Magazyn TVN24

Tomasz Wiśniowski

Optymalnie i w niskim pressingu. Próbujemy złamać szyfr Nawałki

Zobacz

Jacek Dubois, Krzysztof Stępiński

ZobaczSąd Najwyższy w rękach polityków. Historia zatacza koło

Bartosz Żurawicz

ZobaczNormalność dwa razy w miesiącu. Najgorzej, jak usłyszą, że ich kobieta odchodzi

Maciej Kucharczyk

ZobaczCzekoladowe "bomby" w środku wielkiego kryzysu. "Efekt trudny do wyobrażenia"

Filip Czekała

ZobaczNie gol nóg, nie graj na konsoli, wysiądź z ferrari. 10 przykazań piłkarza

Podziel się

Czego nie powinien robić piłkarz przed ważnym turniejem? Grać w gry, oglądać telewizji, jeździć autem, a nawet spać. Takie wnioski płyną po analizie przyczyn urazów, jakich nabawili się niektórzy zawodnicy. Jedni popisali się wyjątkową głupotą, inni mieli po prostu olbrzymiego pecha. Efekt w obydwu przypadkach był ten sam - koniec marzeń o występie na wielkiej lub trochę mniejszej imprezie czy meczu.

Kamil Glik podczas zgrupowania kadry w Arłamowie, tuż przed ogłoszeniem składu na mistrzostwa świata, popisał się uderzeniem przewrotką podczas gry w siatkonogę.

Efekt? Kontuzja barku i mundial pod znakiem zapytania. Koniec końców Glik zagrał z Japonią (i 10 minut z Kolumbią), ale kto wie, czy jego absencja w pierwszym meczu nie kosztowała Polaków awansu z grupy. To jego zmiennik Thiago Cionek samobójczym trafieniem dał Senegalowi pierwszego gola, a drugi stoper Jan Bednarek nie popisał się przy kolejnej bramce dla rywali...

Kamil Glik. Człowiek ze stali
Kamil Glik. Człowiek ze stali / Wideo: tvn24

Głupi uraz? Nie. Siatkonoga to normalny element treningu i przewrotki nie są niczym wyjątkowym.

Oto naprawdę "głupie" urazy.

Brazylijczyk Marcelo narzeka podczas mundialu na uraz pleców. W spotkaniu fazy grupowej z Serbią wytrzymał na boisku zaledwie 10 minut. Z Meksykiem w 1/8 finału już go nie zobaczyliśmy.

Lekarz reprezentacji Brazylii Rodrigo Lasmar sugeruje, że winny jest materac w hotelu. A konkretnie jego twardość. - Marcelo w przeszłości zmagał się już z takimi problemami. Możliwe, że miękki materac spowodował dolegliwości - mówił.

Cofnijmy się 16 lat i spójrzmy na rodaka Marcelo - Emersona. Miał być kapitanem reprezentacji Canarinhos na mundialu w 2002 roku. Marzenia prysły po treningu, na którym pomocnik postanowił stanąć na bramce. Przy obronie strzału Rivaldo upadł tak niefortunnie, że doznał kontuzji barku... W jego przypadku nie goiło się tak jak na Kamilu Gliku i mundial, z którego jego koledzy przywieźli złote medale, obejrzał w telewizji.

Jak nie podzielić losu Marcelo czy Emersona? Oto kilka rad, które pozwolą ograniczyć ryzyko głupich kontuzji.

1. Nie dbaj przesadnie o higienę

W 2002 roku Santiago Cañizares skończył 32 lata. Miał być podstawowym bramkarzem reprezentacji Hiszpanii na mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Ale na mundial nie pojechał.

Brał prysznic, gdy na stopę upadł mu flakonik z wodą kolońską. Szkło rozcięło ścięgno dużego palca prawej nogi. Do składu wskoczył Iker Casillas. Na turnieju obronił trzy rzuty karne w spotkaniu 1/8 finału z Irlandią i na lata został numerem jeden w hiszpańskiej bramce.

Jego rodak Marco Asensio (który gra na mundialu w Rosji) w 2017 roku nie mógł wystąpić w meczu Ligi Mistrzów Real Madryt - APOEL Nikozja przez... depilację nóg. - Ma krostę, przez którą nie może naciągnąć getrów - wyjaśniał jego ówczesny trener Zinedine Zidane.

Złośliwości i szyderstw nie brakowało. W obronie młodego piłkarza stanął Phil Neville. - Kiedy mieszkałem w Hiszpanii, również goliłem włosy na nogach. 99 procent ludzi tam depiluje nogi, klatkę piersiową czy miejsce pod pachami. Też złapałem infekcję i z trudem mogłem założyć skarpety piłkarskie. To bardzo bolało - mówił były reprezentant Anglii.

Sportowcy golą nogi
Sportowcy golą nogi / Wideo: tvn24

2. Unikaj jazdy autem

Kontuzji można nabawić się także na stacji benzynowej. W 2012 roku Ever Banega (wówczas piłkarz Valencii) wracał z treningu i postanowił zatankować. Niestety, zapomniał zaciągnąć hamulec ręczny. Gdy jego audi A8 zaczęło się staczać, Argentyńczyk postanowił je zatrzymać własnym ciałem. Efekt? Złamanie kostki, uszkodzenie stawu skokowego i pół roku przerwy w grze.

Alan Wright - obrońca, który ma na koncie 250 występów w Premier League - w historii zapisał się jako gość, który doznał kontuzji, bo... kupił sobie ferrari. Wszystko działo się w 1996 roku. Mierzący zaledwie 164 centymetry wzrostu Anglik zasiadł za kółkiem wymarzonego modelu 348 i miał problem z sięgnięciem do pedałów. Wciskając gaz nadwyrężył kolano.

3. Nie rób tego poza łóżkiem

Douglas Pereira kontuzji doznał w klubowym autokarze. W 2016 roku Brazylijczyk grał w Sportingu Gijon i z wraz z drużyną wracał z meczu z Celtą Vigo. Podczas podróży postanowił się wyspać. Do snu miał ułożyć się tak niefortunnie, że do Gijon dotarł z kontuzją pośladka.

Rio Ferdinand - tego piłkarza kibicom nie trzeba przedstawiać. Angielski obrońca Manchesteru United oprócz fantastycznych występów dał się zapamiętać z powodu przynajmniej dwóch kuriozalnych kontuzji. Raz uszkodził nogę... oglądając telewizję. Ułożył się wygodnie w fotelu, nogi położył na stoliku i zasnął. Kiedy się obudził, okazało się, że naciągnął ścięgno. Innym razem miał tak zerwać się z kanapy do dzwoniącego telefonu, że skręcił kolano.

Rio Ferdinand dość często leczył kontuzje. Także te nietypowe / Źródło: Michael Regan/Getty Images

Coś z naszego podwórka? Zlatko Tanevski, macedoński obrońca Lecha Poznań, obolałą nogę w domu obłożył lodem. Ułożył się na kanapie i zasnął. Obudził się z odmrożeniem. Groził mu nawet przeszczep skóry.

4. Pamiętaj! Telewizor - twój wróg

Kontuzji przed telewizorem, sięgając po pilota, doznali też bramkarze David James i David Seaman. Pierwszy doznał urazu pleców, drugi złamał kość ręki. To niejedyny kuriozalny uraz Jamesa - innym razem, przed Wigilią, uszkodził sobie bark, wyciągając z wanny karpia.

Groźne jest także granie na PlayStation. Przekonał się o tym Alessandro Nesta. Włoski obrońca wykluczył się z gry na miesiąc, bo na konsoli uszkodził sobie ścięgno lewego kciuka i musiał przejść operację.

Ale to i tak pryszcz w porównaniu z tym, co zrobił Argentyńczyk Tomas Conechny. Działo się to podczas mistrzostw Ameryki Południowej do lat 17 w 2015 roku. Dzień przed meczem z Ekwadorem, razem z Gianlucą Mancuso, grał w Fifę na PlayStation. Conechny opierał się o szybę, która w pewnym momencie nie wytrzymała. Argentyńczyk zleciał z pierwszego piętra. Chłopak szczęśliwie się nie połamał, ale był na tyle poobijany, że chodził o kulach.

5. Nie rywalizuj z Monty Pythonem

Brytyjczycy znani są z poczucia humoru. Przebić mistrzów takich jak John Cleese, Graham Chapman czy Terry Gilliam to wyższa szkoła jazdy. Tym piłkarzom to się jednak udało.

Darius Vassell w 2002 roku zrobił to nawet dosłownie. Anglikowi, wtedy grającemu w Aston Villi, zrobił się pęcherz pod paznokciem palca nogi. Zamiast jednak pójść do lekarza, postanowił poradzić sobie sam. Za pomocą... wiertarki. Pęcherz przebił, ale zabieg skończył się dla niego ropieniem, infekcją, usunięciu połowy paznokcia i wytchnieniem od kilku meczów.

Darius Vassell pewnego razu postanowił wyleczyć się sam... / Źródło: Nick Potts/PA Images/Getty Images

Jego rodak Alex Stepney, bramkarz Manchesteru United, w 1975 roku nietypowej kontuzji nabawił się na boisku. Tak mocno darł się do swoich kolegów, że doznał przemieszczenia szczęki i konieczna była zmiana...

Innego piłkarza Czerwonych Diabłów, Darrena Fletchera, z gry wyłączyły... drzwi. W 2008 roku, po meczu Ligi Mistrzów z Olympique Lyon, wchodząc do toalety, otworzy drzwi, które wypadły z zawiasów. Ich uderzenie było na tyle silne, że Szkot stracił przytomność. Wszystko skończyło się dla niego kilkoma szwami na głowie.

Bryan Robson miał być kapitanem Anglików na mundialu w 1990 roku. Ale załatwił go kolega z kadry... jednoznacznie pijany Paul Gascoigne. Robson nie był w stanie wyprosić go z pokoju. Kiedy niesforny Gazza wskoczył na łóżko, Robson postanowił go z niego zrzucić. Podniósł je, ale się przeliczył - łóżko - wraz z Gascoigne'em - spadło mu na nogę. W ten sposób Robson jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zakończył udział w mundialu.

6. Pies najlepszym przyjacielem człowieka. Ale nie piłkarza!

Jeśli jesteś piłkarzem - unikaj psów. Darren Barnard z Barnsley w 1999 roku postanowił jednego przygarnąć pod swój dach i ostro się na tym przejechał. I to dosłownie. Szczeniak nie zdążył do toalety i załatwił potrzebę na podłodze. Niczego nieświadomy Niemiec poślizgnął się w kałuży moczu i uszkodził więzadła w kolanie. Pauzował pięć miesięcy.

Ale i tak miał szczęście. Dla Chica Brodiego spotkanie z psem oznaczało koniec profesjonalnego grania w piłkę. W listopadzie 1970 roku podczas meczu jego Brentford z Colchester United czworonóg wbiegł na boisko, ale piłkarze zdawali się kompletnie ignorować jego obecność. Akcja przeniosła się z jednego pola karnego pod drugie. W końcu jeden z obrońców podał do Brodiego. Ten chwycił piłkę, ale staranował go rozpędzony pies. Diagnoza? Roztrzaskana rzepka i koniec kariery.

7. Obowiązki domowe lepiej powierz żonie...

Więzozrost barkowo-obojczykowy. O tej części ciała za sprawą Kamila Glika wie już cała Polska. Z identycznym urazem zmagał się w 2007 roku były piłkarz Lecha Poznań Maciej Scherfchen.

- Niosłem drewno do kominka. Miałem je ułożone na obu rękach. Jedna ze szczap spadła mi pod nogi. Stanąłem na niej tak nieszczęśliwie, że straciłem równowagę. Runąłem na lewy bark. Usłyszałem, jak coś chrupnęło, i poczułem ból - opisywał na oficjalnej stronie Kolejorza.

Prasowanie też lepiej porzucić. Michael Stensgaard w 1994 roku został bramkarzem Liverpoolu. Wkrótce po podpisaniu kontraktu, rozkładając deskę do prasowania, Duńczyk nabawił się poważnej kontuzji barku, która wykluczyła go z gry aż na cztery lata i przekreśliła marzenia o pozycji numer jeden między słupkami The Reds.

Jego rodak Leon Andreasen w 2015 roku nie mógł zagrać w meczach barażowych o awans na mistrzostwa Europy. Wszystko przez to, że chciał otworzyć paczkę. Zrobił to na tyle nieudolnie, że nożem przeciął sobie ścięgno...

8. Wychowanie dzieci też...

Dzieci stanowią takie samo niebezpieczeństwo jak psy. Lepiej więc decydować się na nie po zakończeniu kariery. Albo ich wychowanie powierzyć żonie, rodzicom, teściom czy niani. Inaczej można skończyć jak oni...

Anglik Sean Flynn (Kidderminster Harriers) w 2004 roku wywrócił się na resoraku, odgrywając w ten sposób scenę z filmu "Kevin sam w domu". Konsekwencje bolesne: złamany nos, rozcięta warga, wybity palec stopy i kilka szwów na podbródku.

Jego rodaka Davida Batty'ego w 1999 roku z gry wyeliminował trójkołowy rowerek, a dokładniej jego syn, który przejechał na nim po stopie ojca. Piłkarz Leeds doznał kontuzji ścięgna Achillesa.

W 2012 roku Sergio Aguero (Manchester City) miał spaść z motorynki trzyletniego synka Benjamina. Następnie opuchniętą nogę ponoć spryskał przeciwbólowym sprayem. Środek - zamiast pomóc - wywołał same problemy. Noga Argentyńczyka jeszcze bardziej spuchła, do tego pojawiły się bolesne pęcherze. A to oznaczało kilka tygodni przerwy...

Skoro nie rowerki, resoraki, to może zabawy umysłowe? Nie, ich też lepiej unikać. Przekonał się o tym w 2002 roku Lionel Letizi (Paris Saint-Germain). Francuski bramkarz grał w scrabble. Gdy jedna z literek spadła mu na podłogę, schylił się po nią i doznał kontuzji pleców, przez którą opuścił kilka meczów.

9. Unikaj latających przedmiotów

Jerome Boateng kontuzji nabawił się w locie. W 2010 roku wracał z meczu towarzyskiego Niemców z Duńczykami. Gdy poprosił obsługę o coś do picia, wózek z napojami uderzył go w kolano i spowodował naderwanie ścięgna. - Nieco inaczej wyobrażałem sobie początek w Manchesterze City - mówił wtedy piłkarz.

Kolejna kontuzja to wspólne dzieło sir Alexa Fergusona i Anglika Davida Beckhama. Wszystko wydarzyło się w szatni, po porażce Manchesteru United z Arsenalem Londyn (0:2) w 2003 roku. Legendarny trener był wściekły, największe pretensje kierował w stronę Beckhama. W pewnym momencie kopnął w stertę rzeczy leżących na podłodze. But poszybował prosto w łuk brwiowy piłkarza. - Trafił idealnie, dopiero wtedy dotarło do mnie, że faktycznie - kiedyś mógł grać dobrze w piłkę - śmiał się po latach Beckham.

Menedżer Manchesteru United sir Alex Ferguson i David Beckham / Źródło: Ben Radford/Getty Images

Legendę fińskiej piłki Jariego Litmanena, gdy grał w szwedzkim Malmoe, z gry wyłączył kapsel od butelki, którą otwierał dyrektor klubu. Pech chciał, że trafił napastnika prosto w oko...

W oko dostał też Chorwat Milan Rapaić. Ówczesnemu zawodnikowi Hajduka Split nikt jednak nie pomógł. Sam wsadził sobie w nie... swój paszport.

10. Zachowaj spokój

Gdy strzelisz bramkę, radość okazuj bez zbędnego szaleństwa. A przynajmniej nie rób tego jak oni.

Sierpień 2017 roku. Hamburger SV gra u siebie z Augsburgiem. Gospodarze chcą dobrze zacząć sezon. W poprzednim dopiero w ostatniej kolejce uratowali ligowy byt. Mecz rozpoczyna się doskonale. W 8. minucie Nicolai Müller zdobywa bramkę na 1:0. Podbiega do chorągiewki i próbuje wykonać obrót. Przed laty taki piruet był znakiem rozpoznawczym szwedzkiego napastnika Tomasa Brolina, być może Müller chciał go skopiować. Skończyło się fatalnie. Źle upadł, wpadł na chorągiewkę, stopa się wygięła, a kolano skręciło... Piłkarz trafił do szpitala. Tam okazało się, że ma zerwane więzadła krzyżowe i musi przejść operację.

- Diagnoza jest dla nas wielkim szokiem i ciężkim ciosem dla piłkarza na starcie nowego sezonu - przyznał dyrektor sportowy HSV Jens Todt.

Müller do gry wrócił w kwietniu. HSV wygrało na inaugurację, ale sezon zakończył się pierwszym w historii spadkiem drużyny z Bundesligi.

Nicolai Müller ciesząc się ze strzelonej bramki zerwał więzadła krzyżowe / Źródło: Oliver Hardt/Bongarts/Getty Images
Paulo Diogo sam bramki nie strzelił, ale radość z gola zespołu kosztowała go utratę palca... Szwajcar w 2004 roku, w trakcie meczu Servette Genewa z FC Schaffhausen, wskoczył na płot, by radować się z kibicami. Gdy zeskakiwał, nie zauważył, że obrączka na jego palcu zahaczyła o ogrodzenie...

***

Czy zatem z piłkarzem należy się obchodzić jak z jajkiem? To też nie jest najlepszy pomysł. Kirk Bradfoot, w 2009 roku obrońca Glasgow Rangers, miał ochotę na jajko. Na swoją zgubę postanowił je ugotować w kuchence mikrofalowej. Gdy otworzył drzwiczki, wybuchło i poparzyło mu twarz...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
marcinponiewierski
marcinponiewierski

Po prostu nie pykło ale dobrze że boli bo wiadomo że się żyje.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
      Zwiń

      Tomasz-Marcin Wrona

      Zobacz"Wybieram biegun pod tytułem miłość. Czego tu się bać?"

      Poprzedni weekend
      2 tygodnie temu
      3 tygodnie temu
      4 tygodnie temu
      5 tygodni temu
      Zobacz wszystkie