzą, że dla tych partii grupą odniesienia stał się ich śmiertelny polityczny wróg: radykalna lewica obyczajowa. To samobójstwo, a jak pisał w „Panu Tadeuszu” Mickiewicz:

„ (...) bo samobójstwo jak każda rozpusta

Jest wymyślną; on w głowy szalonym zawrocie

Czuł niewymowny pociąg utopić się w błocie”.

Aborcyjny kompromis do kosza

Nie wiadomo, czy w przypadku PO i Nowoczesnej to samobójstwo zakończy się rozpadem, czy też – co w przypadku PO bardziej prawdopodobne – długotrwałym gniciem. Ale że nie zakończy się dobrze, to już teraz wiadomo.

To, że partie opozycji są zagrożone rozpadem lub gniciem to jeszcze pół biedy. Dla polskiej wspólnoty politycznej istotniejsze jest to, że niezależnie od stanu antypisowskiej opozycji rozpoczyna się potężny konflikt wokół aborcji, który swoją intensywnością przyćmi konflikty dotychczasowe. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że PiS doprowadzi do zlikwidowania ustawowej przesłanki dopuszczalności aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia dziecka poczętego i to niezależnie od tego, że prezes Kaczyński w cichości serca swego był i jest zwolennikiem kompromisu z 1993 roku; w 2019 roku z partią taką, jaką stworzył, nie ma tutaj żadnej swobody manewru. Wszelkie próby topienia prac nad projektem ustawy w komisji lub zablokowania głosowania nad nią do końca kadencji musiałyby się skończyć poważnym rozłamem w klubie i powstaniem realnej partii konkurencyjnej na prawo od PiS, a to jest to, czego prezes boi się najbardziej.

Obywatelski projekt komitetu #ZatrzymajAborcję został skierowany do dalszych prac w komisji
Obywatelski projekt komitetu #ZatrzymajAborcję został skierowany do dalszych prac w komisji / Wideo: tvn24

Jarosław Kaczyński do tej pory zawsze robił wszystko, by PiS nie postawił kwestii ograniczenia aborcji tak, by doprowadziło to do zmian prawnych. Jednakże w 2016 roku doszedł do ściany. Zmusił wprawdzie klub, by opowiedział się za odrzuceniem w drugim czytaniu całkowitego zakazu aborcji, ale jego presji nie poddało się 41 posłów (32 było przeciw, 9 się wstrzymało). Za przeforsowanie swojej linii zapłacił cenę, którą była zgoda – mówił o tym wkrótce po głosowaniach – poparcia projektu likwidującego możliwość aborcji eugenicznej. Teraz będzie musiał płacić.

Kompromis z 1993 roku – dopuszczalność aborcji w przypadku trzech przesłanek: zagrożenia życia i zdrowia matki, ciąży będącej następstwem przestępstwa; ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu – cieszy się poparciem większości. Rośnie ono wraz z upływem czasu. Według okresowych sondaży CBOS od 2012 roku poparcie dla utrzymania ustawowego status quo wzrosło z 49 do 62 procent, odsetek opowiadających się za liberalizacją zmalał z 34 do 23 procent, a za zaostrzeniem – z 9 do 7 procent.

I choć wraz z biegiem lat obecny stan rzeczy coraz bardziej zadowala coraz większy odsetek Polaków, to w kategoriach politycznych stracił on rację bytu, ponieważ nie ma liczącej siły politycznej, która uznałaby za swój cel jego utrzymanie. PiS zerwał ten kompromis, a PO i Nowoczesna zaczęły tańczyć tak, jak im gra radykalna lewica obyczajowa. Wybory w 2019 roku przebiegną pod znakiem konfliktu o aborcję wraz ze wszystkim, co się z tym wiąże: sporem o rolę Kościoła, związkami partnerskimi, wychowaniem seksualnym w szkołach. Chyba że pojawi się siła polityczna, która zerwaniu kompromisu z 1993 przeciwstawi postulat powrotu do niego i nada polityczny kształt najpowszechniejszej wśród Polaków postawie: letniego konserwatyzmu dnia codziennego, w którym chodzi o to, by w sprawach obyczaju i sumienia żyć ze sobą w jakiej takiej zgodzie, nie za bardzo wnikać w to, co robi sąsiad za płotem i nie deptać sobie po odciskach. Ponieważ nie ma teraz takiej siły, to nie bardzo widzę przesłanki, by do wyborów powstała.

W „Kandydzie” Woltera tytułowy bohater staje przed wyborem: czy woli zostać rozstrzelany przez pluton egzekucyjny, czy też trzykrotnie przepędzony przez ustawiony w dwa szeregi pułk, który zatłucze go pałkami na śmierć. Kandyd – pisze Wolter - „nie życzył sobie ani tego, ani tego”. Niestety innego wyboru nie miał. Jak ja, proszę Państwa, jak my wszyscy.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Ida5llo
Ida5llo

Zgadzam się z wypowiedzią p. Magdaleny. Kobieta i tylko kobieta powinna mieć prawo do decydowania o swoim życiu. Kwestia usuwania ciąży nie powinna w ogóle być dyskutowana w Sejmie. To PRYWATNA sprawa między kobietą a ojcem dziecka, NIKOGO więcej.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      6
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        5
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      unk

      O swoim tak, a dziecko to już osobny człowiek i to jego życie.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          3
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            6
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Magdalena14vn
          Magdalena14vn

          trudno mi zaakceptować kilkakrotnie użyte przez pana Dorna sformułowanie o " radykalnej lewicy obyczajowej " . Raczej radykalny jest dotychczasowy tzw kompromis obyczajowy nie mówiąc już o fundamentalistycznym całkowitym zakazie aborcji .
          Nie widzę nic radykalnego w fakcie , że to kobieta ma mieć prawo do decydowania o swoim życiu .
          rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              7
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                2
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              LanaKo

              Te postulaty ekstremalnej lewicy obowiązują w większości krajów europejskich nawet tam gdzie rządzi chadecja i konserwatyści i tam nazywane są humanitaryzmem.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  3
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    4
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  LanaKo

                  Partie powinny realizować interesy swoich wyborców i pis na pewno to robi, chociaż mi się to nie podoba i uważam, że wszyscy na tym stracimy. Jeżeli dla 34% wyborców postulaty ekstremalnej lewicy są ważne to ich reprezentacja znajdzie się sejmie. Oznacza to koniec podziału na pis i anty pis, oraz przyszłą debatę wokół programów. Co rozwiń

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      5
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      gen zdrady
                      gen zdrady

                      Kiedy wreszcie opozycja się obudzi? Kiedy opozycja zacznie myśleć, liczyć, przewidywać...? Nie wolno popierać radykałów, ani tych z prawej ani z lewej i jeszcze wprowadzać dyscyplinę w głosowaniu a potem karać wydaleniem. Pan Schetyna niech przemyśli, kto mu to podpowiedział, bo to był człowiek Kaczyńskiego. Ustawa jest i trzeba było rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          9
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            3
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          jakby śmieszne

                          takich mamy posłów na jakich sobie zasłużyliśmy, reszta to bajdy o zjednoczonej opozycji

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              7
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                1
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              pirat2

                              Tylko że w tej wojnie, część opozycji jest po stronie PIS-u.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  8
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  Zasady forum
                                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                  Zwiń

                                  Jacek Stawiski

                                  ZobaczRok Stulecia. Spory o historię powrócą z wielką siłą

                                  Antoni Dudek

                                  ZobaczPiS. Rajd w stronę centrum

                                  Tamara Barriga

                                  ZobaczMordował, bo "ugryzł go wściekły pies"

                                  Tatiana Serwetnyk

                                  ZobaczZabierzcie gąbki, szampon i kapcie. Druga młodość radzieckich sanatoriów

                                  Poprzedni weekend
                                  3 tygodnie temu
                                  4 tygodnie temu
                                  5 tygodni temu
                                  6 tygodni temu
                                  Zobacz wszystkie