tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Pies zaatakował Gracjana na podwórku. "Ręka pogryziona tak, że widziałem kość"

zobacz więcej wideo »
Pies zaatakował Gracjana na podwórku. 
"Ręka pogryziona tak, że widziałem kość"
  • "Syn był cały obolały, we krwi""Syn był cały obolały, we krwi"
  • Chłopiec został śmigłowcem przetransportowany do szpitalaChłopiec został śmigłowcem przetransportowany do szpitala
Foto: TVN24 Łódź, schronisko dla zwierząt w Bełchatowie | Video: TVN24 Łódź Gracjana czeka dwuletnia rehabilitacja. Sprawności "raczej nie odzyska"

- Ten pies był albo bardzo agresywny, albo bardzo głodny - mówi mama 9-letniego Gracjana. Chłopiec został zaatakowany przed swoim domem przez błąkające się zwierzę. - Jakoś odgoniłem tego wilczura. Patrzę, a Gracjan ma samą kość zamiast ręki - opowiada dziadek chłopca.

Gracjan chce zostać policjantem. Jego ojciec pokazuje zdjęcia uśmiechniętego syna w mundurze policyjnym. Nie ma siły, żeby mówić o tym, co stało się w zeszłą sobotę we wsi pod Paradyżem (woj. łódzkie).

Na rozmowę godzi się za to dziadek chłopca. Opowiada, że wnuk bawił się za stodołą.

- Zaatakował wnuka i zębami go odciągnął na kilkadziesiąt metrów. Słyszałem, jak wołał "dziadek, dziadek" - opowiada Tadeusz Ciach.

Schorowany mężczyzna odgonił psa. Próbował przenieść zakrwawionego Gracjana do domu. Brakło mu siły.

- Teść wbiegł do domu. Ma problemy z mówieniem, ale po gestykulacji widziałam, że stało się coś bardzo złego - mówi Justyna, matka Gracjana.

"Rany miał wszędzie"

Kobieta podbiegła do ciężko rannego chłopca.

- Był cały poobdzierany. Wyglądał tak, jakby spadł do studni. Rany miał wszędzie. Syn powiedział mi, że został pogryziony - opowiada.

- Rękę miał tak okaleczoną, że widziałem gołą kość - kręci z niedowierzaniem głową dziadek.

Gracjana udało się przenieść do domu. Po pewnym czasie - Tadeusz Ciach twierdzi, że minęło pół godziny - przyjechała karetka.

"Sprawności nie odzyska nigdy"

Chłopiec został przetransportowany śmigłowcem do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Stąd trafił do specjalistycznej kliniki transplantologicznej w szpitalu im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy (woj. dolnośląskie).

- Dziecko przeszło trzygodzinną operację, która polegała na oczyszczeniu rozległych tkanek uszkodzonych oraz martwych. Potem ubytek został okryty płatem skóry pobranym z przedniej ściany płata jamy brzusznej - tłumaczy dr  Tobiasz Szajerka z oddziału chirurgicznego szpitala w Trzebnicy.

Lekarz informuje, że dziecko jest obecnie w dobrym stanie. Lewa ręka jest prawidłowo ukrwiona i dobrze reaguje na podawane antybiotyki.

- Chłopiec raczej nigdy nie odzyska pełnej sprawności ręki - uważa dr Szajerka.
Zaznacza, że rehabilitacja połączona z zabiegami wtórnymi może sprawić, że po dwóch latach chłopiec odzyska możliwość częściowego korzystania z ręki.

Oglądaj
Chłopiec został śmigłowcem przetransportowany do szpitala
Wideo: TVN24 Łódź Chłopiec został śmigłowcem przetransportowany do szpitala

Pies uciekł właścicielom

- Boli już mniej. Ale w szpitalu będę jeszcze dwa tygodnie - mówi Gracjan.

Przy jego łóżku cały czas przebywa matka.

- Ja wiem, że ten pies komuś uciekł. Wiem, że to może był nieszczęśliwy wypadek. Ale jak widzę cierpienie mojego niewinnego dziecka, to nie mogę tego wszystkiego wytrzymać - płacze.

Po chwili się uspokaja. Tłumaczy, że policjanci wyjaśniali jej, że agresywny pies uciekł właścicielom kilka dni wcześniej.

- Albo był agresywny już wcześniej, albo był bardzo głodny. Ale przecież wokół były kury. Czemu ich nie zaatakował? To jakiś koszmar - kręci głową.

Asp. sztab. Barbara Stępień z opoczyńskiej policji informuje tvn24.pl, że pies po ucieczce przeszedł około 20 kilometrów. - Miał ważną książeczkę szczepień - tłumaczy policjantka.

Nie udało nam się skontaktować z właścicielami psa. Sąsiedzi twierdzą, że zwierzę, które pogryzło Gracjana, wcześniej "było spokojne". - W czasie dnia był przywiązany. Puszczany był na noc - mówi jeden z sąsiadów.

Zwierzę jest obecnie w schronisku w Bełchatowie.

Źródło: Schronisko w Bełchatowie Pies, który pogryzł dziewięciolatka

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Bl0to
Bl0to

Może w takich przypadkach powinien być organ, który takiego psa szuka i do którego zgłasza się takie przypadki, jeśli właściciel uważa, że pies może być niebezpieczny? Co zrobi na przyszłość rząd by zapobiec takim sytuacjom?

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      3
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      brage

      Taki organ już istnieje: to policja i różne straże. Problem w tym, że właściciel powinien natychmiast to zgłosić. A temu to wyraźnie zwisało nacią. Pewnie nie pierwszy raz uciekł. "Uciekł, to wróci".

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje