tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Ich dwóch, tamtych kilkunastu. "Musiał strzelać. Cud, że nie zabił"

zobacz więcej wideo »
Ich dwóch, tamtych kilkunastu. "Musiał strzelać. Cud, że nie zabił"
  • Pierwsze zarzuty po strzelaninie w ZgierzuPierwsze zarzuty po strzelaninie w Zgierzu
  • Strzelanina w Zgierzu. Rannych czterech mężczyznStrzelanina w Zgierzu. Rannych czterech mężczyzn
  • Pierwsze zarzuty po strzelaninie w ZgierzuPierwsze zarzuty po strzelaninie w Zgierzu
Foto: TVN24 Łódź | Video: Piotr Borowski / Fakty po południu Osiem osób usłyszało zarzuty

Jeden policjant leżał i był kopany przez grupę osób, drugi strzelił w powietrze. I pewnie na tym by się skończyło, gdyby w zamieszanie nie włączyła się agresywna grupa obcokrajowców - prokuratura informuje o szczegółach zajścia w Zgierzu (woj. łódzkie).

O zdarzeniu, podczas którego jeden z policjantów wystrzelił 15 pocisków, pisaliśmy na tvn24.pl w piątek. Coraz więcej wiadomo o uczestnikach zajścia i o tym, jak do niego doszło.

Około godziny drugiej w nocy dwóch doświadczonych policjantów z wydziału do spraw walki z przestępczością samochodową patrolowało zgierskie ulice. Jeden ma 20, a drugi 14 lat doświadczenia. Wielokrotnie nagradzani za zaangażowanie i osiągnięte sukcesy. Jeden z nich był - jako policjant - kilka lat temu na misji w Kosowie organizowanej przez ONZ.

Tamtego wieczora w Zgierzu uwagę policjantów zwróciła grupka mężczyzn.

- Ich zachowanie wydało się policjantom podejrzane. Dodatkowo mężczyźni zachowywali się bardzo głośno - informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Dodaje, że byli to Ukraińcy, Gruzini i Mołdawianin. W Polsce byli od niecałych dwóch tygodni. Dnie spędzali w pracy pod Strykowem, noce w hotelu robotniczym stworzonym w jednym z domów jednorodzinnych.

Według prokuratorskich ustaleń, tamtej nocy - wraz z innymi obcokrajowcami - pili alkohol. Kiedy zostali wypatrzeni, wracali akurat ze sklepu monopolowego.

Pierwsze strzały

Kopania informuje, że funkcjonariusze poprosili mężczyzn o dokumenty. W odpowiedzi usłyszeli obelgi. Sytuacja była coraz bardziej nerwowa. W pewnym momencie - jak ustalili śledczy - jeden z obcokrajowców przewrócił policjanta i zaczął go uderzać. Leżącego i chowającego się przed kolejnymi ciosami funkcjonariusza atakowało kilka osób.

Drugi z funkcjonariuszy wyjął broń, strzelił w powietrze.

- To na moment powstrzymało agresję napastników - opowiada Kopania.

I pewnie na tym skończyłaby się interwencja, gdyby nie to, że w zajście włączyło się kilka innych osób. Jeszcze bardziej agresywnych.

- Rzucali pokruszonymi płytami chodnikowymi, kamieniami i nogami od krzeseł - mówi Kopania.

Padły kolejne strzały ostrzegawcze. Nie przyniosły takiego efektu jak wcześniej. Policjant skierował pistolet niżej.

"Cud"

- Ten policjant był w sytuacji krytycznej, wokół niego latały ciężkie przedmioty, jego partner był w potężnych opałach - mówią tvn24.pl policjanci znający sprawę, którzy proszą o anonimowość.

Dodają, że funkcjonariusz musiał wystrzelić kilkanaście razy. Wszystko działo się w olbrzymim zamieszaniu.

- Widział niewiele. Dodatkowo miał święte prawo być wystraszony. W tych okolicznościach to cud, że udało mu się unieszkodliwić, a nie zastrzelić napastników - podkreślają.

Czterech obcokrajowców zostało trafionych pociskami z policyjnej broni. Obrażenia nóg ma też piąty uczestnik zdarzenia. Nie wiadomo, czy dostał rykoszetem.

Po pierwszych trafieniach członkowie agresywnej grupy zaczęli uciekać. Na miejsce wezwano posiłki. Funkcjonariusze zamknęli kwartał ulic i przeczesywali okolice. Zatrzymali też osoby podejrzewane w hotelu robotniczym.

W sumie w sprawie zatrzymano 13 mężczyzn. Wśród nich jest siedmiu obywateli Ukrainy, pięciu Gruzji i jeden Mołdawii. Mają od 20 do 45 lat. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeden z postrzelonych Ukraińców to były zawodowy żołnierz.

 

Oglądaj
Strzelanina w Zgierzu. Rannych czterech mężczyzn
Wideo: Fakty TVN Strzelanina w Zgierzu. Rannych czterech mężczyzn

Areszty

Ośmiu mężczyzn usłyszało zarzuty czynnej napaści na policjantów, za co grozi im do 10 lat więzienia. Nie przyznają się do winy.

- Siedmiu zostało aresztowanych, trzy posiedzenia aresztowe odbyły się w sądzie, pozostałe w szpitalach - mówi Kopania.

Ósmy podejrzany ma być dozorowany przez policję.

Wszystkim grozi do 10 lat więzienia. Zaatakowani policjanci tuż po zdarzeniu też trafili do szpitala. Jeden opuścił placówkę od razu, drugi - z obrażeniami głowy - po kilku godzinach na oddziale.

Funkcjonariusze znajdują się pod opieką psychologów. Czynności prokuratorskie z udziałem policjantów mają się odbyć już w marcu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
KP2015

To nie cud ale żenujące, że policjant z takim doświadczeniem trafił tylko 4 razy na 15 oddanych strzałów.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      3
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Michałezjk

      człowieku przecież on musiał celować po nogach bo jakby kogoś zabił to by dostał dożywocie. Polskie prawo nawet policjantowi nie pozwala na skuteczną obronę on ma przede wszystkim myśleć o tym, że bandycie nie stała się krzywda.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje