tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Najpierw ją obronił, potem zabił. Ciało Kai dwanaście dni leżało w wersalce

zobacz więcej wideo »
Najpierw ją obronił, potem zabił. Ciało Kai dwanaście dni leżało w wersalce
Foto: TVN24 Łódź | Video: TVN24 Łódź Arturowi W. grozi dożywocie

Na początku dla 20-letniej Kai był bohaterem. Uratował ją, kiedy została napadnięta przez dwóch agresywnych mężczyzn. Gdy zamieszkała z Arturem W., wybawca zmienił się w kata. Udusił ją w czasie kłótni, a ciało schował w wersalce. W czasie poszukiwań dziewczyny wiele błędów popełniła policja.

Arturowi W. grozi dożywocie. Przyznał się do zabójstwa. W zakończonym właśnie śledztwie obszernie opowiadał o tym, co stało się latem 2017 roku w mieszkaniu na łódzkim Teofilowie. Przedstawiona przez niego wersja w pełni koresponduje z zabezpieczonymi dowodami.

Wynika z nich, że 20-letnia Kaja zginęła 15 sierpnia około godz. 2 w nocy. Wcześniej para miała się kłócić przez dłuższy czas. Powodem awantury miały być - jak powiedział prokurator - zastrzeżenia Artura W. co do sposobu postępowania 20-latki. O co dokładnie chodzi, tego prokuratorzy nie chcieli zdradzić.

Akt oskarżenia został przekazany do sądu.

/O tym, jak wyglądały poszukiwania Kai pisaliśmy w Magazynie TVN24/

W obecności dziecka

W mieszkaniu oprócz ofiary i sprawcy był też 2,5-letni syn zabitej.

- Podejrzany powiedział, że chłopiec spał w czasie awantury. W nocy miał się obudzić. Artur W. twierdzi, że nie widział ani momentu zabójstwa, ani ciała matki - relacjonował Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Zastrzegł jednak, że śledczy mają "poważne wątpliwości" co do tej wersji. Kopania informuje, że z zachowania chłopca (będącego obecnie pod opieką biologicznego ojca) wynika, że "co najmniej widział ciało zmarłej matki".

Oglądaj
29.08.2017 | To w jego wersalce było ciało 20-letniej Kai. Artur W. w rękach policji
Wideo: Sebastian Napieraj/Fakty TVN 29.08.2017 | To w jego wersalce było ciało 20-letniej Kai. Artur W. w rękach policji

Oskarżony powiedział bowiem śledczym, że ciało zamordowanej partnerki ukrył dopiero następnego dnia. Nie miał pewności, czy na pewno nie żyje. Skrępował więc ciało sznurem, założył na głowę torbę i owinął kołdrą. Swoją ofiarę umieścił w wersalce, na wierzchu której położył jeszcze jedną wersalkę. 

Zgłoszenie o zaginięciu kobiety wpłynęło do policji 17 sierpnia 2017 roku. Policja odnalazła jej zwłoki dopiero 26 sierpnia - kiedy pojawili się po raz trzeci w mieszkaniu wynajmowanym przez Artura W. Mężczyzna ostatni raz był widziany 16 sierpnia, kiedy pojechał do Zduńskiej Woli oddać 2,5-letniego syna zamordowanej pod opiekę jej siostry. Potem zniknął. Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi wyznaczyła nagrodę w wysokości 5 tys. zł za informacje pomocne w zatrzymaniu 29-latka.

Kilkadziesiąt minut później wysokość nagrody podniesiono do 15 tysięcy. W trakcie śledztwa prokuratura ustaliła, że mężczyzna był karany: w 2011 roku w Wielkiej Brytanii za gwałt, a w 2015 roku w Niemczech za uszkodzenie ciała.

Artur W. został zatrzymany kilka dni po znalezieniu ciała Kai.

Kalendarium koszmaru 20-latki i błędów policji

14 sierpniaKaja wraca z rodzinnej Zduńskiej Woli do Łodzi, gdzie mieszka z synem i 29-letnim partnerem
15 sierpniaO godzinie 2:00 w nocy Kaja zostaje uduszona przez Artura W. Mężczyzna krępuje ciało partnerki sznurem, zakłada worek na głowę i owija kołdrą. Zwłoki chowa potem w wersalce.
Tego dnia Artur W. wychodzi z synem z mieszkania (nagrywają ich kamery zaistalowane w bloku, w którym mieszkali). Mężczyzna zezna potem, że brał pod uwagę ucieczkę wspólnie z dzieckiem zabitej,
16 sierpniaArtur W. odwozi 2,5-letniego Brajana do Zduńskiej Woli. Tam oddaje pod opiekę siostry zamordowanej. 
17 sierpniaRodzina zgłasza zaginięcie Kai. Tego samego dnia o pomoc w tej sprawie występują do łódzkich policjantów funkcjonariusze ze Zduńskiej Woli. 
18 sierpniaDwóch policjantów z II komisariatu w Łodzi idzie do mieszkania na łódzkim Teofilowie. Funkcjonariusze sporządzili notatkę, z której wynika, że w środku nikogo nie było. Jest też informacja, że zapytali sąsiadów o poszukiwaną, a ci stwierdzili, że poszukiwanej  nie widzieli od jakiegoś czasu. Funkcjonariusze jednak nie zapisali, z którymi sąsiadami rozmawiali. Nie zająknęli się też o tym, że w lokalu (na klatce schodowej i windzie) zainstalowane są kamery, które -  jak się okazało później - dostarczyły ważnych dowodów w sprawie.
19 sierpniaPod drzwiami, za którymi leży schowana w kanapie zamordowana Kaja, pojawiają się jej siostry. Wzywają policję, a ta straż pożarną. Strażacy nie znajdują ciała schowanego w wersalce. Policjanci w ogóle nie wchodzą do środka. Mimo to sporządzają notatkę z prowadzonych działań - że w mieszkaniu niczego konkretnego nie udało się znaleźć. Zapisują, że "oględziny odbyły się z udziałem straży pożarnej".
26 sierpniaW lokalu po raz kolejny pojawiają się policjanci. Tym razem znajdują ciało zabitej, które jest już w stanie zaawansowanego rozkładu

Nie sprawdzili mieszkania

W sprawie śmierci 20-letniej Kai w prokuraturze w Ostrowie Wielkopolskim toczy się także odrębne postępowanie, które dotyczy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy z Łodzi szukających kobiety po zgłoszeniu jej zaginięcia przez rodzinę. Łódzki komendant wojewódzki zawiesił w obowiązkach na trzy miesiące dwóch policjantów, którzy nie sprawdzili mieszkania W., choć poinformowali, że to zrobili. Po kilku dniach inna ekipa policji weszła do mieszkania i znalazła ciało.

Postępowaniem dyscyplinarnym objęto także dwóch innych funkcjonariuszy, którzy też mieli sprawdzić mieszkanie.

Po tym śledztwie w województwie łódzkim zarządzono kontrole dotyczące prawidłowości postępowania we wszystkich prowadzonych przez policję poszukiwaniach zaginionych. Sprawa śmierci 20-latki została też - na polecenie szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka - objęta nadzorem przez komendanta głównego policji.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje