Magazyn TVN24

Jakub Loska

"Nie uprawiaj publicznie seksu, załatwiaj się w toalecie". Wakacyjna sodoma i gomora

Zobacz

Maciej Michałek

ZobaczTrump przyjął strategię "szalonego człowieka". Korea Północna wreszcie się przestraszy?

Tomasz Wiśniowski

ZobaczSiedem lat, osiemnaście operacji i znów w F1. Na ciele na zawsze ślady koszmarnego wypadku

Jacek Stawiski

ZobaczKończymy z "uległością" i "podporządkowaniem". Rosja zaciera ręce

Piotr Łukasiewicz

ZobaczPrawie generałowie, prawie zwierzchnik. W koncepcji Macierewicza nie ma słowa "prezydent"

Aleksandra Arendt

ZobaczŁodzie szły na dno, a powietrze rozdzierały krzyki dzieci i rozpaczliwa modlitwa

Justyna Kobus

ZobaczNagość była tak naturalna, jak uśmiech. Przed 40-tką powiedziała: dość!

Podziel się

Przez kilka dekad była symbolem libertynizmu, by w wieku dojrzałym poślubić Bernarda d’Ormale'a - doradcę faszyzującego Frontu Narodowego. Dziś bulwersuje rasistowskimi wypowiedziami. Światowy symbol seksu, ulubienica Charles'a de Gaulle'a, o której Roger Vadim napisał: "Nagość znaczyła dla niej nie więcej niż uśmiech czy kolor kwiatu", u szczytu sławy zamieniła kino na walkę o prawa zwierząt. Brigitte Bardot po raz pierwszy na ekranie pojawiła się 55 lat temu, by zrewolucjonizować światową kinematografię i obyczajowość.

Młodziutka tancerka patrzy w obiektyw, ręce trzyma splecione nad głową. W jej twarzyczce uderza powaga. Po latach Brigitte Bardot podpisze tę fotografię: "Moje pierwsze zdjęcie jako artystki". Ma na nim osiem lat, krótkie czarne włosy, zamknięte usta ukrywają aparat ortodontyczny. Zaciska zęby, by nikt o nim nie wiedział. Przed momentem zdjęła okulary o grubych szkłach, które mają korygować jej wadę - zeza. Zdjęcie zrobiono w Paryżu, w dzielnicy zamożnych obywateli - Passy, w szkole sióstr Bourgat. Autorem jest tata - Louis Bardot, zapalony fotograf, dokumentujący dorastanie obu córek.

Na kolejnym zachowanym zdjęciu ma lat 15. Brzydkie kaczątko jest już łabędziem. Wkrótce, trochę przypadkiem, zostanie modelką "Elle", trafi też na okładkę "Vogue'a", gdzie dostrzeże ją przyszły mąż Roger Vadim i zrobi z niej gwiazdę. Ikona francuskiego feminizmu Simone de Beauvoir, której książki będzie jej podsuwał, napisze o niej, iż "jest symbolem nowej kobiety, wyzwolonej spod męskiej dominacji". Perfekcyjnie egoistyczna – robi wyłącznie to, co jej się podoba. Podobnie będzie z graniem, bo - jak mówi - by wcielić się w jakąś postać, musi się z nią identyfikować. Gdy pewnego dnia odkryje, że ma dość, po prostu rzuci kino, mimo histerii fanów i branży.

Zwiastun filmu "I Bóg stworzył kobietę" wersja anglojęzyczna
Zwiastun filmu "I Bóg stworzył kobietę" wersja anglojęzyczna / Wideo: Iéna Productions

Dzięki niezwykłej urodzie od początku wolno jej znacznie więcej - świat wybacza jej potknięcia - cudzych mężów, złamane przysięgi. Kontrowersyjna i pełna sprzeczności od początku kariery - fatalna matka, która odda jedynego syna ojcu i zrzecze się praw do opieki. Kiedy w grudniu 1967 roku, u szczytu sławy, pierwszy obywatel Francji i jej fan generał Charles de Gaulle przyjmie ją w Pałacu Elizejskim, pojawi się u niego w... mundurze Sierżanta Peppera, rzucając wyzwanie protokołowi. Ten nie przewiduje kobiet w spodniach w pałacu. "Zwykłych" kobiet, ale taką BB przecież nie jest. Dlatego zwykle szorstki generał nie dość, że nie zaprotestuje, ale będzie wręcz zachwycony.

Jedna z najpiękniejszych aktorek w historii X Muzy, nienawidząca kina i bycia aktorką.

Brigitte Bardot pod koniec kariery / Źródło: materiały prasowe
Czy któraś z gwiazd łączyła jedno z drugim? Którą stać byłoby na to, by w wieku 39 lat, u szczytu sławy, porzucić karierę, zaszyć się w głuszy i poświęcić walce o prawa zwierząt? "Moja sława dosłownie mnie zmiażdżyła... Nikt nawet nie wyobraża sobie, jakie to było przerażające. Nie mogłam dalej tak żyć" - powie pytana o powód rozstania z aktorstwem.

Przez kilka dekad była symbolem libertynizmu, by w wieku mocno dojrzałym poślubić Bernarda d’Ormale'a - doradcę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Nic dziwnego, że w ostatnich wyborach prezydenckich poparła Marine Le Pen. Francuzi mieli do niej o to żal. Wcześniej była też karana "za szerzenie rasowej nienawiści", choć twierdzi, że nigdy nie była i nie jest rasistką.

"Jeśli wydaje się wam, że znacie i rozumiecie Brigitte Bardot, jesteście w błędzie" - napisał w swojej autobiografii Roger Vadim, jej odkrywca i pierwszy mąż. Nikt nigdy nie był bliższy prawdy, mówiąc o BB.

W świecie pozorów

Nie była rozpieszczaną córeczką rodziców, jak można by podejrzewać. Mimo urody i nieprzeciętnej inteligencji, musiała walczyć o czułość i miłość, zwłaszcza zimnej, niedostępnej matki, która bardziej kochała jej młodszą, spolegliwą siostrę. Z jej wspomnień wynika, że Anne-Marie była pozbawiona instynktu macierzyńskiego. Nieczuła, mechanicznie wykonywała matczyne obowiązki. Przytulanie i kołysanki to była specjalność włoskiej niani, którą później rodzice zwolnią z winy dziewczynek. Może nieumiejętność obdarowywania miłością panie Bardot dziedziczą w genach i stąd kłopoty Brigitte w roli matki?

Przyszła na świat 28 września 1934 roku. Rodzice oczekiwali chłopca. Z dzieciństwa pamięta codzienną musztrę - tę werbalną stosowała matka, a gdy wraz z młodszą siostrą Marie-Jeanne podrosły, nieposłuszeństwo karał szpicrutą tata Louis. Dość późno rodzice zorientowali się, że Brigitte niedowidzi na lewe oko, że ma tzw. ambliopię - "usterkę" mózgu, która sprawia, że pracuje tylko zdrowe oko, co rozleniwia to drugie. Ambliopię można jednak maskować, a Brigitte z czasem uczyni z niej swój atut. Już jako aktorka dodającą jej uroku chaotyczność "zawdzięczała" właśnie jej. Rodzice nie wiedzą jeszcze, że wada powoduje trudności z nauką. Dzisiaj dzieciom, mającym ten problem, daje się więcej czasu na wykonanie zadań. To dlatego błyskotliwa Brigitte będzie przynosić gorsze oceny niż siostra i na jej plecy spadać będą razy zadawane szpicrutą.

Państwo Bardot żyją w dobrobycie, a ich dom może służyć za wzorcowy przykład snobizmu francuskiej burżuazji międzywojnia i lat powojennych. Obie dziewczynki po matce dziedziczą urodę - (Marie Jeanne zachwycała już jako dziecko, Brigitte przeobrazi się w pięknego łabędzia jako nastolatka).

Matka ma cechy, które przejmie od niej Brigitte - to kobieta dziecko, skupiona na sobie. Rodzice sypiają osobno, a małe budzą się w nocy wśród ich wrzasków i przeprosin. Brigitte pamięta, że po jednej z takich kłótni okaleczony przez wojnę tata grozi rzuceniem się z balkonu. "Od tamtego czasu noszę w sercu pęknięcie" - powie biografce. Państwo Bardot dbają jednak o pozory i między awanturami wydają eleganckie kolacje. Matka, młodsza szesnaście lat od męża, marzy o karierze artystki, która nie jest jej dana. 

16-letnia Bardotka jest gwiazdą francuskich magazynów / Źródło: materiały prasowe

To dlatego zapisze obie córki do szkoły baletowej. Młodsza szybko porzuci taniec, za to Brigitte odnajdzie w nim wielką pasję. Pełna kompleksów z powodu okularów i aparatu ortodontycznego uważa się za brzydką. Gdy ćwiczy godzinami przy drążku, zdejmuje okulary, zaciska usta i czuje się piękna. Wspaniałą sylwetkę zawdzięcza w sporym stopniu baletowi, podobnie jak taneczny sposób poruszania się, którym potem zachwycą się filmowcy. "Na radosnej buzi nigdy nie widać było zmęczenia" - notuje jej nauczyciel. Wróży jej karierę w balecie. Mama nauczy ją chodzić z podniesioną głową, obciążoną dzbanem. Kiedy się garbi, woda leje się na włosy, a matka wymierza policzek. Brigitte liczy, że tańcem zasłuży na miłość matki.

Chińska waza i wyrok

Anne-Marie Bardot uchodzi za dziwaczkę. Krępuje córki absurdalnymi zakazami, karze za bzdury. Pewnego dnia wydarza się coś, co zmieni relacje Brigitte z rodzicami i na zawsze odciśnie piętno na psychice dziecka.

Tamtego dnia dziewczynki zostają w domu z nianią. Biegając, podczas zabawy chwytają nieopatrznie za nogę od stołu, a stojąca na nim chińska waza spada na podłogę i rozbija się na kawałki. Świadome swojej winy chowają się w schowku na szczotki, czekając na powrót rodziców. Ale to, co się dzieje, przechodzi ich wyobrażenia. Ukochana niania zostaje natychmiast zwolniona. "Nieszczęsne! – krzyczą rodzice. – Ten talerz należał do rodziny od stu lat! Spotka was kara. Koniec zabaw. I o suchym chlebie!". Każda dostaje po dwadzieścia razów szpicrutą. Zapada wyrok za "zbrodnię": "Od tej chwili nie jesteście naszymi córkami i musicie zwracać się do nas 'pan' i 'pani', jak obce osoby. Pamiętajcie, że nie jesteście u siebie, tylko u nas! Żadna z rzeczy, która tu się znajduje, nie należy do was, bo to nie jest wasz dom".

Brigitte ma siedem i pół roku. Będzie wspominać ten dzień przez całe życie, we wszystkich wywiadach, coś w niej wtedy pęka. Po raz pierwszy chce umrzeć. Jej późniejsze próby samobójcze zawsze będą się zdarzały w dniu urodzin. "Nieodwracalnie zasmucona nadmierną karą płacze z rozpaczy, ale równocześnie budzi się w niej sprzeciw. (...) Wyjątkowo inteligentne dziecko zamyka się w sobie, próbując w ten sposób chronić się, by przetrwać" - pisze Marie-Dominique Lelièvre w świetnej biografii artystki "Brigitte Bardot to ja".

Kiedy po śmierci ojca w 1974 roku, (tj. trzy dekady później!) matka zaproponuje dojrzałym już kobietom, by znowu zwracały się do niej bezpośrednio, Brigitte nie potrafi. Jedyną dziedziną, w której nawiązuje z matką nić porozumienia, są jej artystyczne dokonania, o których Anne-Marie sama zawsze marzyła. Gdy redaktor naczelna pewnego magazynu szuka młodej dziewczyny do zaprezentowania sweterka, (chodzi o "drobną, wypiętą pierś"), przypomina sobie jej córkę o pięknej buzi i sylwetce. Widziała, jak prezentowała kapelusze robione przez Anne-Marię. Brigitte ma wtedy 14 lat i redaktorki zachwycają się jej prezencją. Po tej propozycji pojawiają się kolejne i już jako 15-latka trafia na okładkę "Elle" i "Vogue'a". Tam wypatrzy ją reporter i przyszły reżyser Roger Vadim i zaprosi na próbne zdjęcia.

Idzie tam z mamą, a Vadim niemal od pierwszego wejrzenia zakochuje się w małolacie. Ona również jest pod urokiem przystojnego asystenta Marca Allégreta, który film będzie reżyserował. Obaj próbują wymusić na matce zgodę na zdjęcia próbne córki. W latach 50. w mieszczańskim domu Bardot panuje jednak opinia, że kino to nic dobrego. Ale młodzi filmowcy z obyciem towarzyskim imponują na tyle matce, że godzi się wbrew protestom męża. I choć na próbnych zdjęciach Brigitte wypada kiepsko (roli nie dostaje), kontakty z Vadimem nie urywają się. On nie potrafi zapomnieć zjawiskowej nastolatki.

Okładka niedawno wydanej biografii BB pióra Marie-Dominique Lelièvre / Źródło: materialy prasowe

Miłość, kino i małżeństwo

Nim umówią się na prawdziwa randkę, upłynie jednak sporo czasu. Brigitte kontynuuje pracę modelki. Lubi pozować. Wszyscy ją komplementują - jest urodziwą, rozpoznawalną twarzą, której nazwiska się jednak nie podaje, na życzenie matki. Gdy pewnego dnia Vadim dzwoni, a w domu nie ma rodziców, w końcu spotykają się bez przyzwoitki. Żeby się z nim widywać, Brigitte wagaruje. On podrabia podpis jej mamy na usprawiedliwieniach. Kilka dekad później w autobiografii da najcelniejszy opis osobowości Bardot: "Była nowoczesna w bezczelnej pogoni za wolnością i staroświecko romantyczna niczym pani Bovary".

Choć odbiera pierwszą nagrodę po pierwszym roku w konserwatorium, parę miesięcy później zrezygnuje z tańca, by nakręcić swój pierwszy film "Wioska w Normandii". Jest rok 1950, BB ma 16 lat i ma grać u boku słynnego Bourvila. Postanawia: "Koniec z baletem". Ale na film czeka dwa lata - mimo że okazuje się chałą, zostaje zauważona. Odtąd regularnie pojawia się we francuskich produkcjach. Niestety, w drugorzędnych rolach, gdzie nikt nie pokazuje jej oszałamiającej figury, wspaniałych włosów, nadąsanej miny. Atutów, które genialnie wykorzysta potem Vadim. Gra niewolnicę w "Helenie Trojańskiej", Pompeę w "Neronie"... Brigitte jest wciąż jeszcze brunetką, co dziś trudno sobie wyobrazić. Pozbawiona pruderii, traktuje własne ciało jak rekwizyt filmowy. Na planie w brytyjskiego "Doktora na morzu" ma brać prysznic - naga za plastikową zasłoną. Garderobiana okleja jej piersi taśmą izolacyjną, ubiera w body koloru ciała. Brigitte nic z tego nie rozumie i woła: "Powiedzcie, kiedy mam to zdjąć". Po czym na oczach ekipy zrywa z siebie wszystko i staje się pierwszą aktorką brytyjskiej produkcji, która rozbierze się na planie do naga. Ekipa przeciera oczy ze zdumienia. "Nagość znaczy dla niej nie więcej niż uśmiech czy kolor kwiatu" - napisze Vadim.

Brigitte jest w nim bez pamięci zakochana. Sama się utrzymuje i jest zdania, że rodzice nie mogą zabronić im spotkań. Gdy planują umieszczenie jej w brytyjskim internacie, przeżywa załamanie. Vadim nie ma "pozycji" ani majątku, nie jest więc kandydatem na zięcia. Brigitte wyobraża sobie, jak tęskni za nim wśród tłumu obcych ludzi. Odkręca gaz, wkłada głowę do piekarnika, po czym traci przytomność. Przestraszeni rodzice ustępują, ale stawiają warunek - jeśli chce poślubić Vadima, musi poczekać do osiemnastych urodzin. Potem będą kolejne nieudane samobójstwa. Na razie jednak czuje się szczęśliwa.

Bardot na canneńskiej plaży wywołała skandal, tamując ruch na Croisette / Źródło: Mirrorpix/Getty Images

Poznanie Vadima to jedno z najważniejszych spotkań w życiu Brigitte. Nauczy ją niemal wszystkiego. Po latach powie też, że była miłością jego życia. Absolwent wydziału humanistycznego, syn feministki i dyplomatki, uczestnik ostatniej wojny, jak sam wyzna: "By nie popaść w cynizm i nie zgorzknieć, korzystałem ze wszystkiego, co tylko życie może zaoferować". Hedonizm jako lek na brak ładu? To działa! Podsuwa jej książki, wyświetla filmy, otwiera oczy na sztukę. W matce Vadima, która dostrzeże dramat dziecka złaknionego miłości, Brigitte odnajdzie to, czego nie dostała od własnej. "Rozluźniona, należąca do bohemy, wyprzedziła hipisów. Przeciwieństwo moich rodziców. Bardzo ją lubiłam" - napisze po latach. "Ona nigdy nie dorośnie. Pozostanie dzieckiem, które nie nauczy się kochać" - oceni trafnie przyszłą gwiazdę matka Vadima. Zamiast pierścionka zaręczynowego Brigitte poprosi narzeczonego o... szczeniaka. To ponoć on da początek jej wielkiej miłości do zwierząt.

W grudniu 1952 roku biorą ślub, prawosławny Vadim przechodzi na katolicyzm. Trzy następne śluby Brigitte będą cywilne, jednak pozostanie osobą religijną, a Vadim zawsze będzie zajmował szczególne miejsce w jej życiu. On ma w planach reżyserski debiut z nią w roli głównej. Wcześniej o Brigitte Bardot świat usłyszy dzięki festiwalowi w Cannes, który młode małżeństwo odwiedzi w maju 1953 roku.

Wenus z morskiej piany

Gdy 18-letnia panna Bardot zostaje żoną Vadima, on pracuje jako reporter "Paris Match". Tygodnik wysyła go na festiwal filmowy na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie Roger zabiera piękną żonę. Gdy on biega na spotkania z filmowcami, ona udaje się na canneńską plażę. Cannes jest wówczas młodym festiwalem, grasują na niej tłumy żądnych sławy gwiazdeczek, fotografowanych przez reporterów. Brigitte zażywa właśnie kąpieli, gdy w Zatoce Canneńskiej zakotwicza okręt "Enterprise" z dwoma tysiącami żołnierzy amerykańskiej piechoty. Gdy Bardot postanawia wyjść na brzeg, tłum młodych mężczyzn staje oniemiały. "Od czasów renesansu, kiedy Botticelli namalował swoją Wenus w perłowej muszli, unoszącą się na falach, nikt już nie widział potem bogini miłości wynurzającej się z morza" - opisze Vadim tę scenę. Zaczynają ją fotografować, a ich aplauz dochodzi aż do Pałacu Festiwalowego. Najlepsze jednak nastąpi, gdy bezpruderyjna Brigitte wybierze się na długi spacer po bulwarze Croissette. W seksownym bikini.

To, co było potem, zapisano w festiwalowych annałach pod hasłem: "Skandale". 18-letnia wenus przyciągnie nie tylko tłumy gapiów, ale zatamuje też ruch w centrum miasta. Sznury samochodów krążą wokół bulwaru, uniemożliwiając gościom dotarcie na projekcje filmowe. O "nieobyczajnej aktorce" pisze prasa na całym świecie, a zdjęcia Brigitte w bikini pojawiają się we wszystkich magazynach. Do końca festiwalu fotoreporterzy nie odstępują jej na krok, porzucając uznane gwiazdy płci obojga. O względy Brigitte zabiega też miliarder Aristotelis Onasis (późniejszy mąż Jacqueline Kennedy), wysyłając zaproszenie na kolację. "Dziękuję, ale spędzam wieczór z moim przystojnym mężem" - odpisze Bardot.

Cały "skandal" zaowocuje na polu zawodowym - Bardot pojawi się w niewielkiej roli u boku Kirka Douglasa we francusko-amerykańskim melodramacie "Ich wielka miłość", który jednak nie cieszy się powodzeniem. Sukces wkrótce zapewni jej mąż - jego filmowy debiut "I Bóg stworzył kobietę".

Brigitte Bardot na konferencji prasowej w 1956 roku
Brigitte Bardot na konferencji prasowej w 1956 roku / Wideo: Archiwum Reuters

I Bóg stworzył Brigitte Bardot

Wzrost - 170 cm, talia - pięćdziesiąt centymetrów, obwód w biuście dziewięćdziesiąt, biodra - osiemdziesiąt dziewięć. Te wymiary staną się znakiem firmowym francuskiej Wenus, "najbardziej pożądanej kobiety świata", wreszcie pierwszej rzeźby - popiersia Marianny - symbolu wolnościowego Francji. Ale przedtem Roger Vadim pokaże ją światu w nowym wydaniu - każe przefarbować włosy na blond i zadba, by strój podkreślał atuty Brigitte - talię osy i apetyczne krągłości. "Zmiana wizerunku była punktem zwrotnym w mojej karierze" - wyzna potem. W roli męża bohaterki Vadim obsadza nieznanego, choć zdolnego teatralnego aktora - Jeana-Louisa Trintignanta. Brigitte kręci nosem, ale ufa Vadimowi.

Fabuła filmu nie jest skomplikowana, jego główny cel to pokazanie urody i seksapilu młodziutkiej aktorki. Bohaterka adoptowana przez starsze małżeństwo - zakochana w lowelasie, wychodzi za jego młodszego brata, by nie zostać odesłaną do domu sierot za złe prowadzenie się. Vadim wykorzystuje jej taneczne umiejętności - scena, w której tańczy mambę na stole w rozpiętej spódnicy, boso, zaliczana jest do najbardziej zmysłowych w kinie. Sześć milionów franków i życzliwe recenzje to nie wszystko, co Brigitte wynosi z filmu. Wymienia też prawdziwego męża na filmowego - zakochuje się w Jeanie-Louisie Trintignancie. "Nigdy nie czułam się aktorką, ale gdy kręciłam film, starałam się wejść w skórę postaci. Do tego stopnia, że zakochiwałam się w swoich partnerach" - przyzna po latach. Jest okrutna - porzuca Vadima, gdy on ofiarowuje jej film, który uczyni ją gwiazdą.

Zbiera pochwały od największych. "Bardot jest wspaniała, po raz pierwszy jest sobą" - pisze François Truffaut, mistrz francuskiej nowej fali. "Aktorka interesująca" - zauważa wielki Godard, który później obsadzi ją w "Pogardzie". "Widzimy kobietę, która w 1954 roku kocha się dlatego, że ma na to ochotę, najpierw w jednym mężczyźnie, potem w drugim, i nie czuje z tego powodu wstydu" - pisze Françoise Sagan, gwiazda francuskiej literatury. I dodaje:"BB dokonuje rewolucji obyczajowej nie tylko w kinie".

Oswajanie seksapilu

W 1957 roku Bardot rozwodzi się z Vadimem. Początkowo on nie chce o tym słyszeć, grozi, że się zabije. Rozstają się jednak w przyjaźni, która przetrwa do jego śmierci. Każde z nich będzie mówić o drugim wyłącznie dobrze.

Związek z Jeanem-Louisem Trintignantem trwa krócej niż z Vadimem, ale nazwie go najszczęśliwszym okresem życia. "Uczył mnie gwiazdozbiorów i miłości totalnej. Nigdy więcej nie czułam się tak bezgranicznie szczęśliwa" - przyzna. Ale przyszły gwiazdor "Kobiety i mężczyzny" pragnie wyłączności i tego, by rzuciła kino. A Vadim nauczył ją wolności. Więc się rozstają. Mężczyźni w jej życiu będą się odtąd zmieniać jak w kalejdoskopie. Kolejny będzie piosenkarz Gilbert Bécaud (żonaty), potem zwiąże się z Samim Freyem, Serge'em Gainsbourgiem, z Sachą Distelem. Dostaje każdego, po którego wyciągnie rękę. Dziecko, które nie dostało miłości w dzieciństwie, próbuje to sobie odbić. 

Od sukcesu "I Bóg stworzył kobietę" jest najlepiej zarabiająca aktorką francuską. Krytycy są zgodni: Brigitte nie wymyśliła seksapilu dla kina, jedynie go oswoiła, uczyniła stosownym dzięki swojej naturalności. Jest najsławniejszą aktorką w Europie, podobnie jak Marylin Monroe w Ameryce. Ale purytańska Ameryka nie pozwoli Marylin pójść tak daleko, jak Europa Bardotce. "Brigitte to Monroe bez purytanizmu" - piszą krytycy i dodają: "Nie jest wulgarna, tylko zuchwała".

Złośliwi twierdzą, że sławę zawdzięcza nagości. Ale ma jeszcze inne atuty. Charyzmę. Poczucie humoru. Wdzięk kobiety dziecka, żywiołowość wulkanu. Porównywana do Marylin Monroe mówi o Amerykance: "Ona jest rewelacyjna". Panie spotykają się raz. W... toalecie jednego z londyńskich kin. MM promuje w Anglii film, nie zna jeszcze BB - "I Bóg stworzył kobietę" czeka na premierę. Brigitte widzi ją przed lustrem. Myśli wtedy: "Jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach". Marilyn cierpi na rozdźwięk pomiędzy wizerunkiem seksualnej lalki a tym, kim chciałaby być. Bo chciałaby zostać wielką aktorką. Brigitte nie ma takich ambicji. Za to rozkochuje w sobie media. Jest nie tylko piękna i seksowna, ale również błyskotliwa. - "Kogo pani najbardziej podziwia? – Izaaka Newtona. - Dlaczego? - Odkrył, że ciała mogą się przyciągać. - Czemu nie maluje pani ust? – Bo to zostawia ślady. Brytyjska prasa wymyśla dla niej określenie "sex kitten".Pociągający kociak.

Najgorsza matka świata

Już po rozstaniu gra w kolejnym filmie Vadima, ale obraz jest klapą. Pojawia się w "Na wypadek nieszczęścia" u boku francuskiej legendy - Jeana Gabina, który mówi o niej: "To coś, co paraduje na golasa". Po tym filmie uzna ją za godną miana prawdziwej aktorki. Sukces odnosi komedia "Babette idzie na wojnę", którą kręci w Anglii, a na partnera wybiera Jacques'a Charriera, modnego amanta. Oczywiście wybucha między nimi romans. Wkrótce okazuje się, że BB jest w ciąży, a przecież nie chce mieć dzieci. Dwukrotnie usunęła ciążę w związku z Vadimem. Tym razem lekarz odmawia z przyczyn zdrowotnych. 

Zdjęcie Brigitte z mężem i synem, jedno z nielicznych, wspólnych / Źródło: materiały prasowe

Nie godzi się z tym, że zostanie matką, choć ma nadzieje, że to się zmieni. Jej rozpacz podsycają media, non stop czatujące pod drzwiami, a nawet na dachu. Lekarz zaleca spacery, a ona jest okrążona przez setki dziennikarzy. Nienawidzi swojej sławy i Jacques'a, którego poślubiła z uwagi na ciążę. Gdy w czarnej peruce próbuje wyjściem dla służby wydostać się z domu, dziennikarze dopadają ją znowu. Płacze, wraca i połyka garść środków nasennych. Na szczęście oboje z dzieckiem zostają uratowani.

W wydanej w 1996 r. szokującej biografii "Inicjały BB" pisze rzeczy przerażające. Przyznaje, że "próbowała się wyzwolić od tej 'narośli', waląc się w brzuch pięściami". Poród ma koszmarny, błaga, by ją zabili. Gdy dziecko przychodzi na świat i słyszy, że ma syna, krzyczy: "Gówno mnie to obchodzi. Nie chcę go oglądać!". Ale próbuje być matką. Przez miesiąc. Przyjęta niania traktuje dziecko jak swoją własność, powstrzymuje nawet Brigitte z obawy, by nie zarazić go mikrobami! Babcia też zagarnia je dla siebie. Młoda mama nigdy nie zostaje sama z synem, który odpycha ją jak osobę nieznaną. Unika więc Nicolasa i oddala się od niego. Miesiąc po porodzie oddaje chłopca na wychowanie jej siostrze. BB wraca na plan i wdaje się w romans z Samim Freyem. Potem chłopca bierze ojciec, który wkrótce poślubi nową przyjaciółkę. Gdy i ten związek się rozpadnie, Nicolas zamieszka z macochą.

Kiedy w 1962 roku BB uzyskuje rozwód z Charrierem, zrzeka się praw rodzicielskich. Nie interesuje się synem, choć widują się raz na jakiś czas - w wakacje, na Boże Narodzenie. "Ponoszę pełną odpowiedzialność za utratę kontaktu z synem. Sama potrzebowałam matki, a nie kogoś zależnego ode mnie"- powie potem w sądzie, gdy prawnicy uznają, że jej autobiografia zada ból Nicolasowi. Charrier - nazywany w książce przez nią: "palantem, alkoholikiem i głupkiem" - żąda sześciu milionów franków dla siebie i syna, zakazu wydania książki w Norwegii, gdzie mieszka Nicolas, oraz usunięcia fragmentów opowiadających o nich.

Ale BB pokazuje w sądzie zgodę syna na publikacje. Nicolasowi jest wszystko jedno. Nie pojawia się na rozprawie, nie chce jej widzieć. Sąd nie wyraża zgody na cenzurę, przyznaje jednak odszkodowania: Nicolas otrzymuje sto tysięcy franków, jego ojciec sto pięćdziesiąt. Rozprawa robi reklamę książce, która sprzedaje się w półmilionowym nakładzie! Bije na głowę pamiętniki żony Mitterranda.

Nicolas urządził sobie życie z dala od Francji, ma żonę i dwoje dzieci, które nie znają języka babci. Mówi, że śni od dawna po norwesku.

Brigitte Bardot podczas konferencji prasowej w obronie praw zwierząt

Godard, ciężar sławy i pożegnanie z aktorstwem

Lata 60. to szczyt kariery Brigitte Bardot. Do 1973 roku nakręci 46 filmów. Dwa najważniejsze w jej dorobku to "Prawda" Henriego-Georges'a Clouzota (1960) oraz "Pogarda" Jeana-Luca Godarda (1963). Clouzota publiczność pamięta głównie z takich przebojów jak "Cena strachu" czy "Widmo", choć "Prawda" z udziałem Bardot oba dzieła przewyższa. Ten dramat sądowy otrzymał w 1961 roku Złoty Glob oraz nominację do Oscara za film zagraniczny. Do jego sukcesu przyczyniła się Bardot, która świetnie zagrała pierwszą w karierze poważną rolę. Jest tu główną oskarżoną w procesie o morderstwo, a ofiarę gra jej kolejny kochanek Sami Frey. W konwencji retrospekcji śledzimy tragiczną historię miłości i zdrady. Kreacja Bardot, kojarzonej dotąd wyłącznie z eksponowaniem wdzięków, jest zaskoczeniem dla krytyków, ale i dla niej samej. Nie ma wielkiego mniemania o swoich umiejętnościach, nie ukrywa też, że aktorstwo nie jest jej pasją. Za rolę odbiera nagrodę Donatella (włoski Oscar).

Ta rola sprawi, że twórca nowej fali Jean-Luc Godard zdecyduje się powierzyć jej kolejną u boku Michela Piccolego oraz grającego samego siebie niemieckiego mistrza Fritza Langa. Choć to reżyser ma opinię geniusza, to jej gaża stanowi połowę budżetu filmu. Godard walczy z nią o każdy detal, pozbawia największych walorów - przyciemnione okulary, czarna peruka, spódnice za kolano, za które go nie znosi. Gra żonę scenarzysty, który pozwala, by uwiódł ją producent jego filmu, a potem za pieniądze godzi się na zmiany w filmie wypaczające jego sens. Płaci za to utratą miłości żony. "Brigitte jest wielką aktorką, ale nie kocha kina. Kręci z Godardem i ani ją to ziębi, ani grzeje" - mówi po pracy Piccoli. Dojrzał to, czego nie widzieli inni. Godard i Bardot rozstają się jednak zachwyceni sobą. "Co za kobieta!"- woła Godard, choć gdy ona opóźnia zdjęcia o trzy dni, krzyczy: "Naślę na nią karabinierów".

Trailer filmu "Pogarda" z wielką rolą Brigitte Bardot
Trailer filmu "Pogarda" z wielką rolą Brigitte Bardot

Latem 1966 r. prasa donosi: "Francuski klejnot opuścił Las Vegas poślubiony Niemcowi". Brigitte znów wierzy, że kocha naprawdę - wychodzi za przystojnego biznesmena Guntera Sachsa. Po ślubie wybucha plotka, że Sachs założył się z Sergem Marquandem, iż do końca roku poślubi BB. Wykształcony, bogaty, nareszcie jest i sławny! BB nie wierzy plotkom, ale cień kładzie się na relacjach z mężem. Ona dysponuje mocą międzynarodowej gwiazdy i urodą, on fortuną i kontaktami. "Był jednym z nielicznych mężczyzn dorównujących mi w mojej specjalności. A moja specjalność to pieniądze" - oznajmia, choć to bzdura. Ma się za kobietę interesu.

Mąż najpierw próbuje zrobić z niej dobrą panią domu, co kończy się piekłem. Potem udowadnia, że jako międzynarodowy finansista jest za pan brat z możnymi tego świata. Począwszy od Rothschilda do Georges'a Pompidou, od Salvadora Dalego do Grace Kelly, to wszystko jego przyjaciele. Nie odpowiada to Brigitte – spontanicznej, nieznoszącej reguł towarzyskich. "Ja żyłam namiętnościami, on interesami" - napisze po latach. Przypadkowo spotyka Serge'a Gainsbourga, z którym pracowała nad filmem, i sama robi mu awanse. Ten zakochuje się jak sztubak, a plotki o ich romansie docierają do Guntera. Odwdzięcza się jej szaleństwami w towarzystwie modelek. Kolejny rozwód wisi w powietrzu.

Ale wcześniej to Brigitte zdoła utrzeć nosa mężowi, goszcząc w Pałacu Elizejskim na zaproszenie Charlesa de Gaulle'a. Ich wspólne zdjęcia - ona w mundurze sierżanta Peppera - obiegają cały świat. Słowa generała o pani Bardot - najważniejszym francuskim "artykule eksportowym" są na pierwszych stronach wszystkich francuskich gazet. Gunter wraca skruszony, ale Brigitte ma go dość. Po trzech latach małżeństwo kończy się definitywnie. Podobnie jak romans z Gainsbourgiem, który długo liże rany.

BB (i Jane Birkin) w swoim przedostatnim filmie "Gdyby Don Juan był kobietą" / Źródło: Corbis/Getty Images

Bardot dostaje propozycję lukratywnego kontraktu od amerykańskiego Warnera, którą odrzuca, bodaj jako jedyna w historii europejska gwiazda kina. Coraz bardziej dojrzewa do rozstania z aktorstwem, choć obiecała sobie, że zrobi to, gdy zaczną do niej spływać role matek. Obwinia je o brak prywatności. Nienawidzi swojej sławy. Przedkłada świeże powietrze i zapach morza nad plan zdjęciowy. Marzy o prawdziwym życiu.

W 1973 roku znów gra w filmie swojego odkrywcy i pierwszego męża "Gdyby Don Juan był kobietą". Mówi mu, że czuje się niczym w pułapce. Jane Birkin, jej partnerka z planu, jest zdumiona: "Nie chciała robić filmów za granicą, bo nie lubiła wyjeżdżać z Francji. Nie miała żadnych ambicji, w ogóle nie szukała uznania". Nina Companeez, reżyser filmu "Bardzo ładna i wesoła historia Colinota Trousse-Chemise w Périgord" wspomina rozmowę z nią. "Powiedziała mi: 'Pomiędzy dwiema scenami zobaczyłam siebie, przechodzącą przed lustrem w kostiumie średniowiecznej kasztelanki. Byłam śmieszna, idiotyczna. Kino denerwowało mnie od dawna i w ciągu sekundy postanowiłam przestać. Skończyłam film i powiedziałam: Nie przeczytam już żadnego scenariusza. To koniec'".

W wieku 39 lat Brigitte Bardot żegna się z kinem. Nie ma takiej siły, która mogłaby ją zatrzymać.

Madrague znaczy szczęście

Gęsto rosnące zielone dęby, ciągnące się aż do brzegu, za nimi skryta nieco niżej pustelnia. Prawdziwy eden dzikiej roślinności, którego BB nie pozwala przecinać. Posiadłość, znana jako Madrague, ciągnąca się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego, w ukochanym Saint-Tropez to miejsce bajeczne. Nabyła ją dawno temu, po sukcesie filmu, dzięki któremu narodziła się Brigitte Bardot: "I Bóg stworzył kobietę".

Nareszcie żyje, jak chce. Mówi, że niczym dzikuska. Chodzi boso, wstaje i kładzie się spać wraz ze słońcem, śpi w pokoju z sześcioma psami. Postanawia wykorzystać swoją sławę do promowania praw zwierząt. W tym celu zakłada Fundację Brigitte Bardot. Zbiera trzy miliony franków francuskich na jej finansowanie dzięki licytacji swoich najcenniejszych rzeczy. Sprzedaje niemal wszystko: pamiątki i rekwizyty z planów filmowych, meble, dzieła sztuki, swoją biżuterię. Na aukcję oddaje nawet ukochaną suknię ze ślubu z Vadimem i portret z dzieciństwa.

W ciągu kilku lat Fundacja BB jest wszędzie, skąd dochodzą informacje o łamaniu praw zwierząt. Począwszy od Europy, poprzez Azję, Antarktydę, Amerykę Północną. Zawdzięczamy jej "prawo Bardot", które każe znieczulić zwierzę przed ubojem. Oskarża państwa o torturowanie i zabijanie zwierząt. Wieść o epopei Bardot w Kanadzie – o jej negocjacjach z myśliwymi w Blanc-Sablon, obiega cały świat. Sprawa, która interesowała tylko ekologów, staje się głośna. Dla jej promocji Bardot bierze udział w trudnych sesjach zdjęciowych. Z jednej cudem uchodzi z życiem - leżąc w 40-stopniowym mrozie na krze i pozując z foką, trafia nogą do wody. W ciągu kilku sekund noga prawie zamarza. BB nawet nie jęknie, tuląc zwierzę, bo na ujęcie fotograf czekał pięć dni. Nieprzytomna z zimna, przez długie godziny wraca do życia.

Po sukcesach w Ameryce aktywiści dążą do zakazu handlu fokami we Wspólnocie Europejskiej. Dzięki BB odnoszą sukces. 20 lat później, w wywiadzie dla "Paris Match", na pytanie: "Jakie zdjęcie chciałabyś zobaczyć po swojej śmierci?" odpowiada: "To z małą foczką, bo symbolizuje całe moje życie – od sławy do izolacji, na pływającej krze". I dodaje: "Uratowałam zwierzęta, a one uratowały mnie. Rozstałam się z pożerającą mnie karierą, odzyskałam spokój".

Brigitte Bardot w Strasburgu wywalczy zakaz handlu fokami
Brigitte Bardot w Strasburgu wywalczy zakaz handlu fokami

Przez jej życie od rozstania z kinem przewijają się kolejni mężczyźni, ale z żadnym nie wiąże się na dłużej. Dopiero w 1992 roku poślubia Bernarda d'Ormale'a - o siedem lat młodszego aktora i piosenkarza, ale przede wszystkim (dziś już byłego) lidera Frontu Narodowego. Jej rodacy są zdumieni i rozczarowani, za to małżeństwo trwa do dziś. Bernarda i Brigitte mnóstwo łączy. Oboje kochają zwierzęta, ale są, o dziwo, zwolennikami aborcji, choć FN opowiada się przeciw niej. BB i Bernard nie kryją się też ze swoimi antysemickimi poglądami, ona zaś pogardliwie wyraża się publicznie o homoseksualistach (czego nie rozumie nikt, bo ma wśród nich wielu przyjaciół). Nade wszystko jednak wraz z mężem domaga się wydalenia z Francji imigrantów, widząc w nich zagrożenie. Dwukrotnie była też skazana za obraźliwe wypowiedzi o muzułmanach. Mimo to niedawno w felietonie w "Paris Match" znów powtórzyła to samo.

"BB lekceważy polityczną poprawność. Robi i mówi wyłącznie to, co myśli. Nie rozumie, że kogoś rani" - tłumaczy jej biografka, przywołując słowa artystki: "Wolę, żeby myślano o mnie źle, ale wiedziano, kim jestem". Ma trudności w utrzymywaniu dobrych relacji z ludźmi. "Zamknięta w sobie. Niedostępna i niekomunikatywna, jest niezdolna do empatii, chyba że chodzi o zwierzęta. Ma trudny charakter. Ale mimo to przyjaciele kochają ją taką, jaka jest" - tłumaczy Lelièvre.

Jej potrzeba "bycia prawdziwą" dotyczy także wyglądu. Nigdy nie poddała się chirurgii plastycznej, choć jej piękne rówieśniczki Sophia Loren, Gina Lollobrigida, nie mówiąc o Jane Fondzie, powierzają chirurgom regularnie swoje twarze. "Wzrok skierowany wprost na kamery, które bezlitośnie obnażają uwiąd – potwierdza jej wyjątkowość. Stawać twarzą w twarz z wiekiem w epoce, która ukrywa starość, to dowód odwagi. Bo przecież Brigitte została przez wiek wręcz zdewastowana" - mówi jej przyjaciel.

Po zakończeniu kariery Bardot poświęca się ochronie praw zwierząt. Zdjęcie z lat 90. / Źródło: Fondation Brigitte Bardot

Skończyła 83 lata. Od niedawna ma problemy z chodzeniem, nie godzi się jednak na wszczepienie protezy stawu biodrowego. "Nie mogę już sprawnie chodzić, nie mogę pływać. Ale kiedy widzę, jak cierpią zwierzęta, to wiem, że i tak mam dużo szczęścia" - mówi w wywiadzie. Bardot już nie pokazuje się publicznie, choć od rozstania z kinem swoją posiadłość i tak opuszczała sporadycznie. Kiedy w studiu Boulogne otwarto niedawno wystawę poświęconą jej karierze, poszedł tylko jej mąż.

Z dokumentu zrealizowanego niedawno dla kanału Planete wynika jednak, że chciałaby nawiązać kontakt z synem. Być może to kwestia wieku i świadomość, że nie zostało jej już wiele czasu? Raz po raz to podkreśla to. Bez żalu. Przyznaje, że od kilku lat w Dzień Matki biegnie do skrzynki na listy. "Nicolas znów nie napisał, wiem, byłam potworem" - tłumaczy się. Mówi, że to jedyna wielka sprawa, jaką chyba bezpowrotnie przegrała. Na pytanie, czy wierzy, że zdoła jeszcze nawiązać bliskie relacje z synem, długo milczy. Po czym patrząc przed siebie, odpowiada: "Cuda się zdarzają".

Roger Vadim mówił prawdę: Nie jest łatwo zrozumieć Brigitte Bardot.

Cytaty pochodzą z biografii Marie-Dominique Lelièvre "To ja Brigitte Bardot", Wyd. Marginesy

Komentarze (1)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
andyres

Piękna? Tak. Zdolna? Nie wiem - być może. Do Catherine Denevue nie ma jednak w ogóle startu - piękna Katarzyna sącząc Taittingera przykrywa madame Brygidę zarówno urodą (rzecz gustu - wiadomo), jak i talentem (to już bezdyskusyjne). Obok pani Kasi zaś siedzą Gina Lollobrigida z Claudią Cardinale i popijają chianti, patrząc na starania rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        2
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Zasady forum
      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
      Zwiń
      2 tygodnie temu
      3 tygodnie temu
      4 tygodnie temu
      5 tygodni temu
      6 tygodni temu
      Zobacz wszystkie